• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Chichot Szatana

    Marcin Jakimowicz

    GN 41/2013 |

    dodane 10.10.2013 00:15

    O oskarżeniach księży o pedofilię z o. Stanisławem Jaroszem rozmawia Marcin Jakimowicz.

    Marcin Jakimowicz: Co Ojciec czuje, czytając o kolejnym skandalu pedofilskim w Kościele? Ostatnio nie słyszymy właściwie innych newsów…

    O. Stanisław Jarosz: Czuję to samo, co czułem, gdy umierał Jan Paweł II. Kiedy cały świat był przejęty, poruszony, kiedy wyzwoliło się ogromnie dużo dobra, diabeł (nie boję się tego słowa!) uruchomił lawinę medialnych spekulacji o lustracji w Kościele. Zaczęło się wykazywanie, że to przede wszystkim księża są „be”. Czułem wtedy zwykłą złość. Na łaskę zawsze odpowiada grzech. „Tam, gdzie jest grzech, jeszcze obficiej rozlała się łaska” – czytamy. Ale to działa też w drugą stronę! Tam, gdzie pojawia się świętość, momentalnie wkracza demon. Gdy po oskarżaniu ludzi Kościoła o współpracę z SB przyszła kolej na prokuratorów, dziennikarzy, nagle wszystko ucichło. Ucięto temat, bo ci ludzie poczuli się ogromnie pokrzywdzeni tym, że ktokolwiek ma czelność ich ruszać. Księdza można skopać i oskarżyć o niejedno, bo uzna swoją winę i jeszcze przeprosi, a inni mimo wyroków uważają się za pokrzywdzonych i usprawiedliwionych przez media. Czekam na chwilę, gdy papież Franciszek wreszcie przestanie być dla mediów maskotką, która „naprawia i oczyszcza Kościół”. Gdy wreszcie odkryją, że żyje on wedle tej samej Ewangelii, co cała reszta, i słucha tego samego nauczania Magisterium Kościoła.

    Nie wmówi mi Ojciec, że problem w Kościele nie istnieje…

    Oczywiście, że istnieje! To, że takie rzeczy wychodzą na wierzch, to łaska Roku Wiary. Oczyszczenie Kościoła jest bolesne, ale konieczne. Prawda wyzwala. Tyle że skala zjawiska nie jest aż taka, by trąbić o nim od rana do wieczora. Nie dajmy się zwariować. Jeśli na ponad dwadzieścia tysięcy księży w Polsce trafi się kilku pedofilów, to nie znaczy, że wszyscy inni są źli! Jasne, jest mi przykro, gdy trafiają się kapłani, którzy w takie błoto weszli.

    Ale już nikt nie mówi o nawróceniu tych ludzi, o tym, że Pan Bóg może ich przemienić… Mówimy „Pedofil. Koniec, kropka”. Przepraszam bardzo: a gdzie tu miejsce na Boże miłosierdzie, na cud przemiany? Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień! Gdyby ludzie czytali Biblię, znali katechizm, patrzyliby na rzeczywistość zupełnie inaczej. Cała historia zbawienia sprowadza się do jednego: Bóg wybiera grzeszników…

    I to sporego kalibru. Mojżesz – zabójca, Paweł – zbrodniarz nazywający siebie „poronionym płodem”…

    Bóg wybiera grzeszników. Dla nich przygotował miejsce w Kościele. Były potężne cywilizacje: Egipt, Mezopotamia. Kogo wybrał Bóg? Izrael, czyli naród koczowników, którzy właściwie nie byli narodem. Lud szemrzący, bałwochwalczy…

    Który otrzymał imię: „walczący z Bogiem”. Nie „padający na kolana” czy „pobożny”, ale… „zmagający się z Panem”.

    Dlaczego wybrał tych ludzi? Byśmy patrząc na ich historię (widać przez nią palce Boga!), zobaczyli, w jaki sposób On działa. Kościół jest wspólnotą grzeszników. Bóg wybiera człowieka przed jego nawróceniem, nie czekając na to, aż się „poprawi” i stanie „nieskazitelny”. Mamy tęsknoty faszystowskie. Wiem, to mocne słowo. Ale czy nie stworzyliśmy sobie na własny użytek „super-rasy” księży? Ludzi czystych, pachnących, niepokalanych? Ksiądz chodzi na siku? Niemożliwe! Ksiądz ma grzeszne myśli? Czasem zaklnie? Doświadcza pożądliwości? Niemożliwe! Sami stworzyliśmy taką „czystą rasę” i nie daj Boże, gdy ktoś nie pasuje do wzorca. Takie oczekiwanie, że ktoś, kto poszedł za Bogiem, automatycznie staje się święty, to religijność naturalna, niemająca nic wspólnego z Biblią.

    Został Ojciec w dzieciństwie zraniony przez nadużycie seksualne ze strony kapłana. Co się stało, że przekleństwo zamieniło się w łaskę? Że Stanisław Jarosz nie stał się antyklerykałem, tylko paulinem?

    Modliłem się za tego człowieka, przebaczyłem mu. Widziałem w nim oprócz słabości również mądrość, zmaganie z grzechem. Nie czarujmy się: jeśli na co dzień karmi się ludzi w mediach aurą panseksualności, rozpusty, to najsłabsze jednostki polegną. Nie wytrzymają i wejdą w wyuzdanie. Zarówno adwokat, sportowiec, jak i kapłan. Karmienie się z dnia na dzień oferowaną przez świat pornografią prowadzi do zboczeń. Wiem, co mówię: sam rozbudzony seksualnie miałem jako młody chłopak ogromne problemy ze swą seksualnością. Dziękuję Bogu, że mnie z tego wyciągnął. Akt pedofilii nie zaczyna się od razu od „hard core’u”, od molestowania. Jest najczęściej konsekwencją wieloletniego trwania w grzechu, karmienia się pornografią. Potem wszystko idzie jak lawina: szuka się mocniejszych doznań. Jeśli kapłan pozwala sobie na to, by stało się to stylem życia, prędzej czy później objawi się to w wyuzdaniu. Ja, cierpiąc wskutek deprawacji, sam wiedziałem, że jestem ogromnym grzesznikiem. To mnie ratowało. Nie mówiłem tego rodzicom (to norma u molestowanych dzieciaków). Co robiłem? Mówiłem o wszystkim Bogu. Spowiednik powiedział: „Stasiu, Bóg cię bardzo kocha. On wszystko ponaprawia”. I ponaprawiał! Dziś poranionym ludziom, którzy do mnie przychodzą, mówię: „To nie jest przekleństwo, które zwiąże cię do końca życia. Jest wyjście”. Ja poznałem historię księdza, który mnie zranił: jego koszmarne dzieciństwo; brutalność ojca, nadopiekuńczość matki. Widziałem, że był straszliwie poraniony, że nie akceptował totalnie swojego życia. Przebaczyłem i narodziła się łaska. Dziś błogosławię Boga za to wydarzenie!

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama


    • mama
      30.10.2013 10:09
      A może raczej łaska Boża i Duch Święty a nie szatan sprawiają, że o nikczemności dewiantów seksualnych zaczęto mówić.
      Z wypowiedzi którą czytałam kilkakrotnie najważniejsze przesłanie jakie powraca: nic się nie stało? Czytałam artykuł, słuchałam rozważań Ojca na Apelu Jasnogórskim 7 października i myślę, że tak właśnie myśli ofiara pedofila. Ktoś kto musi z tym żyć. Czy ojciec w konfesjonale dzisiaj mówi ofiarom to samo: Bóg cię kocha? A może: idź do prokuratora, powiedz matce, ojcu? Nastaje Ojciec "w porę i nie w porę"? Upomina grzeszących? Co słyszą z kratek konfesjonału żony zdradzane z mężczyznami, mężowie zdradzani z kobietami? Kto im pomaga dźwigać krzyż?
    • Annen
      11.11.2013 10:54
      Zaiste, szatan się raduje mając tak wybitnego kaplana! Tak trzymać, Księże! Dowiedzie Ksiądz jeszcze nieprzekonanym, że Kościół rzymski to sługa szatana. A mówiąc po ludzku: załgana korporacja wyzyskiwaczy ludzkości.
    • aa
      26.03.2014 07:00
      Chciałam polecac kazania Ojca , ale nie moge, poniewaz widze w katechezach podważanie słowa Papieża, ktorego bardzo cenię i usprawiedliwianie pedofilii
    • Kruchy
      04.04.2014 12:26
      Raport Ministra Sprawiedliwość ws. osób skazanych za pedofilię:

      strona 1:

      http://s6.ifotos.pl/img/Untitled-_exrxsxq.png

      strona 2:

      http://s6.ifotos.pl/img/Untitled1_exrxsex.png


      To bardzo interesujący dokument, z którego wynika, że inne grupy stanowią znacznie większy odsetek w przypadku osób skazanych za pedofilię, niż księża (pojedyncze przypadki). Po pierwsze i najważniejsze, taki wypaczony obraz rzeczywistości pokazują główne/reżimowe media. Po drugie, to próba wprowadzenie/wytworzenia stereotypu społecznego na zasadzie: ksiądz=pedofil.

      Grzeszki polityków, politruków, szemranych grup interesu, bankierów, lichwiarzy i oszustów pozostaną nienapiętnowane, bo ludzie przestaną słuchać kapłanów - z racji tego, że sami będą "podejrzani" i do końca nie będzie wiadomo, czy im ufać, a zatem, czy ich słuchać.

      Komu to służy?

      Wszelkiej maści cwaniakom, złodziejom i tym, którzy mają na sumieniu to i owo, wliczając w to ręce ubabrane we krwi - grabienie emerytur, liberalizacja prawa aborcyjnego itd.

      Krótko mówiąc chodzi o zniszczenie rodziny i zniszczenie Kościoła, aby rządzić rządem dusz, niepodzielnie i wiecznie - człowiek bez korzeni, typowy konsument, a w zasadzie konsumer (konsument konsumujący w oderwaniu od funkcjonalności i zdrowego rozsądku)
      jest podatny na kształtowanie środkami masowego przekazu i ulega niemal każdej manipulacji, ponieważ społeczeństwo jest jednorodne - to taki komunizm w praktyce. Zastosuję pewną metaforę, o której wspomniał ktoś inny: "Księża są jak samoloty. Jak któryś upadnie, to trąbią o tym wszystkie media. Nie wspominając ani słowem o tych, które wciąż latają (...)", a tych jak wiemy jest dużo. Buciorami gniecie się rzeczywistość, aby się stała bardziej plastyczna, miałka, relatywna, a ludzie bez kręgosłupa moralnego i z duszą na wskroś upodloną. Doskonale podsumował to Walter Lippman, mówiąc że gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele - typowe społeczeństwo masowe.

      Pranie mózgu na okrągło (24/7) i bez oporów (jednomyślne postrzeganie świata), nie chcemy tego?! Zatem otwórzcie Oczy i zacznijcie myśleć,
      bo nikt nie zrobi niczego za Was.

      Student Dziennikarstwa
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół