Agata Puścikowska
Minister Sikorski na portalu społecznościowym nazwał Powstanie Warszawskie "narodową katastrofą". Dawno nie poczułam się tak zażenowana i zawstydzona. W pamięci od razu stanęli mi ci wszyscy starsi ludzie - bohaterowie nie tylko Warszawy, których poznałam.
To, że ocena Powstania Warszawskiego budzi i będzie budzić kontrowersje, jest jasne. Historycy spierają się czy sens miało, czy było skazane na klęskę itd. Jedni twierdzą, że było kolejnym narodowowyzwoleńczym, romantycznym zrywem, w którym ginęły dzieci, a dowództwo nie miało prawa posyłać walczących na pewną śmierć. Inni - w oparciu o fakty zresztą, przypominają że początkowo Powstanie miało trwać kilka dni. Za Wisłą bowiem stały wojska radzieckie. I gdyby tylko zechciały pomóc... Przytacza się też przypuszczenia, że gdyby nie zryw sierpnia 1944, być może po wojnie zostalibyśmy 17 - stą republiką ZSRR. To determinacja Polaków miała pokazać Stalinowi, że lepiej z nas (przynajmniej oficjalnych) poddanych nie robić. Tyle tytułem historycznego wstępu.
Stają mi przed oczami dziesiątki osób - starszych panów i pań, którzy w Powstaniu walczyli. Miałam możliwość poznawania ich jeszcze w liceum. Chodziłam do jednej ze szkół warszawskich, która jeszcze w latach 90. (przed ogólnopolskim zainteresowaniem tematyką powstańczą) zapraszała powstańców, starała się łączyć pokolenia. Dlatego nie raz słyszałam zdania typu: "Nie mogliśmy inaczej. Gdybyś była wtedy w Warszawie, też MUSIAŁABYŚ walczyć. Nas nie trzeba było prosić. Warszawa tętniła nadchodzącym Powstaniem! Ty nie wiesz co oznaczała czteroletnia okupacja"... W oczach starszych ludzi widziałam wtedy ogień, być może podobny do tamtego z sierpnia 1944 r.
Potem z resztą, już jako dziennikarz, również spotykałam się z powstańcami. Ich relacje były podobne. Choć być może - byli już zmęczeni... Zmęczeni czczą gadaniną, rozgardiaszem sprzecznych opinii, bałaganem wypowiedzi o Powstaniu. Bo ileż można przekonywać tych młodych, wykształconych, którzy przecież wiedzą lepiej, bo wiedzę wyczytali z książek i czasopism, że oni wtedy walczyć musieli...
I przejdźmy do sedna. To, że Powstanie jest i będzie oceniane różnie, nie budzi zastrzeżeń. Gorzej, jeśli używa się argumentów agresji i nienawiści. A najgorzej, gdy autorytarnie, ostro, na temat tak dramatycznego i ważnego wydarzenia w historii, wypowiada się polski minister. Pan Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych (a kiedyś szef MON!) raczył nazwać Powstanie Warszawskie, "katastrofą narodową". Oczywiście, może sobie prywatnie tak myśleć. Jego demokratyczne prawo (choć warto byłoby może nieco więcej doczytać. I to różnych źródeł). Jednak wypowiadanie się w ten sposób, w przeddzień 67. rocznicy wybuchu Powstania, jest wyrazem arogancji i wielkiej buty. I z pewnością nie powinno paść spod palców ministra Rzeczypospolitej!
Jest mi przykro i czuję wstyd, że słowa te dotarły do uszu ludzi, którzy walczyli w 1944 r. Nie zasłużyli na takie traktowanie. Katastrofalne słowa w ustach (palcach) ministra Rzeczpospolitej, to narodowa katastrofa...
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 37 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Wśród ludzi, którzy 31 lipca podjęli decyzję o rozpoczęciu powstania było podobno tylko dwóch agentów sowieckich. A mimo to zdołali namówić grono wielu doświadczonych oficerów do wykonania tego samobójczego kroku.
Cóż: wypowiadania wojny nie wolno powierzać wojskowym – z tych samych powodów, dla których decyzji o zakupie cukierków nie powierza się dzieciom.
W powstaniu zginęło ponad tysiąc Niemców – i prawie 20.000 powstańców i ponad 200.000 cywilów. Wielokroć więcej niż zginęło w jakiejkolwiek bitwie stoczonej przez polskie wojska w ciągu całej historii Polski! Słynna rzeź Pragi – to 16.000 ofiar.
Powstańcy walczyli pomysłowo i bohatersko. Wszędzie zostaliby obsypani medalami. Ale też ci, co rozpoczęli powstanie, w każdym kraju trafiliby pod sąd wojenny. I co najmniej zostaliby zdegradowani do stopnia szeregowca.
Bo u żołnierzy cenimy odwagę. Ale u dowódców: również rozwagę.
Niestety: rośnie kolejne pokolenie „patriotów–bezmózgowców”.
Kto jest odpowiedzialny za tragedię powstania?
Oczywiście: dowódcy. Pamiętajmy, że powstanie miało być skierowane politycznie przeciwko Sowietom. Nie ma wątpliwości, że Armia Czerwona była traktowana jako wroga.
W takim razie dowódcy powinni wiedzieć jedno: skoro od 27-VII Radio Moskwa wzywało do powstania - to powstania nie należy rozpoczynać! Skoro namawia nas do tego wróg...
I to jest argument, który pojąć powinna nawet dżdżownica.
A tak ogólnie, to za tę katastrofę odpowiedzialni są romantycy - zwłaszcza spod znaku śp.Józefa Piłsudskiego. To oni wychwalali to absurdalne powstanie styczniowe - i za sanacji w szkołach je wysławiano, tłumacząc, że dzięki niemu Polska uzyskała niepodległość.
Jak gdyby nie uzyskały jej: Finlandia, Estonia, Litwa, Łotwa, Czechosłowacja, itd., itd. ..., które żadnych powstań nie robiły. A ludność była tam też bardzo patriotyczna.
To wychwalanie tego powstania jest przyczyną wybuchu powstania warszawskiego.
Przyczyna jakiej klęski będzie wychwalanie powstania warszawskiego?
Odnośnie Powstania Warszawskiego to jego ocena budziła i będzie budzić kontrowersje. Znamiennym jest przy tym iż oburzenia oceną ministra bynajmniej nie wyrażali żyjący jeszcze powstańcy, którym jego skutki są najlepiej znane.
Zatem katastrofa nie oznacza wyłącznie klęski! Powiedzenie, ze powstanie warszawskie było katastrofą, moim zdaniem nie obraza Ludzi, ktorzy walczyli. Przeciez nawet Ci nieliczni, którzy przezyli też maja pojęcie o tragedii całego przedsięwzięcia!
Smuci mnie ton niektórych artykułów GN i zastanawiam się, czemu ktoś starszy (mniej emocjonalny) nie robi racjonalnej korekty?
wszystkie komentarze >