• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Deklaracja świadomości

    Franciszek Kucharczak


    |

    GN 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:15

    Prawo stanowione mówi o tym, co wolno, sumienie mówi o tym, co trzeba.

    Sprawa „Deklaracji wiary” lekarzy nie schodzi z czołówek. Ba – nawet jeszcze bardziej na nie wchodzi. Histeria przed kamerami, lament na łamach, jazgot w sieci.

    O co chodzi? Co się stało?

    Prawdopodobnie dr Wanda Półtawska ze swoją inicjatywą, zgodnie z którą katoliccy lekarze publicznie deklarują uznanie pierwszeństwa prawa Bożego nad prawem ludzkim, trafiła w samo serce postchrześcijańskiego bożka. Bo to może zniweczyć wieloletnią, żmudną pracę funkcjonariuszy „postępu” nad uformowaniem nowego modelu człowieka, który w życiu społecznym tylko z tym się liczy, co nie ma żadnego związku z Bogiem. Właśnie dlatego od dłuższego czasu media „głównego nurtu” atakowały klauzulę sumienia lekarzy – bo chodziło o jej zlikwidowanie. A tu nagle tysiące ludzi (i to fachowców, którym nie sposób zarzucić, że się nie znają) robią coś, co radykalnie wzmacnia znaczenie klauzuli, a co gorsza, bezczelnie powołują się przy tym na Boga. Normalnie w biały dzień! Wykształceni ludzie! Na Boga!

    No właśnie – ludzie Zachodu są już tak urobieni, że publiczne powołanie się na Boga uważają za coś tak niewłaściwego, jak, za przeproszeniem, sikanie w parku. Jak musisz, to twoja sprawa, ale niech tego nikt nie widzi. My jesteśmy tolerancyjni, wierz sobie w Boga (a w Buddę byś tak nie mógł?), ale niech to nie ma żadnego przełożenia na to, co robisz. Bo ty musisz być człowiekiem praktycznym, masz myśleć ekonomicznie, chodzić po ziemi i robić to, co wynika z racjonalności. Jeśli więc wierzysz w Boga, a co gorsza uważasz, że On czegoś od ciebie chce, to jesteś głupi, ale my ci tego tak wprost nie powiemy, no bo, jak wyżej powiedziano, jesteśmy tolerancyjni. Odbierzemy ci tylko możliwość oddziaływania na kogokolwiek tą twoją wiarą, bo jeszcze byś nią kogoś zainfekował.

    Mniej więcej tak to wygląda od strony inżynierów społecznych, tych „oświeconych”, co nam urządzają świat, i każą tańczyć do granej przez siebie „światopoglądowo neutralnej” melodii. Tylko pytanie, dlaczego my się musimy z tym dyktatem godzić? Jasne, że dla ideologów „neutralności” uznanie wyższości prawa Bożego nad stanowionym musi stanowić szok. Ale czy to, co oni przeżywają, zmienia cokolwiek w tym, co naprawdę jest? Bo jeśli jest Bóg, to oni się mylą, a stawiane przez nich diagnozy społeczne są w najlepszym razie nietrafne. A my, chrześcijanie, WIEMY, że Bóg jest. I On stoi za prawem naturalnym. Skoro więc wiemy, że dwa plus dwa to cztery, to nie możemy się zgodzić, że także pięć. Jeśli ci, co są w błędzie, stanowią błędne prawo, to chrześcijanin nie może się z nimi zgodzić. Jeśli, przykładowo, lekarz wie, że aborcja jest morderstwem, to nie może ani przeprowadzić aborcji, ani wskazać miejsca, gdzie ktoś inny to zrobi. I nie ma tu żadnego znaczenia obecny kształt klauzuli sumienia. Albo jestem człowiekiem sumienia, albo hipokrytą, 
który umywa ręce. I tu się akurat chyba wszyscy zgodzą: hipokrytami być nie możemy. Ale w takim razie nie możemy podawać się za ludzi Chrystusa i jednocześnie 
zachowywać się tak, jakby Go nie było.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • mastera
      12.06.2014 09:57
      chyba coraz więcej chrześcijan zaczyna sobie zdawać sprawę o co naprawdę chodzi, bowiem jak pisze Św.Paweł w liście do Efezjan:
      6,12 Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.
      doceń 12
    • SzaraMysz
      12.06.2014 13:44
      Dziękuję za dobry tekst.
      Nota bene niezwykła jest "krótka pamięć" co do relacji sumienia i prawa stanowionego. Jeszcze całkiem niedawno trwały dyskusje o deklaracji praw podstawowych, ponieważ uznano, że powszechna deklaracja praw człowieka zbyt mało praw obejmuje. Dziś - ta właśnie deklaracja praw człowieka jakby nie istniała! Z jej pierwszym zdaniem - o wolnym człowieku obdarzonym SUMIENIEM. Jakby wystarczyło te 70 lat by zapomnieć o źródłach deklaracji - o szoku wywołanym II WŚ. Jak to trafnie ujęła Nałkowska - sumieniem dla Niemca był drugi Niemiec...
      Dziś mamy wysyp zwolenników literalnego, bezkrytycznego przestrzegania prawa. Pod warunkiem, że dotyczy możliwości aborcji.
    • gut
      12.06.2014 20:22
      Jak ciężko będzie żyć chrześcijanom którzy miłują rzeczywiste prawo to widać po pańskim tekście.
    • alf
      13.06.2014 23:11
      Moja koleżanka dała się ostatnio namówić na imprezę w nowo otwartej knajpie dla gejów w Lublinie. Uważała się za osobę nowoczesną, otwartą i tolerancyjną. Geje dla niej byli ok. I właśnie: byli, dopóki nie zjawiła się na tej imprezie. Stwierdziła jednak, że nie jest aż tak tolerancyjna jak jej się wydawało i że jest jednak homofobką, bo nie mogła patrzeć na te, cytuję, obrzydliwości. Po prostu z imprezy uciekła i przeszła na ciemną stronę wroga ;)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół