• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Spokojnie, leci z nami pilot

    Franciszek Kucharczak

    dodane 14.10.2014 13:33

    Na Synodzie Biskupów pojawiają się zaskakujące opinie, dla wielu katolików niepokojące. Ale bez paniki - skończy się dobrze, jak zawsze.

    Wielkie poruszenie wśród użytkowników gosc.pl wzbudziła depesza streszczająca wypowiedź abp. Gądeckiego dla Radia Watykańskiego.

    Przewodniczący Episkopatu Polski skrytykował dokument podsumowujący pierwszy tydzień obrad Synodu Biskupów w Rzymie. Uznał go za pozbawiony wizji, odchodzący od nauczania Jana Pawła II, a nawet zawierający ślady ideologii antymałżeńskiej. Zdanie polskiego hierarchy bynajmniej nie jest odosobnione. Podobną opinię wyraża znaczna część ojców synodalnych (przeczytaj też tekst Kard. Burke ostro o relatio).

    To nic nowego, że pasterze Kościoła różnią się w ocenie różnych zjawisk społecznych i mają odmienne opinie na temat kursu, jaki wobec nich ma obrać Kościół. Nowością jest tylko to, że dziś mamy wszystko na medialnej tacy i wszystko jest poddane newsowej obróbce.

    Byliśmy przyzwyczajeni do efektu finalnego, w którym nie było widać tarć, jakie go poprzedziły, wydawało się więc, że biskupi to grono o nadludzkiej zgodności poglądów. Ale tak nie jest i nigdy nie było. Nauka Kościoła kształtowała się w warunkach sporu, i to nieraz bardzo gorącego. Już pierwszy sobór powszechny (Nicea 325 r.) był konsekwencją potężnej wówczas herezji, jaką był arianizm, kwestionujący bóstwo Chrystusa. Nie było spokojnie ani na tym soborze, ani na żadnym innym. Ale właśnie sobory – a częściowo także synody – stały się kamieniami milowymi w rozstrzyganiu o tym, jak należy czytać niezmienną Ewangelię w zmieniającym się świecie i co jest wolą Bożą w odniesieniu do Kościoła. Zawsze okazywało się, że ostatecznie nie temperatura sporów decydowała o rozstrzygnięciach, lecz Duch Święty.

    Po ludzku to niewytłumaczalne. Wedle ludzkich prawideł, jeśli pojawiają się „trendy” i zaczyna się o nich „dyskusja”, prawie zawsze prowadzi to do ich przyjęcia i uznania za słuszne. W Kościele tak nie jest. Najmocniejsze tendencje wcale nie muszą skończyć się uznaniem ich za obowiązujące prawo. Nawet przeciwnie – jak to było na przykład z ideą koncyliaryzmu, czyli wyższości soboru nad papieżem. Zdawało się, że na soborze w Konstancji (1414-1418) sprawa zostanie ostatecznie przesądzona, a stało się odwrotnie – władza papieża została wzmocniona, co, jak dziś widzimy, przyniosło błogosławione skutki dla jedności Kościoła.

    Za jeszcze bardziej znamienny przykład może tu posłużyć sprawa stosunku Kościoła do antykoncepcji. Tu tendencje do rozmywania ducha Ewangelii były potężne, również wśród kościelnych ekspertów. A jednak Paweł VI, wbrew wszelkim prognozom i oczekiwaniom, ogłosił encyklikę „Humanae vitae”, w której zawarł zgodny z duchem Ewangelii stosunek do kwestii przekazywania życia. Ponieważ ta sprawa, jak mało która, stanęła w poprzek duchowi tego świata, ten nieśmiały z usposobienia człowiek musiał znieść z tego powodu huragan sprzeciwów. A jednak dziś wiemy, że działał pod wpływem Ducha Świętego, który wieje kędy chce, nie zaś tam, gdzie chcą choćby najliczniejsze i najmożniejsze gremia.

    Wielu katolików, którzy żyją w wierności nauczaniu Kościoła, obawia się, że dyskusja na Synodzie zdaje się kierować na niebezpieczne wody. Spokojnie – Duch Święty naprawdę czuwa nad Kościołem i nie dopuści do tego, aby Kościół pobłądził, nawet gdyby prognozy były najbardziej niekorzystne.

    I oto właśnie w kontekście Synodu nadchodzi beatyfikacja Pawła VI. To wymowny znak. Od Ducha Świętego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • observer
      16.10.2014 04:14
      Gwałtowne i dotychczas w takiej formie niespotykane ataki abp. Gądeckiego na dotychczasowy przebieg synodu świadczą raczej o tym, że zwolennicy zachowania status quo w sprawach rodziny stanowią na synodzie mniejszość. To typowa postawa obrony przez atak. Na dłuższą metę takie postępowanie tylko szkodzi kościołowi. Ludzie na ogół nie mają zaufania do tych, którzy się publicznie zaciekle kłócą i zdają się nie wiedzieć czego chcą.
    • MarionLew
      16.10.2014 13:40
      Ks. Adam Boniecki pisze w "Tygodniku Powszechnym":

      Podejrzewam, że głowach wielu komentatorów, także biskupów się nie mieści, iż w Kościele, na tym szczeblu, może się toczyć prawdziwa dyskusja, że w tak ważnych kwestiach, jak te poruszane w synodalnej debacie, mogą istnieć – jawnie! – takie różnice, i że to nie spowoduje zagrażającego jedności trzęsienia ziemi grożącego schizmą.

      A przecież, jeżeli Papież Franciszek głosi, że „Kościół może (…) dojść do przekonania, że niektóre jego zwyczaje nie są bezpośrednio związane z sercem Ewangelii i - choć niektóre z nich bardzo zakorzeniły się w historii - dziś nie są interpretowane tak samo, a ich przesłanie zwykle nie jest właściwie odbierane”; jeśli zachęca: „Nie bójmy się dokonać ich rewizji”; jeśli uroczyście stwierdza, że „istnieją normy lub przykazania kościelne, które mogły być bardzo skuteczne w innych epokach, ale które nie mają już tej samej siły wychowawczej jako drogi życia”, to z pewnością nie ma na myśli święcenia jajek na Wielkanoc, ani praktyki „pierwszych piątków”.

      Dlatego Papież chciał takiej dyskusji. Prawdziwej, wolnej od „ politycznej poprawności”. No i ma, czego chciał. - tyle Ks. Boniecki

      Dodam, że szokiem także dla mnie były słowa abp Gądeckiego. Jak to możliwe, żeby reprezentant Episkopatu Polski w rozmowie z Radiem Watykańskim twierdził, że „dokument [„Relatio post disceptationem”] jest dla wielu biskupów nie do przyjęcia”, że „odchodzi od nauczania Jana Pawła II”, a nawet, że „widać w nim ślady antymałżeńskiej ideologii”?
      Zresztą Synod poświęcony rodzinie trwa i trwać będzie jeszcze przez rok. Kolegialny wysiłek biskupów będzie wzbogacony kolegialnością wszystkich wiernych. Na konkluzje przyjdzie czas za rok, jednak Synod Biskupów w Kościele katolickim pozostaje ciałem doradczym.

      Decyzje – po wsłuchaniu się „co Duch mówi Kościołowi”, podejmuje papież. Ja mu ufam. Czy abp Stanisław Gądecki też ?
    • saherb
      17.10.2014 07:16
      Pamiętajmy że szatan też "wieje kędy chce" i dlatego Jezus i Maryja w objawieniach przychodzą nam z orędziami.

      Moje drogie dzieci, Dziesięć Przykazań ustanowionych przez Boga nie może nigdy zostać spisanych na nowo, ponieważ byłoby to bluźnierstwo. Człowiek nie może nigdy fałszować Słowa i nadejdzie taki dzień, gdy Gniew Boga spadnie na ludzkość, kiedy to człowiek uzna Dziesięć Przykazań za błędne. Gdy to nastąpi, to wiedzcie, że Słowo Boże nie będzie więcej szanowane i ludzkość zostanie wprowadzona w ciężki błąd.

      Żadnemu człowiekowi ani też żadnemu wyświęconemu słudze nie zostało przyznane prawo, aby obalić Dziesięć Przykazań czy Słowo Boże. Nie ma nic, czym można by wytłumaczyć zaprzeczanie Prawdzie Słowa Bożego. Prawa Boże niebawem zostaną obalone przez miliony ludzi. Potem wszystkich, którzy dadzą się nabrać na to, będące tego następstwem oszustwo, zaślepi mrok. Duch Święty nigdy nie może oświecać tych, którzy zaprzeczają Słowu czy zatwierdzają grzech. Jeżeli Duch Święty nie będzie dłużej obecny i Słowo zostanie tak dopasowane, aby dogadzało egoistycznym potrzebom człowieka, to wówczas wszelkie nowe prawa — w Oczach Bożych — będą bez żadnego znaczenia.

      Wrogowie Boga szybko ruszą, aby obalić Prawdę i Kościół Mojego Syna zostanie podzielony na dwie części. Ci, którzy zagorzale bronić będą Prawdy, będą przeklinani za to, że o niej mówią. Ci zaś, którzy wypowiadać będą bluźnierstwa oraz głosić, że są one Prawdą, będą oklaskiwani. Zły duch zagnieździ się w sercach tych, którzy pobłądzą, i wiele dusz zostanie utraconych. Nie będą oni w stanie stanąć przed Moim Synem i określić siebie jako niemających uszczerbku, bo odmawiają oni uznania Prawdy, przekazanej im dzięki Miłosierdziu Bożemu.

      Wkrótce zostanie ogłoszone, że Bóg jest Miłosierny wobec grzeszników — bez względu na to, co oni nie robią, by Go obrazić. Tak też jest w istocie, ale jeżeli oni Go obrażają, afiszując się przed Nim z wszelkimi obrzydliwościami i herezjami, a następnie głoszą, że są one akceptowane przez Boga, to On ze wstrętem się od nich odwróci.

      Człowiek jest tak pełen swoich własnych pragnień, odpowiadających jego grzesznemu życiu, że ogłosi on bezprawne czyny za pożądane w Oczach Bożych. Równać się to będzie kłamstwu. Ale jeżeli ośmielą się oni zaprezentować te kłamstwa przed Bożymi ołtarzami, to dusze te zostaną przegnane. Jeżeli dopuścicie do tego, abyście zostali wprowadzeni w ciężki błąd, to narazicie swoje dusze na poważne niebezpieczeństwo.

      Proszę was, abyście przypominali sobie Dziesięć Przykazań tak często, jak możecie. Dzięki temu będziecie wiedzieć, co jest od was wymagane, aby prawdziwie służyć Bogu.

      Wasza umiłowana Matka

      Matka Zbawienia


      Jezus mówi: Nie próbujcie zmieniać Praw Bożych, aby dopasować je do waszego grzesznego życia.
      http://ostrzezenie.net/wordpress/
    • rhein
      17.10.2014 22:20
      Panie Franciszku,
      a moze skomentuje Pan informację o wynajęciu Kaplicy Sykstyńskiej na cele świetlicowe?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół