• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wygrał nowoczesny Gandhi

    dodane 03.06.2015 00:15

    O zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich i o wpływie tego zwycięstwa na polską scenę polityczną z Pawłem Kowalem rozmawia Mariusz Majewski


    Mariusz Majewski: Czy dla politycznej prawicy przyszła wiosna?


    Paweł Kowal: Uśmiecham się, bo właśnie skończyłem felieton o tym, że zapomnieliśmy o kultowym wierszu Jana Brzechwy pt. „Wiosna”. Jedni oczekiwali tej wiosny po aferze hazardowej, inni po aferze Amber Gold. Jeszcze inni, jak ta sroka z wiersza, spodziewali się, że wiosna przyjedzie tramwajem. Tymczasem wiosna przyszła tak po prostu, dla wielu trochę niespodziewanie, bo coś już się przelało. 


    Co się przelało, umożliwiając zwycięstwo kandydatowi popieranemu przez Zjednoczoną Prawicę?


    Wydawało się, że wspomniane afery wiosny nie czyniły. Nie wiadomo było, jak długo wszystko zostanie po staremu. Doszła jeszcze afera taśmowa i w głowach ludzi utrwalało się wrażenie demoralizacji władzy, trwoniącej publiczne pieniądze, niepanującej nad państwem. Dużą rolę odegrało to, co mówiła komisarz, a wcześniej wicepremier, Elżbieta Bieńkowska o problemach w górnictwie albo o pracy za 6 tys. zł, że godzić się na taką zapłatę może tylko idiota albo złodziej. Jednocześnie ludzie zobaczyli, że jest szansa na zmianę, bo pojawił się kandydat, który miał wizję i na którego można było postawić. Wyborcy szybko z tego skorzystali.


    Kto jest największym wygranym? Trwa dyskusja, czy jest nim Andrzej Duda, czy szerzej – największa partia opozycyjna, z której wywodzi się prezydent elekt.


    Każda odpowiedź jest prawidłowa. PiS zyskało wiatr w żagle przed kolejnymi wyborami. Andrzej Duda pokazał, że jest nowoczesnym politykiem dużego formatu. W szerszym wymiarze prawica zobaczyła, że w jedności siła, a polityka to sztuka budowania sojuszy. To osobisty sukces Jarosława Kaczyńskiego, który dowiódł, jak dobrym jest strategiem i jak trafną decyzję podjął, desygnując do tych wyborów europosła z Krakowa. To sukces Beaty Szydło, szefowej sztabu. Tym sukcesem trzeba też się podzielić z całą generacją. Został wybrany prezydent z innej epoki, polityk, z którym w dużej mierze utożsamia się młode pokolenie. 


    Trudno pominąć błędy Bronisława Komorowskiego i jego otoczenia. Które okazały się najbardziej brzemienne w skutkach?


    Nie rozumiem, dlaczego prezydent nie wystąpił z programem na przyszłość. Jakby chciał zwyciężyć tylko czasem przeszłym. Błędy nie dotyczyły jedynie sztabu ustępującego prezydenta. Elita skupiona wokół PO, ludzie wpływający na sprawy w Polsce od czasu Okrągłego Stołu nie odczytali nastrojów młodego pokolenia. To jest problem także intelektualistów czy artystów, którzy popierali kandydata PO. Nawet wsparcie znanych i popularnych ludzi nie dało sukcesu. Z młodzieżą nie trzeba się zgadzać, ale trzeba jej słuchać i szanować ją. I trzeba z młodymi ludźmi rozmawiać, a nie nazywać ich „gówniarzami”. W tych wyborach uwidocznił się bunt młodych, który ma w sobie silny element godnościowy. 


    Jakie były najważniejsze momenty kampanii, które najbardziej wpłynęły na ostateczny wynik wyborów? 


    Z pewnością była to rozmowa B. Komorowskiego podczas spaceru z chłopakiem w zielonej koszulce, który pytał, jak jego siostra ma kupić mieszkanie, skoro jest po studiach, a zarabia 2 tys. zł. W odpowiedzi usłyszał, że musi ona zmienić pracę i wziąć kredyt. 
Podobnie kwestia emigracji. Ani prezydent, ani pierwsza dama, proponująca młodym to wyjście, ani nikt z otoczenia głowy państwa jakby nie rozumieli, że co innego wyjechać na tygodniową wycieczkę, a co innego, gdy ojciec wyjeżdża do pracy, zostawiając w kraju żonę i dzieci. Albo gdy cała rodzina musi podjąć dramatyczną decyzję o emigracji. 


    Co jeszcze wpłynęło na końcowy wynik?


    Mocno wybrzmiała niechęć ustępującego prezydenta do flagi PO, którą podczas drugiej debaty wręczył mu Andrzej Duda – to symboliczne odcięcie się od PO jako czegoś wstydliwego. Kolejnym wydarzeniem był program Tomasza Lisa, w którym tydzień przed II turą w telewizji publicznej wystąpili wyłącznie zwolennicy jednej opcji. W publicznej telewizji nawet nie próbowano zachować równowagi, chociaż starały się to robić stacje komercyjne. W dodatku w atakowaniu konkurenta i jego rodziny skorzystano z argumentu, który po sprawdzeniu okazał się kłamstwem. Propaganda sięgnęła zenitu, obracając się przeciwko tym, którzy się nią posługiwali. 


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Eterno Vagabundo
      05.06.2015 19:35

      Nasz naród oczekuje,
      Nie cudów w dużej ilości,
      Lecz chce od Władzy tylko
      Normalnej uczciwości.

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół