Bogumił Łoziński
Wygrana w wyborach parlamentarnych PO to osobisty sukces Donalda Tuska, jednak teraz być może staje on przed najtrudniejszym zadaniem w karierze politycznej.
Niekwestionowanym zwycięzcą wyborów jest lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. Pokonał nie tylko inne partie, ale także jeszcze bardziej umocnił swoją pozycję wewnątrz PO. Jeśli przed wyborami pojawiały się spekulacje, że słaby wynik może osłabić pozycję Tuska w jego własnej partii, blisko 10-procentowa wygrana nad główną partią opozycyjną ucina tego typu spekulacje. Dlatego wieczór wyborczy w sztabie PO był osobistym triumfem premiera, triumfem także nad wewnątrzpartyjną opozycją. Jednak teraz przed Donaldem Tuskiem staje być może najtrudniejsze zadanie w jego politycznej karierze. Po czterech latach rządów Polacy po raz kolejny mu zaufali i opowiedzieli się za tym, aby wciąż stał na czele rządu. Jednak o ile dotychczas wynajdował on preteksty, aby wytłumaczyć się z różnych porażek czy ewidentnych zaniedbań, teraz będzie o wiele surowej oceniany ze swoich działań. A okoliczności zewnętrzne – kryzys ekonomiczny – mogą sprawić, że rządzić będzie o wiele trudniej.
PiS z Jarosławem Kaczyńskim po raz kolejny przegrał. Dziennikarze spekulują, że J. Kaczyński się wypalił i po tej porażce powinien oddać władze w inne ręce. To na pewno nie nastąpi, bo trudno sobie wyobrazić tę partię bez J. Kaczyńskiego. Wynik PiS zbliżony do poprzednich wyborów nie jest w tej partii interpretowany jako porażka, a bez J. Kaczyńskiego zapewne nie uda się jej osiągnąć więcej. Stąd w PiS-ie nie należy się spodziewać większych zmian.
Na pewno największą niespodzianką tych wyborów jest wejście do Sejmu Ruchu Palikota. To zła wiadomość dla Polski. Członkowie tego ruchu wniosą do polskiego parlamentaryzmu skrajnie lewicowy, antykościelny populizm i chaos. Zapewne dlatego politycy PO zdecydowanie woleliby nie wchodzić z tym ugrupowaniem w koalicję. Poparcie antykościelnego ruchu przez ponad milion obywateli powinno wzbudzić refleksję wśród osób odpowiedzialnych za kształt Kościoła w Polsce m.in. na temat tego, jakie są powody niechęci do Kościoła tak znacznej grupy Polaków.
Polskie Stronnictwo Ludowe wychodzi z wyborów bez większych strat, liczba ich posłów będzie zbliżona do poprzedniej kadencji, a PO wymienia PSL jako głównego koalicjanta. Można powiedzieć, że stan posiadania ludowców został utrzymany.
Wynik poniżej 3 procent PJN oznacza, że ugrupowanie to nie otrzyma subwencji z budżetu, co z kolei stawia pod znakiem zapytania istnienie tej partii.
Jeśli PO uda się stworzyć większościową koalicję z PSL, będziemy mieli kontynuację dotychczasowego układu rządowego. Obecność w Sejmie Ruchu Palikota z pewnością jeszcze bardziej obniży poziom debaty publicznej.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 10 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Mam jednak dwie uwagi do tekstu redaktora.
Po pierwsze - wbrew temu, co pisze redaktor, to paradoksalnie kryzys ekonomiczny na świecie, może pomóc rządzić ekipie Donalda Tuska. Wymusi bowiem z jednej strony działania odważne, a z drugiej będzie usprawiedliwieniem tych niepopularnych.
Po drugie - nie podzielam zdania radaktora, że obecność w Sejmie Ruchu Palikota z pewnością jeszcze bardziej obniży poziom debaty publicznej. Nie znamy tych ludzi, więc nie można a priori twierdzić, że są gorsi, mniej kompetentni, od innych. Może się okazać zgoła inaczej i apeluję, aby przestać straszyć Polaków Palikotem.
Zresztą już wcześniej pisałem, co potwierdziły wybory. Kościół w ciągu ostatniego roku popełnił poważne błędy i stracił w oczach zwłaszcza ludzi młodych, a wielu z nich oddało głos na Palikota. To nie najlepszy prognostyk dla Kościoła w Polsce.
Przewidywałem żwycięstwo PO, i nie jest to dla mnie zaskoczenie. Ale i tak cieszę się ogromnie z tych wyników, zwłaszcza, że do senatu PO odniosła miażdżące zwycięstwo.
Ponadto spore poparcie dla RP odczytuję jako klęskę społeczeństwa jako takiego. Po 22 latach, które minęły od pierwszych wolnych wyborów, Polacy zapomnieli o co walczyli. Ludzie, którzy buntowali się przeciwko władzy zwalczającej kościół, dziś nie pamiętają już tego i głosują na partię, która nawołuje ponownie do tej walki. Ci sami ludzi nie potrafili ponadto wychować swoich dzieci, wnuków, którzy dziś głosują na partię głoszącą poglądy z którymi walczyli ich rodzice, dziadkowie. To wielka porażka naszego społeczeństwa.
Przegrana PiS z pozoru może wydawać się duża, jednak warto przyjrzeć się uzyskanemu wynikowi przez pryzmat oceny tej partii przez główne media w Polsce. Wydaje mi się, iż uzyskanie takiego wyniku przy niewyobrażalnym wręcz ataku wszystkich mediów w ostatnich tygodniach kampanii (po publikacji informacji o malejącej przewadze PO) jest i tak dużym sukcesem.
"Być może (Donald Tusk) staje przed najtrudniejszym zadaniem w karierze politycznej" - buhahahaha! To się nazywa mieć głęboki namysł i ważne przesłanie komentatorskie.
Jeśli Ruch Palikota nie jest efemerydą polityczną, oznacza to, że laicyzacja wkroczyła do Polski oficjalnie, i to nie dziś. Ona istniała i istnieje w umysłach milionów obywateli, to znaczy, że państwo, a więc rząd lub parlament ma być laicki i obojętny światopoglądowo, tak myślą nie tylko nie tylko niekatolicy, ale też przynależący do Kościoła.
Przypominam, że w czasie kampanii wyborczej kler oświadczał, że ma prawo brać udział w polityce, i to się zemściło.
Obywatele potrzebują przewietrzenia sceny politycznej solidarnościowo-klerykalnej, bo stała się zatęchła. Ten styl uprawiania polityki stał się nieznośny.
I nie ma co się łudzić, że ewentualna koalicja PO-PSL będzie na tyle większościowa, że Ruch Palikota to jedynie folklor polityczny i awanturnictwo. To nie prawda, bo nie mozna przewidzieć różnych sytuacji w Sejmie w sprawach uchwalania prawa, gdzie koalicji będą potrzebne głosy RP, bo w samej PO też są zwolennicy zmian w kwestiach światopoglądowych. PiS, który przegrał kolejny raz, będzie co raz bardziej zachowawczny, konserwatywny i nieustępliwy.
wszystkie komentarze >