• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kto podskoczy Królowi?

    Weronika Pomierna

    dodane 02.06.2015 12:55

    Gdy uwielbiasz, wpatrujesz się w Niego i stajesz się podobny do Tego, na kogo patrzysz. Nie można włożyć ręki do ognia i się nie poparzyć.

    „Ponieważ od dzieciństwa bał się Boga i zachowywał Jego przykazania, nie szemrał przeciw Bogu, że go dotknęło nieszczęście ślepoty, lecz pozostał nieporuszony w bojaźni Bożej, składając Bogu dzięki przez wszystkie dni swego życia.”

    Bohater dzisiejszych czytań, Tobiasz, zawstydza wielu chrześcijan. Uwielbiać Boga w sytuacji, gdy traci się wzrok i po ludzku jest coraz gorzej? Przecież to szaleństwo!

    Należąca od ponad 30 lat do Wspólnoty Emmanuel, Beatrice Dufour, mówiła kilka lat temu w czasie rekolekcji w Polsce, że z modlitwą jest jak z wkładaniem ręki do ogniska.

    – Myślisz, że idziesz na adorację i marnujesz czas? Że nic się nie dzieje? Nie można włożyć ręki do ognia i się nie poparzyć. Wielu ludzi mówi, że idą do kościoła, modlą się, ale nic nie czują. Jestem przekonana, że Bóg jest bardzo wzruszony, gdy widzi człowieka, który trwa przy Nim przez 15 minut, mimo że kompletnie nic nie czuje – mówiła Beatrice.

    Kilka dni temu słyszałam, jak zaangażowana w Katolicką Odnowę Charyzmatyczną Maria Vadia, mówiła podobnie o uwielbianiu Boga.

    – Gdy uwielbiasz, wpatrujesz się w Niego i stajesz się podobna do Tego, na kogo patrzysz – mówiła. – W czasie uwielbienia, zmienia się atmosfera.

    I zmieniasz się ty! Nie myślisz już o swoich problemach, ale o Tym, który jest Panem i Królem tej konkretnej sytuacji. A skoro On jest Panem, to kto podskoczy Królowi? 

    Historie o ludziach, którzy weszli w uwielbienie na serio, uwielbiali w ciemno, robią wrażenie. Jedną z nich opowiadała w czasie rekolekcji w Polsce Beatrice. 

    Pewna kobieta miała męża alkoholika. Sytuacja była naprawdę poważna. Często ją bił. Trzymała się mocno tego, co mówi Biblia. Powtarzała: „Wierzę, Panie, że Ty dasz mi szczęście, bo sam mi to obiecałeś. Będę Cię uwielbiać”. Regularnie modliła się. Włączała muzykę uwielbieniową i w swoim pokoju, gdy nikt nie patrzył, tańczyła dla Boga. Dziękowała Mu za to, że jest przy niej i nigdy jej nie zostawi. Po 20 latach jej mąż nawrócił się. Mało tego. Wspólnie adoptowali dwoje niepełnosprawnych dzieci.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • kochana
      02.06.2015 16:59
      Bóg jest dobry ja również to powtarzam,pomimo że tak jak Tobiasz tracę wzrok.Jednak wolę moją ślepotę fizyczną niż duchową,która niestety jest bardzo powszechna.On mnie przemienia w siebie jeśli jestem MU wierna.Zły boi się najbardziej osób które w cierpieniu są mu wierne i potrafią GO wielbić.
    • Tatrzański
      02.06.2015 17:34
      Ja też zgadzam się z poprzednikami, Marcin Jakimowicz w damskiej wersji.
      Wszak gdzie diabeł nie może tam babę pośle.
    • Maluczki
      03.06.2015 11:16
      Pani Werusiu! Jeszcze wyżej te kąciki!
      Och, kiedy doczekam się radosnego uśmiechu na Pani twarzy.
      No nie musi być aż taki, jak u pani Pietrygi.
    • Anna
      05.06.2015 13:55
      Dlaczego Autorka nie pisze o wielkim święcie uwielbienia, jakim jest Boże Ciało?

      Dlaczego "charyzmatycy" uwielbiają Boga tylko na swoich spotkaniach?

      Co robią "charyzmatycy" w Boże Ciało? Siedzą cicho?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół