• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Odkrywanie na ekranie

    Przemysław Kucharczak

    |

    GN 07/2010

    dodane 21.02.2010 15:47

    Jak zafascynować dziecko naukowymi tematami? W polskiej telewizji brak programów, które mogą w tym pomóc rodzicom. Są za to w internecie, tylko trzeba dobrze poszukać.

    Prąd z ogórka
    Do dzieci, nawet kilkuletnich, jest skierowana strona totylkofizyka.pl. Są tu krótkie filmy z instrukcją prze-prowadzania naukowych eksperymentów. Stronę prowadzi za darmo dr Marek Pawłowski, pracujący na co dzień w Instytucie Problemów Jądrowych w Warszawie. Choć jest naukowcem, mówi o nauce w prosty sposób. Wyćwiczył to na pięciorgu swoich dzieciach. Główną narratorką filmików jest jego najmłodsza córka Ania. Z butelki pełnej wody, plasteliny i plastikowych słomek do napojów konstruuje fontannę, którą można doprowadzić np. do zamku w piaskownicy. Pod koniec filmu jej tata, który dotąd stał za kamerą, pojawia się z przodu i wyjaśnia, dlaczego ta fontanna działa. W kolejnym krótkim filmie Ania, w kapeluszu z szerokim rondem jak u kowboja, zapowiada: „Niebezpieczny karabin z kartofla i długopisu! Może zaboleć!”.

    Później rozkręca najprostszy długopis – rurkę i zatyka jego końce korkami wyciętymi z ziemniaka. Wciska wkładem do długopisu jeden z tych korków i nagle... drugi kartoflany korek wystrzeliwuje z wielką szybkością z długopisu, wypchnięty niewidzialną siłą. „Nie pokazujcie tej zabawki znajomym antyterrorystom, bo zabronią wnosić długopisy do samolotu” – mówi Marek Pawłowski, gdy na zakończenie znów pojawia się na ekranie. I tłumaczy dalej: – „Korpus długopisu z dwoma ziemniaczanymi korkami to najprostszy model karabinka pneumatycznego, czyli wiatrówki. Jeden korek ściska powietrze w środku. Ściśnięte powietrze wypycha drugi korek, który wylatuje z dużą prędkością”. Ania z tatą nakręcili 16 takich filmików latem zeszłego roku. Dziewczynka sprawia wrażenie, jakby świetnie się tym bawiła. Być może w następne wakacje sfilmuje z tatą kolejne doświadczenia.

    Filmiki Marka oraz Ani Pawłowskich za pomocą prostych eksperymentów wyjaśniają też, dlaczego ryby i łodzie podwodne mogą zanurzać się i wynurzać; tłumaczą same podstawy elektryczności czy mechaniki, o których często nie mówi się w szkołach. Zdarza się, że nauczyciel mówi: „Elektryczności nie można zobaczyć. Otwórzcie podręcznik i przeczytajcie”. Tymczasem na filmikach Pawłowskich elektryczność właśnie widać! Naelektryzowane plastikowe słomki odpychają się od siebie, a ogórki produkują dość prądu, żeby zapalić podłączoną do nich diodę LED. – Trudno się dziwić, że młodzież nie studiuje przedmiotów ścisłych, skoro w podstawach programowych polskiej szkoły w ogóle nie ma podobnych, prostych eksperymentów. W USA takie naukowe zabawy są zapisane w podstawach programowych już w przedszkolach – mówi Marek Pawłowski.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół