• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Antyekumenizm nie do przyjęcia

    KAI

    dodane 02.04.2012 17:47

    Zatroskanie i smutek wyraził patriarcha Konstantynopola Bartłomiej z powody antyekumenicznych wypowiedzi niektórych greckich hierarchów prawosławnych.

    W liście do arcybiskupa Aten i całej Grecji (Hellady) Hieronima wyraził obawę, że tego rodzaju postawy „mogą zagrozić jedności Kościoła w ogóle i jedności prawosławia w szczególności”. Podobne stanowisko przedstawiło 28 profesorów i wykładowców wydziału teologicznego w Salonikac.

    Powodem tych wystąpień były zachowania niektórych greckich biskupów prawosławnych, którzy w ostatnich dniach m.in. krytykowali udział Kościoła Grecji w międzynarodowym ruchu ekumenicznym oraz prowadzenie przez prawosławnych dwu- i wielostronnych dialogów teologicznych z chrześcijanami innych wyznań.

    Duchowy przywódca światowego prawosławia stwierdził w swym liście, że pojawiające się już od dawna w łonie Kościoła Grecji głosy krytyczne wobec ekumenizmu miały jeszcze „ograniczony zasięg”, ale to, co nastąpiło ostatnio, „osiągnęło poziom nie do przyjęcia”. Nawiązał on do niedawnej postawy metropolity Pireusu – Serafina, który 4 marca br. ogłosił anatemę, czyli wyklął ze społeczności wierzących papieża Benedykta XVI „i tych, którzy są z nim”, a także protestantów, zwolenników i uczestników ruchu ekumenicznego oraz żydów i muzułmanów. Nastąpiło to w czasie liturgii sprawowanej w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną także Niedzielą Triumfu Prawosławia.

    Patriarcha Konstantynopola wezwał arcybiskupa Aten i Święty Synod Kościoła Grecji, któremu on przewodniczy, do oficjalnego odrzucenia i potępienia tych nieuzasadnionych i niebezpiecznych wypowiedzi oraz do działań, które mogłyby przeszkodzić takim zachowaniom. Zdaniem Bartłomieja, pozostają one w sprzeczności z decyzjami podjętymi wspólnie przez Kościoły prawosławne. Autor listu zapowiedział, że „mając na względzie odpowiedź i oficjalne stanowisko Kościoła Grecji, zastrzega sobie podjęcie środków na szczeblu wszechprawosławnym, które zapobiegną powtarzaniu się tego rodzaju sytuacji”.

    Do wystąpienia metropolity Serafina nawiązali również profesorzy z Uniwersytetu im. Arystotelesa w Salonikach w liście do Synodu. Wyrazili oni zdumienie, iż mimo udziału Kościoła Grecji w dialogu międzyreligijnym i w działaniach na rzecz jedności światowego prawosławia, niektórzy członkowie tego Kościoła w osobie metropolity Pireusu „stwarzają warunki” do powstania schizmy.

    Nawiązując do odczytanej przez hierarchę ekskomuniki papieża i „tych, którzy pozostają z nim w łączności”, naukowcy zadali retoryczne pytanie, „czyżby Kościół Grecji miał inne zdanie w tej sprawie”, skoro Patriarchat Konstantynopola zniósł w 1965 r. ekskomuniki z 1054 r. rzucone nawzajem na siebie przez patriarchę Michała Cerulariusza i wysłannika papieża Leona IX.

    Zaskoczenie teologów wywołała także anatema rzucona na protestantów, gdyż – jak przypomnieli – w ciągu czterech stuleci żaden synod prawosławny nie zechciał podejmować tego rodzaju działań. Z kolei wyrażona przez metropolitę krytyka muzułmanów i żydów może zaszkodzić wizerunkowi Kościoła Grecji i jego duchowieństwa w kraju i poza jego granicami – piszą dalej pracownicy naukowi uniwersytetu. Ich zdaniem, może to także zaszkodzić prawosławnym w innych krajach, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, w środowisku głównie islamskim, a tam właśnie mają swe siedziby starożytne patriarchaty aleksandryjski, antiocheński i jerozolimski oraz należący do nich wierni.

    Szczególne oburzenie autorów listu wzbudziło poparcie przez metropolitę Salonik serbskiego biskupa raszko-prizreńskiego Artemiusza, zdymisjonowanego i przeniesionego w stan spoczynku przez Synod Serbskiego Kościoła Prawosławnego. Tymczasem Serafin nazwał go „biskupem kanonicznym”, „wyznawcą” i „świętym”. Według profesorów z Salonik „nie do przyjęcia” jest popieranie „schizmatyków” przez hierarchów Kościoła Grecji, oznacza to bowiem wkraczanie na obszar kanoniczny bratniego Kościoła. Uczeni domagają się od Synodu jasnego i jednoznacznego przedstawienia stanowiska Kościoła Grecji we wszystkich tych sprawach.

    Niedzielę Triumfu Prawosławia (lub Ortodoksji) wprowadzono w Konstantynopolu w 843 r. na pamiątkę ostatecznego przezwyciężenia ikonoklazmu, czyli zakazu czczenia ikon. Jest ona obchodzona w pierwszą niedzielę prawosławnego Wielkiego Postu. Podczas liturgii w tym dniu kapłan lub biskup uroczyście wyklina z Kościoła heretyków i przyjmuje do niego tych, którzy porzucili herezje. Pierwotnie dotyczyło to przede wszystkim arian, monofizytów i zwolenników innych nieprawowiernych poglądów teologicznych. Później doszło do tego wyklinanie chrześcijan innych wyznań i niechrześcijan, ale od dawna duchowni starają się unikać wymieniania konkretnych wyznań i religii i raczej mówią ogólnie o potępieniu herezji.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Beszad
      02.04.2012 18:35
      Idea zamkniętej (i oblężonej) "prawowierności" istnieje w obrębie każdego wyznania i każdej religii. Osobiście traktuję taką orientację jako papierek lakmusowy, czy ktoś kieruje się żywą wiarą, czy religijną polityką. Ktoś, kto innych chrześcijan traktuje jak wrogów czy konkurentów, zachowuje się dokładnie tak, jak polityk, a nie człowiek wiary.

      Nie znaczy to, że dyskredytuję tu polityków - trzeba jednak rozgraniczyć aktywność polityczną (nastawioną na cel doraźny) od drogi eschatologicznej, w której człowiek żyje nadzieją na zbawienie - nie tylko swoje, ale również tych, którzy w innych religiach pragną dobra, a nawet tych, którzy błądzą w grzechach.
    • Hubert
      02.04.2012 20:42
      Bartłomiej I - wielki człowiek i wielki pasterz
      http://www.youtube.com/watch?v=_MFg8FBOHDg&feature=related
    • Traper
      03.04.2012 09:03
      Mają zatem Wielkie Święto Wyklinania! To wiele wyjaśnia...
      Mamy zatem dwie możliwości rozwiązania problemu: albo jak np. katolicy i żydzi, którzy pousuwali drażniące wzajemnie teksty z liturgii i modlitewników, albo z odpowiednim dystansem, jako do pozostałości dawnych tradycji. Można przecież posmakować dla atrakcji dreszczyku anatem w oprawie jednego świątecznego dnia, a następnego wrócić z ulgą do (ekumenicznej i dialogowej) rzeczywistości...
      Zasadnicze pytanie brzmi: czy wszyscy do tego dystansu dojrzeli?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół