Dusza nie ma dziś dobrej prasy. Liczy się tylko ciało. Nawet miłosierdzie ograniczamy do pomagania biednym materialnie. A przecież jest także bieda duchowa i są uczynki miłosierdzia względem duszy.
Uczynki miłosierdzia to nieco zapomniany element chrześcijańskiej tradycji. Kto z nas potrafiłby je wymienić? Przyznam uczciwie, że sam miałbym trudność. Wielki Post to najlepszy czas na powtórkę. Biblijną podstawą uczynków miłosierdzia jest opowieść o Sądzie Ostatecznym z 25. rozdziału Ewangelii św. Mateusza. Sprawiedliwi to ci, do których Jezus odnosi słowa: „byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,35-36). Do tych sześciu czynów miłosierdzia tradycja dopisała jeszcze grzebanie umarłych, mając na uwadze historię opisaną w Księdze Tobiasza. Miłość wyraża się w konkretach, w działaniu, nie wyłącznie w samych emocjach czy słownych deklaracjach. Już w starożytności chrześcijanie rozumieli uczynki miłosierdzia nie tylko w sensie dosłownym, materialnym, ale także w sensie duchowym. Nakarmić głodnych oznaczało więc także zadbanie o strawę duchową. Przyodzianie nagich Orygenes interpretował jako podanie ludziom szaty mądrości. Odwiedzenie chorych oznaczało pocieszenie ich w strapieniu.
Św. Augustyn rozróżnił uczynki miłosierne odnoszące się do ciała i te odnoszące się do duszy. Średniowieczni teologowie lubujący się w systematyzowaniu dopełnili dzieła i stąd mamy 14 uczynków miłosierdzia. Ta lista nie stanowi jakiegoś zamkniętego, niezmiennego kanonu (jak np. 7 sakramentów). Można próbować ją uwspółcześnić. Można by dodać np. uzależnionych przekonać do terapii lub skłóconych pogodzić itd. Ale klasyka ma swoją siłę, dlatego pozostaniemy przy tradycyjnym spisie uczynków miłosierdzia, szukając jednak ich współczesnej interpretacji.
W naszym wielkopostnym cyklu będziemy przypominali uczynki miłosierdzia względem duszy. Dlaczego względem duszy, a nie ciała? Inspiracji dostarczył Ojciec Święty, który w wielkopostnym orędziu zwrócił uwagę, że „dzisiaj na ogół podchodzi się z dużą wrażliwością do kwestii opieki i miłości w kontekście dobra fizycznego i materialnego innych, natomiast niemal całkowicie pomija się milczeniem duchową odpowiedzialność za braci”. I dodał, że na sercu powinno nam leżeć „nie tylko cielesne zdrowie brata, ale także zdrowie jego duszy, ze względu na jego ostateczne przeznaczenie”. Nie tylko ciało bywa głodne, spragnione, samotne czy chore. Ale także dusza bywa głodna, spragniona, samotna lub chora. Duchowa bieda nie jest wcale abstrakcją, ale bardzo konkretną niedolą. A wokół nas jest jej całkiem sporo.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
wszystkie komentarze >