• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dinozaury w polityce

    Tomasz Rożek

    |

    GN 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:15

    Faworyt ostatnich wyborów prezydenckich Bronisław Komorowski i jego sztab nie tylko zignorowali nowe media, ale je zlekceważyli. Duda wygrał z wielu powodów, ale jednym z najważniejszych było zdefiniowanie na nowo sposobów komunikacji.

    To naprawdę może szokować (w PO jeszcze długo się po tym nie otrząsną), ale jeszcze dwa, trzy miesiące przed wyborami sondaże dawały urzędującemu prezydentowi miażdżącą przewagę. Nikt nawet nie przypuszczał, że do rozstrzygnięcia będzie potrzebna II tura wyborów. Adam Michnik, emerytowany redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, mówił, że Komorowski, żeby przegrać, musiałby „po pijanemu przejechać na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży”. Okazało się, że Bronisław Komorowski i jego sztab zrobili coś znacznie gorszego. Nie zrozumieli zmian, jakie zaszły w mediach.

    Grzech i zbrodnia

    Informacje do każdego z nas docierają różnymi drogami. Te drogi są zależne od wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania odbiorcy, ale także od samej informacji. Gdzie indziej szukamy wiadomości o polityce, gdzie indziej o sporcie albo urodzie. Tak czy inaczej sprawą kluczową, fundamentalną dla komunikacji, jest dokładne określenie odbiorcy, osoby, do której mówimy, aby w drugim kroku zdefiniować kanały, którymi informacja będzie dystrybuowana. To oczywiste dla każdego, kto zajmuje się mediami. W tych wyborach nie było jednak oczywiste dla sztabu Bronisława Komorowskiego. Ten wykorzystywał tradycyjne media i chciał za ich pośrednictwem zwrócić się do odbiorcy, który tych mediów w ogóle nie ogląda, w ogóle nie czyta. W efekcie prezydent żartujący na kanapie u Kuby Wojewódzkiego nie jest cool, jest żenujący. Nie zdobywa nowych głosów, traci te, które już zdobył. Zupełnie inaczej zachowywał się sztab Andrzeja Dudy. W mediach społecznościowych zwracał się do młodych, bo internet to miejsce, w którym żyją. W mediach tradycyjnych Duda mówił do starszych. Inne kanały, inne przekazy, inny odbiorca. Ale to, że sztab Bronisława Komorowskiego nie wykorzystywał tak zwanych nowych mediów, nie było jego największym grzechem. Zbrodnią było to, że on je lekceważył. Nikt nie lubi lekceważenia, szczególnie ludzie młodzi, internauci, stąd sieć bardzo szybko zaroiła się od tak zwanych memów, czyli śmiesznych (czasami ironicznych), chwytliwych informacji, które mogą mieć postać zdjęcia, rysunku czy krótkiego filmiku. Przeważająca większość memów nie powstaje w wyspecjalizowanych firmach. Internauci tworzą je sami. Dobry mem przekazywany jest dalej, a zasięg może być liczony w setkach tysięcy czy nawet milionach odsłon.

    Takimi zasięgami nie mogą się pochwalić tradycyjne audycje czy reklamówki wyborcze, nawet gdy są emitowane w najlepszym czasie antenowym czy drukowane w najbardziej poczytnych gazetach. Memów o Bronisławie Komorowskim było setki. Częściowo dlatego, że ustępujący prezydent z powodu wielu gaf i niezręczności był wyjątkowo wdzięcznym obiektem żartów. Sztab Komorowskiego mógł tę sytuację rozładować, ale zlekceważył ją, budując wśród młodych wyborców obraz swojego kandydata jako osoby nie dość że niezręcznej i gapowatej, to na dodatek pozbawionej dystansu wobec siebie. Wtedy, gdy tak zwane internety śmiały się z Komorowskiego, sztab Dudy wrzucił do sieci krótki filmik, w którym... kandydat śmieje się z samego siebie. Wyluzowany Duda, w rozpiętej koszuli siedzi swobodnie na krześle i śmieje się z tego, co piszą o nim komentatorzy i inni politycy. Na luzie, śmiesznie, ale nie ironicznie i złośliwie. Filmik zyskał ogromną popularność, stał się tak zwanym wiralem, czyli treścią, którą ludzie sami sobie przesyłali. Dla odbiorców internetu – bajka. Dla odbiorców tradycyjnych mediów... Cóż, ci tego filmiku w ogóle nie zobaczyli.

    Stabilny czy niestabilny

    Na czym polega siła internetowych kanałów informacji? Głównie na ich mnogości i szybkości. Podczas gdy tradycyjne media tworzy garstka ludzi, która przemawia do dużej liczby odbiorców, w nowych mediach każdy jest albo może być twórcą. Każdy fakt można sprawdzić, każdą opinię zestawić z opiniami sprzed roku. Gdy zaraz po pierwszej turze wyborów prezydenckich Bronisław Komorowski ogłosił chęć zmiany konstytucji w celu wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, od razu powstał krótki filmik pokazujący nagłą woltę prezydenta. Kilkanaście dni wcześniej Komorowski mówił bowiem, że ktoś, kto chce zmieniać konstytucję jest politycznym frustratem. Przekaz kampanii kandydata PO był budowany na takich hasłach jak „stabilizacja” i „przewidywalność”, ale to były tylko słowa, filmiki tego typu pokazywały Komorowskiego jako osobę o chwiejnych poglądach. Materiał konfrontujący prezydenta z... samym sobą w internecie oglądały setki tysięcy ludzi. W tradycyjnych mediach nikt go nie zobaczył. I kolejny przykład siły nowych mediów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Przemek
      08.06.2015 17:13
      Dinozaury nie przeszły do historii, bo to nie historia a prehistoria ;)
    • Fryderyk
      08.06.2015 19:42
      Sprawowanie urzędu Prezydenta RP to potworne ograniczenie wolności.
    • krut00
      09.06.2015 00:56
      Wspaniały obrazek. Wart więcej niż tysiąc słów.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół