Spójrz na moje buty

– To było jak Niepokalane Poczęcie – mówi Rainer von Scharpen o pomyśle pierwszego transportu z pomocą dla Polski.

0m 58s

Byłem nauczycielem. Pewnego dnia do klasy przyszła uczennica Basia i powiedziała, że przez najbliższych 10 dni będzie nieobecna. Zapytałem, czy idzie do szpitala, a ona odrzekła, że nie. Jedzie do Polski. Powiedziałem wtedy, że bardzo jej zazdroszczę. Dlaczego? Bo urodziłem się w Sopocie. Zapragnąłem ponownie odwiedzić mój stary kraj i zobaczyć miejsce, w którym się urodziłem – opowiada pan Rainer. W 1945 roku był jeszcze dzieckiem. Wraz z rodziną w pośpiechu opuszczali Pomorze. Udało się im wsiąść na ostatni statek, który dopłynął do Niemiec. Po nich port opuścił już tylko Wilhelm Gustloff, który zatopiony rosyjską torpedą poszedł na dno wraz z 10 tysiącami osób. Pierwszy, sentymentalny powrót Rainera do Polski stał się możliwy właśnie dzięki Basi.

Dostęp do pełnej treści już od 12,90 zł za miesiąc

Skorzystaj z promocji tylko do Wielkanocy!

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń ten artykuł
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

ks. Rafał Starkowicz