• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na tropach prawdy

    Szymon Babuchowski, zdjęcia Henryk Przondziono

    |

    GN 31/2010

    dodane 04.08.2010 09:23

    "Lato świętych kobiet" Kto szuka prawdy - szuka Boga, choćby nawet tego sobie nie uświadamiał - napisała św. Edyta Stein. Sama przeszła drogę od judaizmu, przez religijną obojętność, uporczywe poszukiwania w świecie filozofii, chrzest, klasztor - aż po męczeństwo.

    Pod pomnik gęsiarki na getyńskim rynku podchodzi barwny korowód. Młody mężczyzna przywieziony w zabawnym wózku, ozdobionym kolorowymi balonikami, wkłada kwiaty do rąk gęsiarki i całuje policzek z brązu. To świeżo upieczony doktor. Getynga jest miastem o silnych tradycjach akademickich. W końcu na 130 tys. mieszkańców aż 30 stanowią studenci. Nic dziwnego, że młoda Edyta Stein przyjechała tu z Wrocławia w poszukiwaniu prawdy. To właśnie tutaj wykładał jej późniejszy mistrz Edmund Husserl, tu poznała Maksa Schelera i Romana Ingardena. – Mimo że spędziła w mieście stosunkowo niewiele czasu, to właśnie ten rozdział zajmuje najwięcej miejsca w jej wspomnieniach – podkreśla w rozmowie z nami Mary Somers Heidhues, autorka przewodnika po getyńskich śladach świętej. 

    Niewiara załamana

    Edyta przybywała do Getyngi, gdy po okresie religijnego zobojętnienia, jakie przeżyła w wieku nastoletnim, zaczął w niej narastać duchowy niepokój. Po porzuceniu judaizmu, spowodowanym m.in. samobójstwem wuja i stryja, dręczyła ją pustka, której „psychologia bez duszy”, studiowana we Wrocławiu, nie mogła zapełnić. Za to fenomenologia Husserla, odwołująca się do intuicji, coraz bardziej przybliżała ją do metafizyki. – Ten nurt filozoficzny cechuje podejście do każdej rzeczy bez uprzedzenia. To zmieniło jej spojrzenie na religię – mówi Mary Somers Heidhues. Wiedziona ciekawością, właśnie w Getyndze pierwszy raz zastukała do drzwi kościoła katolickiego. Było to w Boże Narodzenie 1916 roku. Edyta słyszała już wcześniej od koleżanek, że w czasie Pasterki panuje w katolickich świątyniach specyficzna atmosfera. Jednak w te święta kościół św. Michała okazał się zamknięty. Mimo to już wtedy zaczęła nurtować ją myśl o przejściu na katolicyzm. Wpłynęły na to zarówno wykłady Maksa Schelera, jak i świadectwo życia młodego małżeństwa Reinachów. O profesorze Adolfie Reinachu pisała: „Zdawało mi się, że dotąd żaden człowiek nie podszedł do mnie z taką bezinteresowną dobrocią serca (…) Jakbym pierwszy raz ujrzała zupełnie nowy świat”. Jeszcze silniej ten świat ujrzała, gdy po śmierci profesora na froncie I wojny światowej spotkała wdowę po nim, pełną pokoju, a nawet pogody ducha.

    Reinachowie, oboje pochodzenia żydowskiego, rok wcześniej przyjęli chrzest w Kościele katolickim. Dla późniejszej świętej postawa Anny Reinach stała się dowodem prawdziwości religii chrześcijańskiej. „Było to moje pierwsze spotkanie z krzyżem i Bożą mocą, jakiej udziela on tym, którzy go niosą – wspomina. – Ujrzałam pierwszy raz w życiu Kościół w jego zwycięstwie nad ościeniem śmierci. W tym momencie załamała się moja niewiara i ukazał się Chrystus w tajemnicy krzyża”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół