• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Chce wyprowadzić nas z pustyni

    Teresa Sienkiewicz-Miś, ks. Zbigniew Zalewski i Andrzej Kerner

    |

    GN 19/2005

    dodane 04.05.2005 16:41

    Z arcybiskupem Alfonsem Nossolem o kardynale Josephie Ratzingerze.

    Teresa Sienkiewicz-Miś, ks. Zbigniew Zalewski i Andrzej Kerner: Ksiądz Arcybiskup poznał Benedykta XVI jeszcze gdy był profesorem teologii …
    ABP ALFONS NOSSOL: – Znamy się od ponad 30 lat. Spotykaliśmy się na Międzynarodowych
    Europejskich Zjazdach Teologów Systematycznych. Kiedy temu stowarzyszeniu przewodniczył prof. Ratzinger, poprosił mnie o referat na sympozjum poświęconym roli Ducha Świętego w historii zbawienia. Mówiłem wówczas na temat: „Duch Święty jako obecność Jezusa Chrystusa dzisiaj”. Korzystałem z najnowocześniejszej literatury, a on dziwił się, jak do niej dotarłem, bo niektóre pozycje były bardzo świeżutkie. A my, docenci na KUL-u, mieliśmy łatwy dostęp do najnowszej literatury teologicznej. Już wtedy go prosiłem, aby przyjechał do nas z wykładem. Przyjechał już jako arcybiskup München-Freising. Cztery lub pięć razy gościł w Opolu. Wtedy też pokazywałem mu naszą diecezję. Interesowały go parafie wiejskie i miejskie. Odwiedziliśmy na przykład Krowiarki i Chorulę, gdzie kard. Ratzinger poświęcił kamień węgielny pod budujący się tam kościół. Kościółek w Choruli stoi naprzeciw cementowni, i on, patrząc na ten zakład, wtedy najnowocześniejszy w Polsce, wiązał to benedyktyńskie „ora et labora”. Kościół jako miejsce modlitwy i cementownia – miejsce pracy. A mówił to tak prościutkim językiem, że rozumiały go nawet dzieci, których było tam wiele, co go bardzo ucieszyło. Najważniejszy jego pobyt u nas miał miejsce 26 czerwca 1983 r. na pielgrzymce mężczyzn na Górę Świętej Anny. Wtedy prosił, aby odłożyć ją na następny rok, bo pięć dni po wizycie Ojca Świętego nikt nie przyjdzie. A przybyło ponad sto tysięcy mężczyzn. Kard. Ratzinger był wtedy głównym celebransem i wygłosił wspaniałe kazanie o drogowskazach wiary.

    Czy zdarzyło się Księdzu Arcybiskupowi jako profesorowi teologii polemizować z prof. Ratzingerem?
    – Oczywiście, zwłaszcza w kwestiach ekumenicznych różniliśmy się w poglądach teologicznych. Polemizował bardzo inteligentnie, nikogo nie obrażając. To u niego zawsze podziwiałem. To, co mówił, można było bez poprawek przenosić na papier i drukować. I tak jest do dziś. Druga umiejętność to znajomość łaciny. Po łacinie mówi tak jak po niemiecku. Pierwsze kazanie do kardynałów wygłosił po łacinie, akcentując tym samym powszechność Kościoła.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół