• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Za co lubię edukację seksualną?

    Jarosław Dudała

    |

    GN 49/2007

    dodane 11.12.2007 17:06

    To będzie tekst o seksie i procentach.

    Posłanka Izabela Jaruga-Nowacka po sejmowym exposé premiera Donalda Tuska zapytała go: „Czy będzie pan odważny i zdejmie pan cenzurę, jaka od kilkunastu lat, od 15 lat, obowiązuje w polskich szkołach, dotyczącą wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o naszej seksualności?”. Premier stwierdził w odpowiedzi, że określenie „cenzura” to zapewne figura retoryczna, bo – o ile mu wiadomo – w Polsce cenzury nie ma. Jeśli nie ma cenzury, to co jest?

    Posłużmy się przyjętą przez Amerykańską Akademię Pediatrii klasyfikacją, która wyróżnia trzy typy edukacji seksualnej: A – wychowanie do czystości, B – biologiczną edukację seksualną, niepromującą zasad moralnych, i C – edukację seksualną, bazującą na wiedzy biologicznej na temat prokreacji, informacjach o rozwoju płciowym, zapobieganiu wykorzystywania seksualnego, kontroli urodzeń, aborcji i jej dostępności, a także o środkach antykoncepcyjnych.

    Otóż w polskich szkołach prowadzone jest przygotowanie do życia w rodzinie, które generalnie odpowiada opisanemu wyżej typowi A. Rozumiem zatem, że posłanka Izabela Jaruga-Nowacka chciałaby, żeby w polskiej oświacie wprowadzona została edukacja typu B lub C. Zakładam nawet życzliwie, że pani poseł preferuje wersję C, bo typ B jest tak prymitywny, że chyba nie wart w ogóle dyskusji.

    Co na to premier?
    Donald Tusk zapewnił, że partie tworzące rząd nie chcą obyczajowej rewolucji. Stwierdził też, że zgadza się w pełni, że „poziom kultury seksualnej jest w Polsce ciągle tematem wstydliwym – wstydliwym także dlatego, że to jest ciągle niski poziom – i że tutaj także potrzebujemy pewnych europejskich standardów”.
    Ciekawe, o jakie standardy chodziło panu premierowi. Zapewne polska kultura seksualna mogłaby być wyższa, a nasza edukacja seksualna nie jest doskonała. Ale są powody, aby twierdzić, że nasza edukacja seksualna nie jest wcale taka zła.

    Zgodzimy się zapewne, że ważnymi wyznacznikami jej skuteczności są: liczba aborcji, procentowy udział w społeczeństwie osób żyjących z HIV/AIDS, a także odsetek zakażonych innymi chorobami, przenoszonymi drogą płciową. Jeżeli chodzi o poziom aborcji, także tych wykonywanych nielegalnie, to mieści się on w Polsce między 7 a 15 tys. rocznie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół