Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Merkel o Rosji. Mówi ostro, ale...

Kanclerz Angela Merkel w poniedziałek w Bundestagu oskarżyła Rosję o naruszenie fundamentów powojennego porządku w Europie. Zapowiedziała dalsze sankcje. Zapewniła kraje bałtyckie i Polskę, że Berlin będzie przestrzegał zobowiązań wobec sojuszników z NATO.

"Co dzieje się na Ukrainie? Rosja podejmuje próbę przesunięcia istniejących granic, grożąc przemocą lub wręcz stosując przemoc" - mówiła Merkel w wygłoszonym w parlamencie oświadczeniu rządowym. Terytorialna integralność suwerennego kraju została pogwałcona przez niezgodną z prawem międzynarodowym aneksję Krymu - zaznaczyła niemiecka kanclerz.

Rosja "narusza fundament naszego powojennego porządku" - oceniła Merkel. Jak dodała, ostatnie doniesienia o wtargnięciu rosyjskich żołnierzy na terytorium Ukrainy zaostrzają dramatyzm sytuacji. Merkel podkreśliła, że "staje się coraz bardziej oczywiste, że od początku chodziło nie o konflikt wewnętrzny, lecz o konflikt między Rosją a Ukrainą".

Złamanie prawa międzynarodowego nie może pozostać bezkarne - powiedziała szefowa niemieckiego rządu, przypominając o nowych sankcjach, omawianych w sobotę na szczycie UE.

Merkel przyznała, że polityka Rosji wywołała niepokój wśród partnerów z NATO - Polski i krajów bałtyckich.

"Uznajemy nasze zobowiązania sojusznicze. Art. 5 traktatu NATO obowiązuje wszystkich" - oświadczyła Merkel. Zapowiedziała, że podczas szczytu NATO podjęte zostaną decyzje wzmacniające zdolność Sojuszu do szybkiego reagowania. Dla Niemców ważne jest, by zachować umowę NATO-Rosja z 1997 roku - zastrzegła. Ten dokument stanowi, że bezpieczeństwo możliwe jest nie przez konfrontację, lecz przez współdziałanie - wyjaśniła kanclerz.

Merkel nie zajęła stanowiska wobec postulatów dostarczenia broni Ukrainie. Natomiast szef klubu parlamentarnego współrządzącej w Niemczech SPD Thomas Oppermann powiedział, że pomoc wojskowa dla Ukrainy byłaby "niewłaściwą drogą".

« 1 »

Zobacz także

Reklama

  • slezan84
    01.09.2014 17:41
    Dlaczego Gość Niedzielny manipuluje tytułem? Spójnik "ale" wyraźnie podsuwa interpretację, że Niemcy grają nie do końca uczciwie. Widać, że GN dołącza do nacjonalistycznych gadzinówek, podkręcając w polskim społeczeństwie germanofobię i rusofobię zarazem.
  • gzewka
    01.09.2014 20:40
    Pusta gadanina!!!
    doceń 0
  • operator
    01.09.2014 23:15
    Jest jeden sposób na utrzymanie powojennego porzadku w Europie. Nie gadać tylko pomóc militarnie Ukrainie dostarczając skuteczną broń i to teraz, póki jeszcze jest czas.
  • krut00
    02.09.2014 05:06
    Nie bardzo widzę jaki to interes mieliby Niemcy pomagając Ukrainie. Obama już dawno sprzedał wschodnią Europę (nikczemny Reset pani Clinton, "nagła" śmierć prezydenta Kaczyńskiego wraz z głównymi filarami niepodległej Polski...) Teraz wreszcie dalszy ciąg planu A Vladimira Putina - w tej chwili chyba najpotężniejszego polityka na świecie. Najbardziej na oderwaniu się Ukrainy od Rosji powinno zależeć dawnym krajom bloku Warszawskiego zmęczonych 50-cio letnią niewolą.
    Tymczasem okazało się że przez krótki okres niepodległości władze Ukrainy nie załatwiły sprawy ani swoich zachodnich granic ani też nie potępiły fałszywych autorytetów typu Stiepan Bandera. W konsekwencji w Polsce Ukraina nie cieszy się wcale poparciem wśród normalnych ludzi, a i wypowiedzi Węgierskiego premiera dają wiele do myślenia. Taka sytuacja jest oczywiście bardzo na rękę Niemcom, którzy będą tak długo zwlekali z faktyczną pomocą aż kraje Bałtyckie, w tym Polska, wykończą się do reszty gospodarczo i liczebnie redukując się do roli żebraków wiszących na klamce w Berlinie. Polska znalazła się więc w sytuacji bardzo przykrej bo cokolwiek by teraz nie zrobił polski Premier będzie dla kogoś bardzo niemiłe. Nie robienie nic będzie bardzo niemiłe dla Polski...
    doceń 1

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy