• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
    • Gośćmarq
      21.03.2017 13:24
      małżeństwo/rodzina to, na mocy ustawy o przemocy w rodzinie, organizacja przestępcza; każdy, kto wstępuje w związek małżeński ryzykuje więzienie,bowiem jako przemoc definiuje się każdą nawet zwykłą sprzeczkę;wystarczy,że jeden ze współmałżonków lub dziecko "poskarży" się na "przemoc",wkracza w rodzinę brutalnie państwo,które rozbija rodzinę,wmawiając wszystkim jej członkom,że życie w rozbiciu i nienawiści to jest właśnie normalny stan.A przecież konflikt jest wpisany w naturę ludzką/nie piszę tu o jakiejś patologii,np.o biciu,etc./.
    • Gość
      22.03.2017 08:38
      "Mamy rozwinięte duszpasterstwo rodzin (Domowy Kościół)" - z tym zdaniem się nie zgadzam. W centrum formacji Domowego Kościoła są małżonkowie. To ich relacja z Bogiem i sobą nawzajem jest rozwijana poprzez spotkania formacyjne, rekolekcje, dialog małżeński, regułę życia, modlitwę itp. Natomiast kwestie dotyczące wychowania dzieci jako kluczowe dla małżeństwa są podejmowane, ale dzieci nie uczestniczą bezpośrednio w tej formacji, a "jedynie" są beneficjentami rozwoju małżeństwa ich rodziców.
    • Gość
      22.03.2017 09:18
      O sakramentalnych zapomniano? Co za bzdura! Wszedzie pelno tekstów, pomocy, modlitw ... Jedynymi, o ktorych totalnie zapomniano są małżonkowie opuszczeni, którzy nadal idą przez życie wierni przysiędze małżeńskiej, czesto z dziećmi. Nie ma trudniejszej drogi. Co poradzić skoro Kościół zawsze wiecej wysiłków poświęca wybierajacym zycie przeciw Bogu, niż swoim. A potem zdziwiony, że odchodzą. Jak się idzie szukać zaginionej owcy to najpierw trzeba zabezpieczyć te które pozostały. Inaczej tamtej mozna nie znaleźć, a te się rozejdą i poginą.
      doceń 10
    • Gość
      22.03.2017 09:22
      A co dalej z singlami?
      • Gość
        22.03.2017 13:29
        No właśnie? Jeśli mówimy o grupach pomijanych w duszpasterstwie to chyba najbardziej "poszkodowani" są single. Widać to chociażby po modlitwie Kościoła. Modlimy się za dzieci, za ludzi młodych i za rodziny/małżeństwa. Nie ma nic pomiędzy. Nie mówi się za bardzo o tych, którzy nie są już młodzieżą a z różnych względów nie żyją w małżeństwie. Takich ludzi jest coraz więcej.
        • Gość
          27.03.2017 22:04
          W Kościele są miejsca, gdzie pamiętają o singlach. Msze dla nich są w coraz większej liczbie miejscowości. Np. w Dolinie Miłosierdzia w Częstochowie na takie Msze przyjeżdżają ludzie z całej Polski. http://dolina-milosierdzia.pl/index.php/parafia/grupy-parafialne?showall=&start=3
          doceń 1
        • Gość
          29.03.2017 15:11
          W tej Dolinie Miłosierdzia jest fajne miejsce z odpowiednimi kazaniami i spotkaniami tematycznymi, a także okazja, żeby po prostu pogadać. I okazuje się, że taka formuła sprawdza się najbardziej, bo na swoim koncie mają już kilka małżeństw.
          doceń 0
    • Paweł
      22.03.2017 12:47
      Cytat: "Domowy Kościół Ruchu Światło-Życie pomaga małżonkom sakramentalnym czerpać z łaski i mocy sakramentu małżeństwa, uczy jak żyć tym sakramentem i celebrować go przez całe życie. Łączy on w sobie charyzmaty Ruchu Światło-Życie i międzynarodowego ruchu małżeństw katolickich Equipes Notre-Dame, od którego przejął ideał duchowości małżeńskiej, czyli dążenia ku Bogu w jedności ze współmałżonkiem." Źródło: http://www.dk.oaza.pl/krotko-o-dk/
    • Gość
      03.04.2017 23:16
      Pozycjonowanie się w opozycji do innych propozycji duszpasterskich zdecydowanie deprecjonuje ten artykuł to. To bardzo płytkie. Zwłaszcza wtedy gdy - jak już wspomniało wielu komentujących - przekręca się sens tych propozycji. Domowy Kościół to dokładnie propozycja adresowana TYLKO I WYŁĄCZNIE do małżeństw sakramentalnych (podjęcie formacji musi być wspólną decyzją obojga małżonków, którzy chcą pogłębiać duchowość małżeńską - wyrażoną hasłem "Parami do Nieba").
      Poza tym, autor krytykując inne programy formacyjne w ostatecznym rozrachunku sam opisuje formę duszpasterską, która niewiele się pod tym względem różni, bo wbrew pozorom również zakłada bardzo ścisłą formułę (i dość czasochłonną) - obejmującą cztery spotkania w miesiącu plus wyjazdy. Dla porównania, spotkania Domowego Kościoła odbywają się... raz w miesiącu.
      "Oferta" duszpasterska Kościoła niech będzie jak największa (i chwała każdej nowej inicjatywie parafialnej), ale ukształtowane, sprawdzone systemy formacyjne mają tę niewątpliwą zaletę, że są dużo trwalsze względem zmian w obsadzie duszpasterskiej parafii, bo w znacznie mniejszym stopniu zależą np. od tego, czy trafi się charyzmatyczny kapłan, który potrafi wygłosić zajmującą konferencję dla małżeństw.
    • Bogusław
      05.04.2017 00:13
      Odczytywanie Duszpasterstwa Małżeństw jako „opozycji” czy „konkurencji” w stosunku do innych form duszpasterstwa kierowanego do małżonków – jest dużym nieporozumieniem i wynika chyba z niezbyt uważnej lektury artykułu. Natomiast twierdzenie, że artykuł zawiera krytykę innych form duszpasterstwa jest po prostu nieprawdą. Nie zamierzam prowadzić polemiki z osobami konfrontującymi Domowy Kościół z Duszpasterstwem Małżeństw – bo tu zupełnie nie chodzi o konfrontację. Opinię o tego typu sporach wyraził chyba jednoznacznie św. Paweł w 1 Liście do Koryntian: „ Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony?” (1 Kor 1, 12-13). Taka forma duszpasterstwa w naszej parafii narodziła się z potrzeb i oczekiwań małżonków, a to że trwa i rozwija się już prawie osiem lat stanowi chyba wystarczający dowód na to, że była potrzebna. Myślę, że tą potrzebę i oczekiwania wiernych zauważyli również biskupi w świetle analizy adhortacji „Amoris laetitia”, bo na 375 zebraniu KEP jasno zwrócili uwagę na konieczność wprowadzenia nowych form duszpasterstwa małżeństwa na terenie każdej parafii (http://gosc.pl/doc/3747347.Ks-Drag-Episkopat-przygotuje-stanowisko-ws-duszpasterstwa).
      • Gość
        12.04.2017 12:29
        Moja krytyka artykułu dotyczy jedynie tego, że zawiera on nieprawdziwe informacje dot. Domowego Kościoła. Brak wiedzy o DK spowodował, że autor artykułu zaprezentował Duszpasterstwo Małżeństw jako niespotykaną dotychczas opcję skierowaną do małżeństw sakramentalnych. I na to zwracają uwagę krytycy. Natomiast Duszpasterstwu Małżeństw życzę jak najlepiej - niech się rozwija ku chwale Bożej i na pożytek małżeństwom.
      • Ania_
        12.04.2017 13:31
        Ja zrozumiałam ten artykuł chyba podobnie jak Pan Bogusław. Duszpasterstwo Małżeństw to po prostu kolejna propozycja dla małżeństw sakramentalnych. Nie ma tu mowy o tym, że Domowy Kościół to zła wspólnota, że czyni coś nie tak, ale nie każde małżeństwo czuje w sobie powołanie do tego, aby kształtować się w tej wspólnocie, a chętnie skorzystałoby z jakieś innej formy. Czym więcej możliwości, tym lepiej. Tak jak jest np. wiele różnych zgromadzeń zakonnych - nie są one dla siebie konkurencją, tylko wzajemnie się uzupełniają. Jeśli Duszpasterstwo Małżeństw powstanie w mojej parafii, to z pewnością będę zainteresowana uczestniczeniem w tej formie rozwoju duchowego.
        • Gość
          12.04.2017 14:00
          Aniu, moja polemika nie dotyczy tego jak ktoś zrozumiał artykuł - chodzi o jego treść: "Mamy rozwinięte duszpasterstwo rodzin (Domowy Kościół), a nawet duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych, a o małżeństwach sakramentalnych jakby trochę zapomniano."
          doceń 0
    • Gość
      18.04.2017 23:26
      Na czym polega ta "nowość" Duszpasterstwa Małżeństw w stosunku do tych już istniejących??? Niech działają oczywiście - oby wszyscy wierni byli zaangażowani w jakieś duszpasterstwo, ale bez sugerowania, że proponują jakieś szczególnie innowacyjne formy... W dodatku pisanie, że program Domowego Kościoła wymagający spotkań 1 raz w miesiącu jest bardziej sformalizowany niż program Duszpasterstwa Małżeństw wymagający 4 spotkań świadczy albo o nieznajomości tego, o czym się pisze albo o złej woli piszącego. Podobnie jak twierdzenie, że Domowy Kościów to duszpasterstwo rodzin a nie małżeństw. Proszę Pana, normalnie to jest tak, że do domowego Kościoła trafiają i małżeństwa bez dzieci i małżeństwa z dziećmi czyli rodziny - w każdym przypadku to są jednak małżeństwa...
    • Bogusław
      19.04.2017 23:47
      Muszę przyznać, że jestem bardzo zdziwiony mało sympatyczną, a nawet powiedziałbym, agresywną reakcją (zapewne) członków Domowego Kościoła na tekst artykułu. Posądzanie kogoś o złe intencje, brak wiedzy, płytkość czy tworzenie opozycji(!) – na podstawie tekstu, w którego treści trudno doszukać się uzasadnienia dla takich stwierdzeń – jest chyba mało chrześcijańskie. Jak pisałem wcześniej – nie chciałem prowadzić polemiki w stylu konfrontacyjnym, bo takie podejście oznacza zupełne niezrozumienie istoty sprawy. Jednak szacunek zarówno wobec krytyków jak i innych osób czytających ten tekst wymaga kilku słów wyjaśnienia.
      Po pierwsze – to nie brak wiedzy na temat DK był inspiracją do opisania Duszpasterstwa Małżeństw. Było wręcz odwrotnie – z ruchem oazowym byliśmy z żoną związani od roku 1980 i doskonale znamy zasady funkcjonowania DK. O ile 10 -15 lat temu młodzież, która masowo uczestniczyła w Oazie - po zawarciu związku małżeńskiego bez problemu odnajdowała się w DK, o tyle dzisiaj zasady funkcjonowania Domowego Kościoła dla wielu małżeństw w parafii są już „ekstremalną formą zaangażowania duchowego”. I nie są to opinie wzięte z sufitu – słyszeliśmy od wielu małżeństw, że dobrze byłoby się spotykać w gronie małżonków z księdzem – ale nie w ramach formacji Domowego Kościoła, tylko tak bardziej „na luzie”, żeby porozmawiać o małżeńskich problemach – tych duchowych i bardziej przyziemnych. Tak powstało Duszpasterstwo Małżeństw, które spotykało się początkowo raz w miesiącu a tematy spotkań dyktowało codzienne życie małżonków. Potem zdarzały się wspólne weekendowe wyjazdy z księdzem opiekunem, bez sztywnego scenariusza (punkty stałe to: Eucharystia i długie rozmowy przy stole o wszystkim). To, że spotykamy się obecnie dwa razy w miesiącu, wynika z dojrzewania wspólnoty i potrzeby częstszego kontaktu z podziałem na bardziej merytoryczny (duchowy) i bardziej towarzyski charakter.
      I tak dochodzimy do drugiego „zarzutu” – gdzie ta nowość?? Czy Nowa Ewangelizacja polega na głoszeniu innej, nowej Ewangelii? Czy na tak popularnych ostatnio Kursach Alfa głosi się inny, nowy Kerygmat? Oczywiście, że nie! W Kościele Treść zostaje niezmienna – może a właściwie powinna zmieniać się forma ewangelizacji, tak aby trafić z Dobrą Nowiną do współczesnego człowieka. Dlatego też w tekście wyraźnie napisałem (…)„Duszpasterstwo małżeństw nie ma więc być konkurencją dla funkcjonujących już w Kościele ruchów skoncentrowanych na małżeństwie i rodzinie. Ma być raczej uzupełnieniem i poszerzeniem oddziaływania duszpasterskiego w parafii. Ta forma duszpasterstwa wpisuje się doskonale w dzieło Nowej Ewangelizacji, bo jest szansą na aktywne włączenie w życie parafii małżonków, których aktywność religijna obecnie ogranicza się jedynie do wspólnego, świątecznego uczestnictwa we Mszy św.”(…)
      I niechby wszyscy uczestnicy Duszpasterstwa Małżeństw, oswoiwszy się z Kościołem wspólnotowym -weszli docelowo do Domowego Kościoła i tam dalej się formowali – nie jest przecież ważne czy jesteśmy Pawła czy Apollosa, ważne byśmy byli Chrystusa (por. 1 Kor 1, 12-13)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Wybrane dla Ciebie

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół