• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bardzo ważna encyklika

    Tomasz Rożek

    dodane 18.06.2015 14:10

    Encyklika papieża Franciszka dotycząca ekologii jest bardzo ważnym dokumentem. Ale z innych powodów niż te, które narzucają się na pierwszy rzut oka.

    Encyklika była komentowana od miesięcy. Jedni czekali na nią z niecierpliwością, inni (niestety także księża) pokpiwali sobie, no bo po co papież ma pisać o ekologii.

    Po co? Zupełnie nie ogarniam tak postawionego problemu. Poszanowanie środowiska naturalnego, poszanowanie daru, jaki dał nam Bóg, jest jednym z podstawowych obowiązków złożonych na nasze barki. Środowisko to nie tylko szczeżuje czy chrząszcze. To przede wszystkim ludzie! Szacunek dla człowieka automatycznie oznacza poszanowanie otoczenia. Oddychamy tlenem z atmosfery, jemy rośliny i zwierzęta, jesteśmy częścią ekosystemu. Gdy go zrujnujemy, zabijemy także siebie. Warto zdawać sobie z tego sprawę, warto o tym głośno mówić. Papieże mówili o tym wielokrotnie. Żaden z nich w ostatnich latach nie był jednak tak uważnie słuchany przez nieprzyjazne (w najlepszym wypadku obojętne) Kościołowi katolickiemu środowiska jak Franciszek. Stąd jego wyraźny głos ma szczególną wartość. Także, a może przede wszystkim dlatego, że katolikom, ludziom religijnym, często zarzuca się brak szacunku dla środowiska. Ta opinia jest także skutkiem nadinterpretacji słów zapisanych w Starym Testamencie (Rdz 1,28): I rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!

    Czyńcie ziemię poddaną to nie to samo co „wyniszczajcie”. Panujcie nad rybami i ptakami, nie oznacza wytrzebiajcie i wybijcie, tylko roztropnie wykorzystujcie.

    Papież mówiący o tym, by szanować środowisko, by rozwijać się w sposób odpowiedzialny, powinien być słuchany nie tylko przez katolików, ale przez wszystkich. Przez katolików jako zwierzchnik Kościoła, przez innych jako autorytet i przedstawiciel ogromnej grupy ludzi.

    Nie mam żadnych wątpliwości, że słowami papieża wielki biznes się nie przejmie. Nie musi. Dużo wcześniej poczuł nosem ogromne pieniądze, jakie siedzą w „ekologii”. Dlatego inwestuje w zieloną energię, dlatego... wycina lasy tropikalne pod uprawy kukurydzy do produkcji biopaliwa. Wiele działań tak zwanych ekologicznych z prawdziwą ekologią czy ochroną środowiska nie ma nic wspólnego. Niektóre wręcz środowisku szkodzą. Nie chciałbym, by słowa papieża były alibi, by słowami papieża podpierano działania nieskuteczne i szkodliwe.

    Nie chciałbym też, bardzo bym tego nie chciał, by nowa encyklika pozostała pominięta przez samych katolików. By zignorowali ją księża w czasie niedzielnych kazań, by szybko zapomnieli o niej wierni. Nie można głosić poszanowania dla ludzkiego życia, abstrahując albo ignorując poszanowanie dla środowiska, w którym ludzie żyją. Mówiąc o jednym, trzeba wspominać o drugim.

    Ziemia nie służy do wyjałowienia. Nieustannie trzeba szukać technologii, które pozwolą się rozwijać, przy równoczesnym uszanowaniu tego, co dostaliśmy w akcie stworzenia. Rozwój ekonomiczny sam w sobie nie jest celem. Nie może być celem, powinien być środkiem do wyrównywania szans. Wie to szczególnie papież, który większą część swojego dorosłego życia spędził z nędzarzami wegetującymi wokół dużych miast Ameryki Południowej. Ludźmi, którzy kiedyś żyli z rolnictwa i mieszkali w lesie. Dzisiaj tego lasu nie ma, ich świat przestał istnieć. A wraz z nim zniknęli oni. Mieli wybór, albo umrzeć z głodu, albo wegetować na obrzeżach dużych miast. Franciszek wie, jakie mogą być skutki rabunkowej gospodarki. Skutki dla środowiska i dla ludzi. Warto, byśmy my, żyjący w wygodnej i bogatej Europie, z tego doświadczenia czerpali, a nie je ignorowali. Dlatego właśnie ta encyklika jest taka ważna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • moja opinia
      19.06.2015 09:08
      Ekolewactwo i tyle...
    • Seff
      20.06.2015 14:15
      Współautor encykliki Hans Joachim Schellnhuber
      twierdzi, że na świecie nie powinno żyć więcej niż 1 mld ludzi.Niestety żydom-masoni dostali się do najbliższego kręgu Papieża Franciszka
    • jacex
      20.06.2015 15:19
      W przybliżeniu powtórzę komentarz ,który wysłałem na PCH24(ale jakoś do tam jeszcze nie zauważyłem).
      Do czasu synodu(10.2015 r)chyba należałoby się wstrzymać z komentarzami na temat rozmaitych kontrowersyjnych wystąpień Papieża Franciszka. Jeżeli brakuje mocy,wówczas używa się podstępu wobec przeciwników(wrogów Pana Jezusa, czyli np wobec masonów). Owszem,możanby się jeszcze doczepić np i do flagi Papieża. Ale co z tego ,iż Papież Franciszek ma na fladze (niby)masońską gwiazdę. Te rozmaite"akcje" Papieża, mogą być właśnie dla zmylenia przeciwnika(w tym i dla zmylenia np masonów również). Dzięki temu dla wielu nie jest jasne po której stronie się znajduje.Dezoreintacja,sztuka kamuflażu jest lepsza ,niż być np otrutym (jak np Papież Jan Paweł1, zródło "Czarna księga masonerii" Quido Grandt).
    • Greg
      18.08.2015 16:01
      Pisze pan: „katolikom, ludziom religijnym, często zarzuca się brak szacunku dla środowiska. Ta opinia jest także skutkiem nadinterpretacji słów zapisanych w Starym Testamencie (Rdz 1,28): I rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!”
      Ta opinia nie jest skutkiem „nadinterpretacji” tylko obserwacji rzeczywistości: „czyńcie sobie Ziemię poddaną „ znaczy to co Biblia mówi I katolicy od początku tak postępowali: wyniszczali. „Panowanie” jest rozumiane jako wyniszczanie i do tego właśnie prowadzi. Wytrzebione zostało kilkadziesiąt procent gatunków z praktycznie każdej gromady zwierząt, może poza owadami . Karaluchów nie ubywa. Ale motyli ubywa, nawet much: pestycydy, chemia trują wszystko, i muchę i człowieka. Nie robi to żadnego realnego wrażenia na katolikach. Powód jest oczywisty: panowanie to właśnie oznacza.

      Pańskie : „Czyńcie ziemię poddaną to nie to samo co „wyniszczajcie”. Panujcie nad rybami i ptakami, nie oznacza wytrzebiajcie i wybijcie, tylko roztropnie wykorzystujcie.” – to tylko nadzieja pojedynczego człowieka, może małej grupy świadomej horroru wyniszczenia, jaki od dawien dawna ludzie realizują Przede wszystkim ludzie „cywilizowani” – Europejczycy i Amerykanie. Sami chrześcijanie.

      Jak pan wie, stanowisko oficjalne i realne Kościoła katolickiego jest takie: człowiek ma się mnożyć-mnożyć-mnożyć, na chwałę Pana Boga. Jeśli ma się tak nieustannie mnożyć, za każdym razem wyczekując Daru Życia – to pan też wie – w każdej rodzinie rodzi się średnio po 12-15 dzieci. Tyloma dziećmi Pan Bóg obdarza rodzinę.
      Jeśli ta piętnastka potomków w każdym kolejnym pokoleniu ma wyżyć i żyć „godnie” (Ojciec rodziny pracuje i zarabia na całą rodzinę, matka nie pracuje zarobkowo tylko zajmuje się dziećmi i całą rodzinę stać na wszystko to co „godne” : godne mieszkanie, godna praca, godne zarobki, godny ubiór, godna edukacja, godne wychowanie, godny odpoczynek, godne wakacje, godne życie jako takie), to ilość zasobów Ziemi jaka jest na to konieczna jest gigantyczna Ziemię trzeba wyniszczać Albo przestać mieć więcej dzieci niż Chińczycy, ale oni mogą, bo nie uznają Pana Boga albo te miriady ludzi karmić i zapewniać im „godne życie” jednym bochenkiem chleba na 100 lat życia i jednym węgielkiem. Próbować można, niektórzy tak robią Skutek zawsze jest ten sam.
      Pisze pan: „Nie chciałbym też, bardzo bym tego nie chciał, by nowa encyklika pozostała pominięta przez samych katolików. By zignorowali ją księża w czasie niedzielnych kazań, by szybko zapomnieli o niej wierni”. Ja też bym nie chciał. I co z tego? Już zapomnieli.
      Pisze pan: „Nie można głosić poszanowania dla ludzkiego życia, abstrahując albo ignorując poszanowanie dla środowiska, w którym ludzie żyją” Nieprawda Nie tylko można, ale jest to zasadą w całej realnej historii chrześcijaństwa tak być nie powinno – ale to pana zdanie, i moje zdanie, ale tak jest.

      Pisze pan o środowisku i jakiejś bajecznej ekologii, która jest bardzo dobra jako baśń, bo katolicyzm wcale się z tą bajeczną, i konieczną ekologią nie zgadza. Dopóki się nie zmieni, będzie z ekologią coraz gorzej. Tylko realne, namacalne, śmiertelne zagrożenie daje szansę, nie pewność, że zmieni się cokolwiek. Nigdy wedle fantazji, ze szacunek dla człowieka musi oznaczać szacunek dla środowiska.

      Miejsca tu za mało na rozwinięcie sprawy, więc tyle.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół