• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Grzech zapomnienia

    dodane 03.07.2014 00:00

    W 74. rocznicę pierwszego transportu polskich więźniów politycznych do KL Auschwitz w Oświęcimiu odbyły się uroczystości upamiętniające tę datę: 14 czerwca, dziś świętowaną jako Narodowy Dzień Pamięci.

    W czerwcu 1940 roku hitlerowcy deportowali z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz 728 Polaków, przeważnie młodych ludzi zaangażowanych w konspirację niepodległościową, polskich żołnierzy schwytanych na próbie przedarcia się do Francji, katolickich duchownych. Spora grupa pochodziła też z Zakopanego, dlatego podczas rocznicowych uroczystości nie zabrakło delegacji z Podhala.

    W obchodach zorganizowanych przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich wzięła udział grupka ocalałych z zagłady byłych więźniów. Byli w tym gronie Józef Paczyński i Jerzy Bogusz, którzy dotarli do obozu w tym pierwszym transporcie. Od niego historycy wyznaczają dziś początek funkcjonowania nazistowskiego obozu zagłady. Biskup Roman Pindel, który przewodniczył Eucharystii koncelebrowanej przez kapłanów dekanatu oświęcimskiego, przed wejściem do bloku 11 – nazywanego też Blokiem Śmierci – przyznał, że ta liturgia, sprawowana przez niego w tym miejscu po raz pierwszy w jego biskupiej posłudze, jest dla niego ważnym doświadczeniem. Jak dodał, ta modlitwa jest też okazją, by podziękować Bogu za składane w tym obozie przez więźniów świadectwa wiary. Po Eucharystii uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty i znicze na dziedzińcu bloku 11, pod Ścianą Straceń. Tam były więzień Tadeusz Sobolewicz odczytał apel, by pamięć o KL Auschwitz, gdzie obok setek tysięcy Żydów osadzono około 150 tys. Polaków, z których połowa zginęła, na zawsze pozostała ważnym elementem polskiej tożsamości narodowej i przesłaniem pokoju dla całego świata. – Jestem byłą więźniarką Auschwitz-Birkenau. Trafiłam tu z mamą i młodszym bratem z pierwszym transportem ludności cywilnej wywożonej z Warszawy po powstaniu. Miałam 11 lat. Pamiętam strach, upodlenie, ból – mówi Zdzisława Włodarczyk z Chrzanowa. – Byłam z bratem w tej grupce dzieci, które zastali tu 27 stycznia 1945 r. żołnierze Armii Czerwonej. A dziś przyjechałam, żeby oddać hołd tym kolegom, którzy tu zginęli. Boli mnie, że nie mówi się o tym w szkołach. Nasza młodzież nie zna tej historii – dodaje ze łzami w oczach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół