• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czy mógł „przekroczyć próg papiestwa”?

    KAI

    dodane 01.09.2012 14:08

    Z tezą, że kardynał Carlo Maria Martini mógł „przekroczyć próg papiestwa” - jak twierdzi dziś Ferruccio De Bortoli, naczelny redaktor „Corriere della Sera” - polemizuje emerytowany watykanista Luigi Accattoli.

    Jego zdaniem „kardynał Martini był prawdziwym kandydatem do papiestwa w drugiej połowie lat 80. i pierwszej lat 90., nie był nim już jednak w czasie jedynego konklawe, w którym uczestniczył, w 2005 roku, które wybrało kardynała Ratzingera”. Accattoli powołuje się na wypowiedź zmarłego wczoraj kardynała podczas tego konklawe, a konkretnie dwa wystąpienia, jakie miał do jego uczestników 11 kwietnia 2005 roku. W pierwszym, zgodnie z regulaminem pięciominutowym, wymienił priorytety, z którymi musi się liczyć przyszły papież: ewangelizacja, ekumenizm, pokój i ubodzy, a także kolegialność na wszystkich szczeblach, bioetyka, rodzina i seksualność. Na zakończenie stwierdził, że miałby jeszcze coś do dodania.

    Przewodniczący temu zgromadzeniu ówczesny dziekan kolegium kardynalskiego kardynał Ratzinger udzielił mu więc ponownie głosu. 134 kardynałów słuchało go w absolutnej ciszy, pisze Luigi Accattoli. „Wyjaśniał, że widzi konieczność współbrzmienia" papieża i biskupów w celu realizacji nowych narzędzi rządzenia Kościołem. Był przekonany, że dotychczasowe synody nie wystarczą. Stwierdzał, że jeśli chodzi o rodzinę, seksualność i podobne należy "poszukiwać" nowego języka, aby mówić do dzisiejszej ludzkości, a w szczególności do młodzieży, której całym pokoleniom grozi, że "zagubi się" dla Kościoła, przynajmniej w Europie”.

    Accattoli przypomina, że kardynał Martini miał już wówczas 78 lat, drżały mu ręce z powodu Parkinsona i chodził o lasce. Nie do pomyślenia było, aby po papieżu cierpiącym na tę chorobę wybrano następnego, którego ona dotknęła. „Jednakże już od lat nie był on prawdziwym kandydatem do papiestwa również ze względu na zmiany, jakie przyniósł czas i i na zmęczenie idei reformatorskich w samej wspólnocie katolickiej”. Włoski watykanista przekonany jest, że „Ratzinger i Martini równolegle odegrali pierwszoplanową rolę podczas całego polskiego pontyfikatu”. „Rolę odmienną, ale też przyjacielską i zrównoważoną, na którą wielokrotnie zwracał uwagę sam Jan Paweł II, który z okazji 25-lecia swego pontyfikatu – w 2003 roku – podarował przybyłym do Rzymu kardynałom tom biblijny kardynała Martiniego ze wstępem kardynała Ratzingera”.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Daniel
      02.09.2012 12:35
      Niepokojące są głosy jakiegoś sentymentu że zmarły czcigodny Kardynał Carlo Martini mógł zostać papieżem??.A co się nie podoba niektórym w obecnym papieżu??.Chrystus kieruje Kościołem i On wybiera swoich następców.Nie chcę tutaj obrażać absolutnie zmarłego kardynała i modlę się za niego o Życie Wieczne ale niestety niektóre jego poglądy i wypowiedzi budziły niepokój (nt.związków homoseksualnych).
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół