• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dorn o swoim starcie z list PO

    PAP

    dodane 02.09.2015 20:45

    Kandydat PO do Sejmu Ludwik Dorn powiedział w środę, że w Platformie jest rezydentem. "Nie idę na kierownika" - mówił. Pytany o zmianę barw politycznych, odpowiedział, że niczego nie zmienił, ponieważ zawsze wspierał partie "związane z rzeczywistością".

    Dorn, były czołowy polityk PiS, wicepremier, minister spraw wewnętrznych za rządów Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, zajmuje drugie miejsce listy PO w wyborach do Sejmu w okręgu radomskim.

    Po zatwierdzeniu w środę przez Radę Krajową PO list do parlamentu Dorn w rozmowie z dziennikarzami przekonywał, że od 2009 r. jest konsekwentny w prowadzeniu krytyki zarówno PiS, jak i PO.

    Na uwagę jednego z dziennikarzy, że przez lata był nazywany "trzecim bliźniakiem" odpowiedział, że "te lata się dawno temu skończyły", a "ponieważ to był bliźniak przyszywany, to ten guziczek został dawno odcięty".

    Pytany o zmianę barw politycznych, powiedział, że niczego nie zmienił, ponieważ zawsze wspierał partie "związane z rzeczywistością". Dzisiaj w jego ocenie taką partią jest Platforma, a PiS jest partią, która "szybuje wysoko nad ziemią".

    Mówił, że w rozmowach o starcie z list PO liczył się z tym, by było to "miejsce niedegradujące". "Jak ktoś był - już pomijając, w ramach jakiego obozu władzy - marszałkiem, wicepremierem, ministrem spraw wewnętrznych, to nie może się zgodzić na degradację" - tłumaczył.

    "Ale oczywiście wiem, że ja jestem rezydentem, a to są gospodarze" - podkreślił Dorn. "Jeden z błędów w polityce, to iść na kierownika. Ja nie idę na kierownika" - mówił.

    Jak tłumaczył, w rozmowach z Platformą Dorn zwracał również uwagę m.in. na "pewną autonomię w głoszeniu własnego przesłania". "Po to Platforma zaoferowała mi miejsce na listach, bym ją wsparł, ponieważ uważa, że to ma znaczenie i jest pewna lojalność umowy i gry zespołowej" - mówił.

    Podkreślił jednak, że nie zamierza wspierać "polityków, którzy nie mają poparcia PO". "Na przykład nie zamierzam w żaden sposób wspierać, nawet wręcz przeciwnie, pana Giertycha w moim okręgu wyborczym, bo ja mieszkam w Grodzisku Mazowieckim" - mówił Dorn. "Będę dawał do zrozumienia, że byłoby wbrew prawu i sprawiedliwości, gdyby ten gentleman został senatorem Rzeczypospolitej Polskiej" - powiedział.

    "Generalnie rzecz biorąc ja Platformę Obywatelską, jako całość zamierzam wspierać" - mówił.

    Roman Giertych, wicepremier za rządów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego oraz były szef Ligi Polskich Rodzin, zamierza startować do Senatu jako niezależny kandydat z okręgu podwarszawskiego; w tym okręgu PO ma nie wystawić żadnego kandydata.

    Dorn mówił, że dzisiaj "mocno" złagodziłby swoją krytykę minister edukacji narodowej i "inaczej rozkładałby akcenty" w krytyce "poczynań" b. ministra finansów, b. wicepremiera Jacka Rostowskiego. Dodał, że "są rzeczy, w których krytykę, by podtrzymał, ale nie będzie o nich mówił".

    Zaznaczył, że nie przejdzie do Platformy. "Ja swój limit bycia w partiach wyczerpałem. Mam 62 lata, w tym roku skończę, powiedziałem sobie dość" - tłumaczył.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • mądry
      03.09.2015 07:38
      Na starość człowiek zawsze mądrzeje
    • DNA
      03.09.2015 07:45
      Żenada!
    • krysia
      03.09.2015 13:23
      ja P Dorna rozumiem szuka pracy na nastepna kadencje - ale po co sie z tego tlumaczy i dorabia ideologie.
    • Stanisław_Miłosz
      03.09.2015 16:43
      Pamięta jeszcze ktoś jak Dorn lekarzy w kamasze ubierał, przepraszam, chciał ubrać?

      Poniekąd słusznie, wziąwszy pod uwagę obecny stan - a własciwie jego brak - lecznictwa do jakiego konowały doprowadziły. ;)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół