• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Słowenia: Wybory w cieniu demonstracji

    PAP

    dodane 01.12.2012 22:06

    W Słowenii odbędzie się w niedzielę druga, decydująca tura wyborów prezydenckich, jednak kwestię tę w ostatnich dniach nieoczekiwanie odsunęły w cień demonstracje Słoweńców protestujących przeciw polityce oszczędności i skorumpowaniu rządzących elit.

    Faworytem w dogrywce wyborów jest były socjalistyczny premier Borut Pahor, który niespodziewanie w pierwszej turze 11 listopada pokonał obecnego szefa państwa Danilo Tuerka. Druga tura okazała się konieczna, ponieważ zgodnie z przewidywaniami politologów żaden z kandydatów nie uzyskał w pierwszej rundzie wymaganej absolutnej większości głosów.

    Ani poprzedzająca wybory kampania, ani samo głosowanie nie cieszą się jednak wśród Słoweńców szczególnym zainteresowaniem, ponieważ wyparły je problemy gospodarcze i społeczne kraju.

    Długo stawiana za wzór pośród nowych krajów członkowskich Unii, a zarazem uzależniona od eksportu, dwumilionowa Słowenia bardzo ucierpiała w następstwie światowego kryzysu finansowego z lat 2008-2009. W kraju rośnie bezrobocie (obecnie na poziomie 11,6 proc.), a dług publiczny wzrósł dramatycznie - z 23,4 proc. PKB w przedkryzysowym 2007 roku do prognozowanych 50,1 proc. w roku bieżącym.

    Centroprawicowy rząd premiera Janeza Janszy, podobnie jak władze innych państw pogrążonych w kryzysie, w odpowiedzi na gospodarcze bolączki kraju zaordynował politykę oszczędności. W jej ramach planuje reformę sektora bankowego, przyspieszenie prywatyzacji, podniesienie wieku emerytalnego oraz cięcia wydatków w sektorze publicznym.

    Niepopularne decyzje, a także niecichnące oskarżenia o korupcję wobec rządu sprawiły, że w ostatnich tygodniach w zazwyczaj spokojnej Słowenii doszło do masowych protestów.

    W ostatnim z nich, który odbył się w Lublanie w piątek, według różnych szacunków wzięło udział 5-10 tys. osób. Początkowo pokojowa demonstracja przerodziła się w gwałtowne zamieszki, gdy grupy ekstremistów wmieszały się w tłum i obrzuciły policję kamieniami, na co ta odpowiedziała armatkami wodnymi i gazem łzawiącym. Rannych zostało ponad 15 osób.

    Policja poinformowała w sobotę o postawieniu ponad 30 prowodyrom zarzutów naruszenia porządku publicznego i napaści na funkcjonariuszy.

    Krajowi komentatorzy wskazują, że nie da się obecnie przewidzieć, jakie konsekwencje ostatnie wydarzenia będą miały dla wyniku prezydenckich wyborów.

    Choć z ostatnich sondaży opublikowanych przed nastaniem w piątek ciszy wyborczej wynika, że preferencje elektoratu zasadniczo się nie zmieniły, to socjologowie nie wykluczają, że w niedzielę nastąpić może niespodzianka. Największą niewiadomą pozostaje frekwencja, która już w pierwszej turze była niezwykle jak na ten kraj niska (48 proc.).

    Przedwyborcze protesty stały się także powodem ochłodzenia relacji między prezydentem Tuerkiem a premierem Janszą.

    Premier już kilkakrotnie dawał do zrozumienia, że winę za masowe protesty ponosi Tuerk i jego zwolennicy. W czwartkowym wystąpieniu pytał retorycznie, czy to przypadek, że demonstracje odbywają się tuż przed wyborami. "Niektórzy najwyraźniej chcą spowodować wielki pożar, który odwróci przedwyborcze trendy" - powiedział.

    W odpowiedzi szef państwa zarzucił Janszy "zastraszanie wyborców". "Należy położyć kres przemocy, aby nikt nie mógł ich wykorzystać jako pretekstu do wprowadzenia rządów autorytarnych" - zaznaczył.

    Tymczasem nic nie zapowiada, by protesty miały się wkrótce skończyć. W poniedziałek kolejne demonstracje mają się odbyć w Lublanie oraz Mariborze, drugim co do wielkości mieście Słowenii. Na 21 grudnia na Facebooku zapowiadane jest "pierwsze powszechne powstanie obywatelskie".(PAP)

    akl/ kar/

    12746380 12746290 arch.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół