MEN promuje demoralizację naszych dzieci

dodane 23.04.2013 08:47

Michał Baran

„Standardy edukacji seksualnej w Europie” to tytuł dokumentu przygotowanego przez Biuro Regionalne WHO. Wśród „tematów głównych” dla grup wiekowych 0-4 oraz 4-6 znaleźć można m.in. „Radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja we wczesnym dzieciństwie”. Dokument promowany jest... przez Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej.

MEN promuje demoralizację naszych dzieci   Henryk Przondziono /GN Edukacja seksualna w demoralizującym wydaniu jest promowana przez MEN

W poniedziałek, 22 kwietnia, w siedzibie Polskiej Akademii Nauk pod patronatem MEN oraz resortu zdrowia odbyła się konferencja, podczas której przedstawiono rekomendacje WHO dotyczące edukacji seksualnej w Europie. Rozpoczęły ją entuzjastyczne głosy przedstawicieli wymienionych ministerstw. Powodem do radości jest pierwsza tak holistyczna próba objęcia standardem edukacyjnym całego naszego kontynentu, która może objąć społeczeństwo tak zróżnicowane pod względem etnicznym, religijnym i światopoglądowym. Czy jednak treść propozycji daje powody do radości?

Treścią propozycji są m.in. zalecenia, aby dzieciom w wieku 4-6 lat przekazywać treści o „uczuciach seksualnych jako części ludzkich uczuć” oraz „stosownym języku seksualnym”, a także nakazy, by w ramach tematów obowiązkowych informować dzieci w wieku 0-4 lat o „różnych rodzajach związków”, czy „prawie do badania tożsamości płciowych”. Można by sądzić, że chodzi wyłącznie o radzenie sobie przez dzieci z patologiami, jakie spotkać mogą w przypadkowych kontaktach lub internecie.

Wątpliwości rozwiały jednak wypowiedzi panelistów oraz wykład wprowadzający prof. Lwa Starowicza. Naczelny seksuolog naszego kraju wyrażał swoją radość z życia w czasach, w których możemy wreszcie zrezygnować z języka zakazów i gróźb, a mówić ze spokojem o korzyściach wynikających z masturbacji od lat najmłodszych, zaś wspólną dla wszystkich panelistów (włącznie z przedstawicielami ministerstw) była krytyka praktykowanej dziś w Polsce formy edukacji seksualnej, a więc „Wychowania do życia w rodzinie” oraz ubolewanie, iż to właśnie polskie zacofanie było powodem, dla którego Polacy nie zostali zaproszeni do współtworzenia epokowego dokumentu.

Inne oblicze tego zacofania wydobyły jednak pytania z sali. Jedno z pytań skierowanych wprost do przedstawicieli Ministerstw dotyczyło celów, dla których resorty w ogóle zajmują się taką propozycją, skoro skutki tego typu edukacji pokazują statystyki takich krajów jak Wielka Brytania czy Szwecja. Jest to m.in. zdecydowany wzrost, a nie spadek liczby chorób wenerycznych (w latach 1996-2002 w Wielkiej Brytanii wzrost zachorowań na: chlamydię 67%, rzeżączkę 117%, syfilis 571%). Z kolei model edukacji promującej seksualną abstynencję (a więc ten, który mamy obecnie w Polsce, uważany za przejaw zacofania) w Stanach Zjednoczonych został wprowadzony kilkanaście lat temu, po latach porażki edukacji oswajającej dzieci z seksualnością.

W odpowiedzi stwierdzono, iż przyczyny niekorzystnych zjawisk są złożone i raczej szukać ich trzeba w zróżnicowaniu społeczeństw na skutek migracji oraz w patologiach rodzinnych, przez które to czynniki wielu młodych ludzi po prostu z rzekomo zbawienną edukacją się nie zetknęło. Na uwagi, że to wciąż nie daje nam podstaw naukowych do mówienia o skuteczności standardów przyznano, że przecież skoro mówimy o przyszłości, to trzeba dopiero pozwolić standardom zaistnieć. Pytanie tylko, czy polscy rodzice życzą sobie takich ideologicznych eksperymentów na własnych dzieciach i na dodatek za własne pieniądze?

Niestety mimo iż dokument powstał w roku 2010, a Ministerstwo Edukacji zamierza zaznajomić ze standardami wszystkich nauczycieli, wciąż nie są one dostępne w internecie, by mogli zapoznać się z nimi sami rodzice.

Autor jest prezesem Zarządu Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Archidiecezji Warszawskiej

Przeczytaj komentarze Agaty Puścikowskiej Seksedukacja to deprawacja, i Jacka Dziedziny Łapy precz od moich dzieci

Nasza sonda: Czy w związku z promowaniem demoralizacji seksualnej przedszkolaków ministrowie zdrowia i edukacji powinni zostać odwołani z rządu?

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Przeczytaj komentarze | 87 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 AG 06.06.2013 12:36
Niezalogowany użytkownik Tutaj mozna sie zapoznac z tym dokumentem:
http://federa.org.pl/dokumenty_pdf/edukacja/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf
Plusów: 1 Daniel 13.05.2013 12:29
Niezalogowany użytkownik To jest tragedia, głupota i nienawiść obecnego rządu i MEN do małych, niewinnych dzieci,które winne być pod ochroną starszych. A ci ludzie zarażeni złem, chcą zniewolić dzieci polskie tym wszystkim złem,z czym starzy -po wyżej 18 lat- nie potrafią sobie poradzić. Takie pomysły mogą zrodzić się tylko w umysłach zdegenerowanych, chorych z uzależnienia, dla których nie ma już ratunku, bądź chęci tych osób aby powrócili na drogę powrotu do dobra i miłości bliźniego i siebie. Nie wolno pozwolić tym osobom zagubionym na żadną władzę, na żadne decydowanie o innych, o nich samych - bo inaczej to śmierć dla innych, a także dla nich samych. Brońmy POLSKĘ PRZED TAKIMI DECYZJAMI, TAKIMI DEPRAWACJAMI.
Plusów: 1 WDQDE 08.05.2013 15:45
Niezalogowany użytkownik JESLI KTOS CHCE DEMONIZOWAC SIEBIE ,TO JEGO WOLNY WYBOR --ALE LAPY PRECZ OD DZIECI ,KTORE SAME NIE MOGA PODEJMOWAC SWIADOMIE WLASNYCH DECYZJI.
Plusów: 0 qwertynable 29.04.2013 11:38
Niezalogowany użytkownik Rada za Sztaudyngerem jak najbardziej sluszna :-)
Ale mowie o sytuacji kiedy z jakiegokolwiek powodu "we dwoje nie mozna". W dalszym ciagu krecimy sie w rejonach "szkodliwych zachowan" a ja w dalszym ciagu nie rozumiem na czym ta rzekoma szkodliwosc mialaby polegac.

wszystkie komentarze >