• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na własne konto

    Rozmawia Andrzej Grajewski

    |

    GN 13/2014

    dodane 27.03.2014 00:15

    O dylematach polskiej polityki zagranicznej i krajowej z Jarosławem Gowinem, liderem ugrupowania Polska Razem

    Andrzej Grajewski: Rozmawiamy po decyzji prezydenta Putina o przyłączeniu Krymu do Rosji. Nie mamy pewności, czy nie nastąpią dalsze działania Rosji, destabilizujące cały obszar b. Związku Sowieckiego. Co Polska powinna zrobić w tej sytuacji?

    Jarosław Gowin: Przykro mi to mówić, ale w kontekście tych wydarzeń widać, że nasza polityka zagraniczna poniosła kompletne fiasko. Nie udało nam się osiągnąć głównego celu naszej prezydencji w Unii, czyli doprowadzić do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.

    Ale to nie tylko od nas zależało.

    Ja nie twierdzę, że to była nasza wina. Stwierdzam jedynie, że założone cele nie zostały zrealizowane. Nie udało się także przekonać krajów Zachodu do większej i – co ważne – natychmiastowej pomocy gospodarczej dla Ukrainy po upadku reżimu Janukowycza. Wreszcie nie udaje się nam teraz zmobilizować liderów Zachodu do bardziej zdecydowanego oporu przeciwko neoimperialnej polityce rosyjskiej. Wymieniam tę serię porażek nie po to, aby krytykować rząd, tylko dla uzasadnienia tezy, że nasza polityka zagraniczna była nieskuteczna. Musi więc być przemyślana od początku. Mam przy tym świadomość, że nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, co w tej sytuacji Polska powinna robić.

    Obawiam się, że celów, o których Pan mówi, w obecnych warunkach nie zdołałby osiągnąć żaden polski rząd.

    Tego nie wykluczam, ale za istotny błąd uważam skoncentrowanie się przede wszystkim na dwustronnych relacjach z Niemcami. Przy okazji kryzysu ukraińskiego, nic pozytywnego z tego zbliżenia z Niemcami nie wynikło. Szkoda, że przy okazji zaniedbano relacje wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej, czy szerzej, że nie zbudowano obozu państw Europy Środkowo-Wschodniej. To jest prawdopodobnie najważniejsze zadanie w tej chwili.

    To byłoby trudne, gdyż zarówno Węgry, jak i Słowacja nie będą chciały ostro się konfrontować z Rosją z racji własnych interesów gospodarczych.

    Nawet jeśli ma pan rację, nie zmienia to faktu, że zostaliśmy wyizolowani w naszych dążeniach do przyciągnięcia Ukrainy do wspólnoty europejskiej. Jeśli nawet Węgry czy Słowacja mają ważne interesy z Rosją, to inaczej to wygląda w przypadku krajów bałtyckich, realnie obecnie odczuwających zagrożenie własnej suwerenności. Podobnie jest z krajami skandynawskimi, które z dużym niepokojem obserwują to, co się w tej chwili dzieje na Wschodzie. Mamy w tym względzie także wiele do zrobienia w kraju.

    Co konkretnie?

    Trzeba przede wszystkim zakończyć wojnę polsko-polską, gdyż konflikt między Platformą a PiS dzieli polskie społeczeństwo i bardzo nas osłabia, a poza tym daje rządowi stosunkowo słaby mandat do działania.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół