• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Papież: Wszyscy jesteśmy grzesznikami

    KAI

    dodane 07.09.2014 13:51

    Wszyscy jesteśmy grzesznikami, potrzebującymi przebaczenia przypomniał dziś papież Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański na placu św. Piotra w Rzymie. Niedzielną refleksję poświęcił tematowi upomnienia braterskiego we wspólnocie wierzących

    "Drodzy bracia i siostry,

    Ewangelia dzisiejszej niedzieli, zaczerpnięta z 18 rozdziału św. Mateusza, przedstawia temat upomnienia braterskiego we wspólnocie wierzących, to znaczy jak powinienem upomnieć innego chrześcijanina, który czyni coś, co nie jest dobre. Jezus uczy nas, że jeżeli mój brat zawini wobec mnie, powinienem okazać mu miłość, przede wszystkim osobiście z nim porozmawiać, tłumacząc mu, że to, co powiedział lub uczynił nie jest dobre. A jeżeli brat mnie nie posłucha? Jezus sugeruje działanie progresywne: najpierw, ponowną rozmowę w obecności dwóch lub trzech osób, aby był bardziej świadomy swego błędu, który popełnił, i jeżeli mimo tego nie posłucha napomnienia, należy powiedzieć to wspólnocie, a jeżeli nie posłucha nawet wspólnoty, należy dać mu uświadomić rozłam i oddalenie, które on sam spowodował, osłabiając wspólnotę z braćmi w wierze.

    Etapy tego procesu wskazują na wysiłek, jakiego Pan żąda od swojej wspólnoty, aby towarzyszyła, temu, który błądzi, tak aby się nie zatracił. Należy przede wszystkim unikać medialnej wrzawy i plotkowania we wspólnocie – to przede wszystkim, by tego uniknąć - : „idź i upomnij go w cztery oczy" (w. 15). Postawą jest delikatność, ostrożność, pokora, uwaga skierowana na tego, kto popełnił winę, unikając słów, które mogą zranić i zabić brata. Bo jak wiecie, także słowa zabijają! Kiedy obmawiam, kiedy dokonuję niesprawiedliwej krytyki, kiedy „odzieram brata ze skóry” moim językiem, to jest to zabijanie dobrego imienia drugiej osoby! Także słowa zabijają. Zwróćmy na to uwagę. Jednocześnie ta dyskrecja, by rozmawiać z nim na osobności ma na celu uniknięcie niepotrzebnego upokorzenia grzesznika. Kiedy rozmawia się w cztery oczy, nikt o tym się nie dowiaduje, i sprawa jest zakończona. W świetle tego wymagania, rozumie się również kolejną serię interwencji, która przewiduje zaangażowanie świadków, a potem nawet całej wspólnoty. Celem jest pomoc bratu w zrozumieniu tego, co zrobił, i że swoim grzechem obraził nie tylko jednego, ale wszystkich. A także pomóc nam uwolnić się od gniewu lub urazy, które tylko ranią, tego zgorzknienia w sercu, które przynosi gniew i urazę, i które prowadzą nas do znieważania i zaczepek. Czymś bardzo wstrętnym jest doświadczanie, kiedy z ust chrześcijanina wychodzą słowa zniewagi lub agresji. To wstrętne. Czy zrozumieliście? Żadnych zniewag. Znieważania nie da się pogodzić z chrześcijaństwem. Czy zrozumieliście? Znieważanie jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.


    W istocie wobec Boga wszyscy jesteśmy grzesznikami, potrzebującymi przebaczenia. Jezus nam powiedział byśmy nie osądzali. Upomnienie braterskie jest kwestią miłości i jedności, która musi panować we wspólnocie chrześcijańskiej, jest wzajemną posługa, którą możemy i musimy wypełniać nawzajem wobec siebie. Jest to możliwe i skuteczne tylko wtedy, jeśli każdy uzna siebie za grzesznika i osobę potrzebującą przebaczenia Pana. Ta sama świadomość, która sprawia, że rozpoznaję błąd drugiego, jeszcze wcześniej przypomina mi, że ja sam zbłądziłem i wiele razy błądzę. Z tego powodu, na początku Mszy św., zawsze jesteśmy zachęceni do uznania przed Panem, że jesteśmy grzesznikami, wyrażając słowami i gestami szczerą skruchę serca. I mówimy: „Zmiłuj się nade mną, Panie. Jestem grzesznikiem! Wyznaję Bogu Wszechmogącemu moje grzechy”. I nie mówimy: „Panie, zmiłuj się nad tym co stoi obok mnie, czy tą, którzy są grzesznikami”. Nie! „Zmiłuj się nade mną”. To Duch Święty przemawia do naszego ducha i pozwala nam rozpoznać nasze winy w świetle słowa Jezusa. Jest to ten sam Jezus, który zaprasza nas wszystkich, świętych i grzeszników do swojego stołu, gromadząc nas z rozstajów dróg, z różnych sytuacji życiowych (Mt 22,9- 10). A wśród tego, co łączy uczestników Eucharystii, są dwie rzeczy podstawowe, dwa warunki dobrego uczestnictwa we Mszy św.: wszyscy jesteśmy grzesznikami i wszystkich Bóg obdarza swoim miłosierdziem. Są to dwa warunki otwierające na oścież drzwi, by dobrze uczestniczyć we Mszy św. Musimy o tym zawsze pamiętać, zanim udamy się do brata, by dokonać upomnienia braterskiego.

    Prośmy o to wszystko przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, którą jutro będziemy świętować z okazji liturgiczny obchodów jej Narodzenia".

    ***

    Po odmówieniu modlitwy "Anioł Pański" papież Franciszek zaapelował o zapewnienie trwałego pokoju na Ukrainie i w Królestwie Lesoto. Udzielił też swego błogosławieństwa osobom spieszącym z pomocą uchodźcom w Iraku.

    Oto słowa papieża Franciszka w tłumaczeniu na język polski:

    W minionych dniach dokonano znaczących kroków w poszukiwaniu rozejmu w regionach dotkniętych konfliktem we wschodniej Ukrainie, pomimo że usłyszeliśmy dziś wiadomości niezbyt pocieszające. Tym niemniej pragnę, by przyniosły one ulgę ludności i mogły przyczynić się do wysiłków na rzecz trwałego pokoju. Módlmy się, aby zgodnie z logiką spotkania, rozpoczęty dialog mógł być kontynuowany i przynieść oczekiwane owoce. Maryjo, Królowo Pokoju, módl się za nami!

    Ponadto łączę mój głos z głosem biskupów Lesotho, którzy skierowali apel o pokój w tym kraju. Potępiam wszelkie akty przemocy i proszę Pana, aby w Królestwie Lesotho przywrócony został pokój w sprawiedliwości i braterstwie.

    W dzisiejszą niedzielę konwój trzydzieściorga wolontariuszy Włoskiego Czerwonego Krzyża wyrusza do Iraku, do regionu Dohuk w pobliżu Ibril, gdzie zgromadzone są dziesiątki tysięcy wysiedlonych Irakijczyków. Wyrażając szczere uznanie dla tego wielkodusznego i konkretnego dzieła, udzielam im wszystkim mojego błogosławieństwa i wszystkim osobom usiłującym konkretnie pomóc naszym prześladowanym i uciskanym braciom. Niech Pan was błogosławi!

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: FRANCISZEK

    Zobacz także

    • Szaweł
      07.09.2014 21:14
      Z przesłania o. Josemarii Escrivy:
      "Przez agresywną polemikę, która upokarza innych, rzadko można rozwiązać jakiś problem. I oczywiście, nigdy nie osiąga się wyjaśnienia sprawy, kiedy pomiędzy dyskutującymi znajdzie się jakiś fanatyk."
      "Bruzda", 870

      Tym co nas oddziela od wspólnoty i powinno być nazywane fanatyzmem jest nie tylko egoizm. Egoizm, który oddziela nas od wspólnoty jest egocentryzmem. Jest obłudą. Jest bałwochwalstwem. Jest postawieniem siebie w centrum jako najważniejszej jednostki. Jako tzw. pępka świata, który oczekuje od peryferiów podporządkowania sobie interesu grupowego, partyjnego czy jakiegokolwiek innego. Ten egocentryzm prowadzi nas do donkiszoterii, do walki z wiatrakami, ze skutkami własnego egoizmu, którego tak naprawdę często nie dostrzegamy lub nie chcemy dostrzec. Czyli do poszukiwania przyczyn w innych, ale nie w sobie. Budowę pokoju w świecie rozpoczyna się od naprawy własnego ego.

      Czy stronnictwa żydowskie w czasach Jezusa rzeczywiście nimi były?
      Mam wątpliwości. Wierność Przymierzu przecież dot. wszystkich.

      Faryzejskie stawianie prawa pochodnego, ustanowionego przez siebie samych ponad prawem Bożym i co więcej nie wypełnianie go jest najlepszym przykładem bałwochwalstwa. Kultu własnej wyższości. Jakiejś manii. Być może pochodzenia demonicznego.

      Saduceusze to przykład ludzi dzisiejszych układów i podobnie jak Zeloci, którzy stawiali odpowiednio interes stronnictwa i Ojczyznę przed Bogiem, czynili ją „świętszą” od Boga. A interes stronnictwa to przecież czysty partykularyzm.

      Esseńska kontemplacja nie musi być oderwana od rzeczywistości, lecz może i powinna ją wspierać modlitwą tak jak to czynią w zakonach klauzurowych.

      W tym miejscu powinienem postawić pytanie:
      Czy jest ktoś między nami równy Bogu lub wyższy od Boga?
      Skoro Bóg uniżył się dla nas i stał się Sługą to tym bardziej każdy z nas powinien służyć wspólnocie i ją wzmacniać.
      Obawiam się, że ta treść niestety do ludzi niewierzących nie trafia. Dlatego też Jezus odwoływał się m.in. do matki, która chce dla swego dziecka wyłącznie dobra.

      Czy jednak dobro może mieć posmak niszczenia kogoś? Przejmowania dobra kosztem innych? Kosztem cierpienia innych? Czy istnieje jakiś sposób odwiedzenia ludzi hybrisu od egoizmu?
      Dlaczego dyskusja z fanatykiem jest niemożliwa?

      Przyjmijmy na moment, że faryzeusze byli współpracownikami Rzymian w okupacji.
      Jeżeli Paweł sam będąc faryzeuszem był zdolny nawrócić faryzeuszy czy Rzymian tzn, że nawrócenie każdego okupanta jest możliwe. Nawet tego nie wierzącego. Tak jest to możliwe. Do tego celu potrzebna jest miłość i cierpliwość.

      Czy fanatykowi do nawrócenia potrzebne byłoby cudowne spotkanie Chrystusa przed murami Damaszku? Czy przeciwko prześladowcy wystarczy uplecenie bicza z rzemieni? Czy można odwlec ludzi od złych zamiarów? Czy można pomóc im trwale przemienić ich życie bez ich choćby domniemanej zgody?

      Fanatyzmem określa się zamknięcie na argumenty. Wszelkie argumenty logiczne i zdroworozsądkowe. Jest to postawa muru. Człowieka niedostępnego, zamkniętego. Który przyjmuje postawę skutku. Człowieka zaślepionego. Przypominającego w swojej postawie pychę demona. A może warto byłoby zapytać czy czasem w świecie nie egzystują wśród ludzi demony w ludzkich ciałach? Z trudem przeszło mi to przez myśl. Nie słyszałem nigdy wcześniej takich bluźnierstw. Może te bluźnierstwa wynikają z czegoś innego? Być może są one ucieczką przed własnym strachem? Lękiem przed utratą pieniędzy, wpływów? Czystym cynizmem? Efektem własnej słabości? Ucieczką przed miłością? Przecież ks. Franciszek został zamordowany z powodu niezrozumienia przesłania miłości. Z powodu jej odrzucenia przez nielicznych.

      Nie twierdzę, że wszyscy są zdolni uwierzyć w Boga. Wierzę natomiast, że ludzie są zdolni do braterstwa i pośredniego poznania Boga. Zobaczenia w drugim człowieku celu, nie środka. Nawet wtedy gdy posiadają przewagę administracyjną i materialną. Przewaga moralna stwarza przewagę rzeczywistą. Przewagę soft power. Przewagę poczucia bycia wspólnotą. Z miłości, bezwarunkowo. Niezależnie od statusu materialnego.

      "My Jesus, my Saviour..."
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół