• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Częste mycie skraca życie

    Tomasz Rożek

    |

    GN 18/2012

    dodane 02.05.2012 00:15

    O dobrych i złych bakteriach z prof. Piotrem Heczką, kierownikiem Katedry Mikrobiologii Collegium Medicum UJ, rozmawia Tomasz Rożek

    Tomasz Rożek: Czy to prawda, że więcej bakterii jest na klawiaturze komputerowej czy na słuchawce telefonu niż na sedesie?

    Prof. Piotr Heczko: – Bakterii jest wszędzie pełno. W łazience zwykle o czystość dbamy przesadnie, stąd mogę uwierzyć, że jest tam znacznie mniej bakterii niż na przedmiotach codziennego użytku. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że bakterie są nie tylko wokoło, ale także na nas i w nas. W całym naszym ustroju jest 10 razy więcej komórek bakteryjnych niż komórek naszego ciała.

    Należy się tego bać?

    – Absolutnie nie. Dopiero zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, jak ważne są dla nas bakterie. Nie moglibyśmy bez nich żyć, tak samo jak nie da się żyć bez płuc czy wątroby. Coraz częściej nazywa się je mikrobiomem, jak gdyby osobnym narządem naszego organizmu. My i bakterie żyjemy w ścisłym związku, a nie obok siebie. Są ich miliardy wszędzie tam, gdzie jest jakiś kontakt ze światem zewnętrznym, a więc na skórze, w drogach oddechowych, w przewodzie pokarmowym… długo można by wymieniać. Bakterie tam są i muszą tam być. Tak jak my dwaj teraz ze sobą rozmawiamy, tak bakterie, które żyją na panu i w panu, rozmawiają z pana komórkami. To jest nieustanna współpraca i komunikacja.

    Jak bakterie znalazły się na mnie i we mnie?

    – Dróg jest bardzo wiele. Głównie z powietrza. Dostały się z jedzeniem czy z napojami, które pan spożył. Jadąc autobusem, pociągiem czy nawet własnym samochodem, dotyka pan powierzchni, na których są bakterie. Przed chwilą uścisnęliśmy sobie dłoń i już przenieśliśmy sobie trochę tych bakterii. Jak pana bakteriom spodoba się w środowisku moich dłoni i moje środowisko bakteryjne te pana bakterie zaakceptuje, to będą tam sobie w zgodzie żyły.

    Czy dziecko po przyjściu na świat ma już swoje bakterie?

    – Oczywiście. Od mamy. W kanale rodnym kobiety jest flora bakteryjna, bardzo bogata. W trakcie porodu noworodek te bakterie nabywa. I mówię nie tylko o skórze, ale także o przewodzie pokarmowym. Dziecko musi bakterie nabyć, bo one są jednym z ważniejszych mechanizmów zabezpieczających małego człowieka przed infekcjami. Między innymi dlatego większe szanse na zdrowy rozwój mają dzieci rodzone drogami naturalnymi niż te rodzone przez cesarskie cięcie.

    Choć bakterie jednoznacznie kojarzą się z czymś złym, wiemy, że są też „dobre bakterie”. Ile jest na nas i w nas bakterii dobrych, a ile złych?

    – Każda może być zła i dobra. Mikrobiologia lekarska uległa niesamowitemu przewartościowaniu w ostatnich kilku latach. Mogę to porównać do odkrywania nowych planet przez astronomów. Znajdujemy tysiące nowych gatunków bakterii, o których nawet nie wiedzieliśmy, że istnieją. O tym, czy dana bakteria jest chorobotwórcza, czy nie, decyduje nie ona sama, tylko nasz układ odpornościowy. Przed przeszczepem szpiku pacjentom chorym na białaczkę niszczy się ich układ odpornościowy. Chodzi o to, by organizm pacjenta nie odrzucił przeszczepu. Taki pacjent jest jednak narażony na niebezpieczeństwo ze strony bakterii, z którymi żył 20–30 lat. Wcześniej układ odpornościowy trzymał je w szachu. Teraz mogą robić, co chcą.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • aEPMrinsRJRKZoddUCK
      22.06.2012 15:52
      Wszyscy oni chcą albo na tym zbić interes (rzadko kiedy o coś pytają), albo dać "odpf3r", choćby w cleach zapobiegawszych. No, nie wprost, bo na to brak odwagi, są też przezorni, uważają by nie naruszyć prawa, ale zza węgła, pf3łsłf3wkami, docinkami, w zawoalowany sposf3b. To takie ludzkie!Maurice Nicoll pisze (patrz niżej) oFaryzeuszach. Ci moi „przeciwnicy” czy „oponenci” coś z tego faryzejstwa chyba mają – tak przynajmniej ja to widzę, na podstawie ich własnych uwag. Przypuszczam, że sami sobie to zresztą uzasadniają – że „tak trzeba”, że „sytuacja tego wymaga”.Zamaskowani snajperzy.Nie, to chyba "nie tak"... Interesu żadnego nikt nie ma. (Przecież za blogowanie nie płacą.) Pytania bywają, ale z zakresu gdzie Pan jest specjalistą tzn z matematyki czy topologii. W temacie wiary, mistrzf3w, ewolucji itp jest tylko średni poziom oczytanego amatora. Więc o co tu pytać? W tym zakresie każdy sądzi, że sam "wie lepiej". (Najlepiej to widać po Mukim.) O co pytać? Nawet nie stawia Pan żadnych hipotez do zweryfikowania tylko zadaje pytania. Ot, luźny temat i każdy dorzuca, co akurat sądzi czy wie. Opinii tyleż co dyskutantf3w. Konkluzji też nie wyciągnięto żadnej. Dać "odpf3r"? Ale na co? Ilu dyskutantf3w, tyle poglądf3w. Więc możliwe, że ktoś tu może mieć odmienne zdanie. (No, i każdego w takich dyskusjach interesuje co innego..., LOL.)Zainteresowanie – jest. Odsłon bloga i komentarzy – pełno. Czyli chyba wszystko w porządku? „Przeciwnicy” , „oponenci”, "snajperzy" zakłada trochę paranoi? Czy oni są wrogo nastawieni czy może chcą podpowiedzieć dobrą odpowiedź, jak koledze wywołanemu do tablicy uczniowie podszeptują, co sami wiedzą?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół