Gość Niedzielny. Tygodnik Katolicki

Gość Niedzielny

pogoda Katowice 25°C
$ USD 3,3928 EUR 4,3322 Fr CHF 3,6070 £ GBP 5,3656 waluty

Szaleństwo mniemane

dodane 2012-02-09 00:15

Franciszek Kucharczak

GN 06/2012 |

Żeby się uświęcić, trzeba się poświęcić.

Szaleństwo mniemane   Franciszek Kucharczak

W Polsce ubywa sióstr zakonnych – dowiedzieliśmy się z mediów przy okazji dnia życia konsekrowanego.

I cóż w tym dziwnego? Dlaczego miałoby nie ubywać sióstr, skoro przede wszystkim ubywa matek i żon, ojców i mężów? Statystyki pokazują, że młodzi ludzie coraz rzadziej zawierają śluby małżeńskie, skąd się więc nagle mają wziąć kolejki do ślubów zakonnych? Skoro normą staje się niechęć do podejmowania nieodwołalnych decyzji, koniecznych do założenia dobrej rodziny, to jakim cudem miałaby nie maleć chęć nieodwołalnego poświęcenia się Bogu?

Nie znaczy to, że jest kryzys powołań, bo to Bóg powołuje, a On w kryzysie nigdy nie był, nie jest i nie będzie. Jest kryzys powołanych. Do wszystkiego – zarówno do małżeństwa, jak do życia kapłańskiego, zakonnego i do życia w tak zwanej samotności.

Czy ktoś sobie wyobraża, że plaga „wolnych związków” w miejsce małżeństw to skutek tego, że Bóg nagle przestał powoływać ludzi do małżeństwa? Niemożliwe! Powołuje, tylko ubywa tych, co reagują „po wołaniu”. Boją się zobowiązań, bo to dla nich „wiązanie”, a teraz przecież czas praw, a nie obowiązków. Wszyscy mają dziś jakieś prawa, a prawa mają rzeczników. Od wszystkiego: od obywateli, dzieci, pacjentów, konsumentów, od równego traktowania, od wykluczonych. Ludziom trzeba dać i zabezpieczyć, zagwarantować i zapewnić, bo ma być wolność i swoboda. I dziewczyna młoda. Stara niech wypada – dać jej prawo do eutanazji. Bo każdy ma ponoć „prawo do szczęścia”, a rozumie się przez to możliwość realizacji zachcianek bez ponoszenia kosztów.

Tak dochodzi do paradoksu: choć ludzie nie chcą się z kimkolwiek wiązać, chcą wiązać kogoś ze sobą. Nie chcą być dla człowieka, ale człowiek ma być dla nich. Chcą być wolni, ale z niewolnikiem u boku.

„Skończę studia, potem urodzę dziecko” – wyjawiła kiedyś swój życiowy plan moja znajoma. Urodzi dziecko. Ta charakterystyczna liczba pojedyncza. O małżeństwie nie wspomniała. Bo dziecko (jedno) się przyda, a nie zagraża jak małżonek.

Czemu ma nie ubywać ludzi poświęcających się Bogu, skoro ubywa ludzi gotowych poświęcić się komukolwiek i czemukolwiek? Skoro maleje liczba tych, co chcą żyć „dla”, a nie „z”, wzrośnie zaludnienie, ale w więzieniach, w domach publicznych i innych tego typu instytucjach.

To dziwne, że ryzyko podjęte ze względu na Boga „świat” uważa za szaleństwo, choć jeszcze nikt na tym szaleństwie źle nie wyszedł. W rzeczywistości prawdziwe szaleństwo uprawiają ci, co idą przez życie wbrew woli Boga. Czy żonaty facet, który odchodzi z kochanką, nie jest szaleńcem? Porzuca żonę po wielu latach małżeństwa i zostawia ją z dziećmi – przecież to istny kamikadze. Za jego krokiem idą kolosalne konsekwencje: zerwane kontakty, alimenty, nowe mieszkanie, a to wszystko w wieku, w którym zwykle człowiek ma życie poukładane. Już nie mówiąc o tym, co dzieje się w duszy kogoś takiego. I pomyśleć, że takich ludzi powszechnie uważa się za normalnych, a łamie ręce nad dziewczyną, która idzie do zakonu. Kto tu zwariował?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 8 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 2 Głosów: 4 mateusz 2012-02-09 13:59
Niezalogowany użytkownik "Powołanie do życia w samotności" - chodzi najpewniej o pełnienie jakiejś służby społecznej, która wymaga całkowitego poświęcenia się i konieczność rezygnacji z życia rodzinnego. Albo też życie kontemplacyjne w samotności - jak dawni pustelnicy.
Ocena: 1 Głosów: 7 taki_facet 2012-02-09 10:22
Powołanie "do życia w tak zwanej samotności"? Istnieje coś takiego? Myślałem, że powołanie to wybór, rezygnacja z jakiegoś dobra na rzecz innego dobra. Jeśli ktoś, załóżmy, jest chory i nie założył rodziny, nie został księdzem, ale został sam to znaczy, że Bóg powołał go do życia w samotności? Powołanie narzucone przez Boga? Coś mi tu nie gra.
Ocena: -5 Głosów: 5 y 2012-02-09 14:16
Niezalogowany użytkownik Tak, dzieci chętnie, ale w tym chorym kraju nie ma możliwości - po prostu ludzi NIE STAĆ na wychowanie dzieci. Związków nie legalizuje się dlatego że się nie chce, ale z pragmatycznych powodów - bo matka samotnie wychowująca dziecko dostanie na nie dodatkowe pieniądze (choć mieszka z ojcem od lat, a maluch mówi normalnie "tato"). Młodzi ludzie zakładający rodziny czy też spodziewający się potomstwa, albo mający potomstwo wbrew zapewnieniom rządu i pracodawców są szykanowani, nikt ich w pracy nie chce - bo dzieci chorują, bo trzeba je odbierać ze szkoły i wychodzić wcześniej. A co z naszymi emeryturami? Chętnie wychowałabym co najmniej dwójkę własnych dzieci, ale nikt mi nie zapewni pracy ani emerytury. Rząd, przepisy i ustawy są w latach '60, gdzie praca była obowiązkiem i kazdy ją miał, a realia są takie że się o pracę dba i walczy, że jest ona incydentalna i nigdy nie jest pewna. O przyszłości trzeba myśleć, bo niestety Bóg - w swym miłosierdziu i miłości - pieniędzy sam nie ześle...

wszystkie komentarze >

Znajdź info z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Pobieranie...

Dodatki specjalne