Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Roszczeniowi młodzi dorośli?

Są jak pępki świata? A może raczej… pypcie.

Podobno współcześni młodzi dorośli to najbardziej roszczeniowe pokolenie w historii świata. Podobno wymagają od rodziców pieniędzy, na studiach od wykładowców samych piątek, a od pracodawców traktowania jak specjalistów z wieloletnim stażem. Podobno osoby w wieku 18–25 lat to ludzie pewni siebie, czy raczej zbyt pewni siebie, skoncentrowani na sobie i bez kompleksów. Wchodzą w życie z poczuciem, że wszystko im się należy, natomiast oni nie muszą wiele. Są pępkami świata. Podobno… Być może jest nieco prawdy w tym opisie, zaczerpniętym z kilku tekstów publicystycznych, a przeczytanych na portalach o zupełnie różnych profilach i odmiennym światopoglądzie. Wydaje się bowiem na pierwszy rzut oka, że część młodych dorosłych cierpi na przerost poczucia własnej wartości, a wychowywani w dobrobycie przybierają postawę „jestem fajny i należy mi się”. Z pewnością jest to jedno z pierwszych pokoleń, które faktycznie nie miało problemów z zakupieniem nowych jeansów lub adidasów, jeździło regularnie na wakacje i zna język angielski od kołyski. Jednak powyższy opis, mimo wszystko, jest krzywdzący. I z pewnością nie dotyczy wszystkich młodych dorosłych. Bo właśnie mam wrażenie, a obserwuję przeróżne środowiska z wrodzonym krytycyzmem powoli siwiejącej matrony, że coraz częściej młodym dorosłym „chce się”. I działają. Tworzą, zmieniają, pomagają. Schodzą z kanapy i wykorzystując przywileje wieku, niewątpliwej pewności siebie oraz braku kompleksów, robią dobro. Nie tylko dla siebie. Oto wolontariusze w jakże wielu fundacjach, stowarzyszeniach. Oto harcerze. Również w wielu stowarzyszeniach. Oto po prostu samodzielni studenci, którzy uczą się i pracują, nie korzystając z „garnuszka rodziców”. Bo bywa, że ten garnuszek jest po prostu pusty. I to wcale nie są jakieś marginesy ilościowe. To wielu młodych ludzi, którzy wchodzą w swoją dorosłość z wartościami, konkretnymi działaniami. Myślą, obserwują i nie uważają się za pępki świata. Mają świadomość, że zbyt dużo byłoby zresztą tych pępków. A wtedy łatwo o pomyłkę ze zwykłym pypciami. Nie są więc ani pypciami, ani pępkami. Szanując samych siebie, żyją również dla innych. Świat nie składa się tylko ze zmanierowanych środowisk, w których dwudziestolatkowie spędzają czas na kawie za 14 zł filiżanka i wracają do domu taksówkami. Być może właśnie pesymistyczny opis „młodych – wypasionych i rozwydrzonych” wynika po prostu z pewnego zamknięcia środowiskowego? Z płaskiej i krótkiej perspektywy, która nie pokazuje całej prawdy i obrazu młodych dorosłych? Czasem wystarczy szerzej otworzyć oczy, by zobaczyć więcej. I większych. 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

  • Amm
    08.02.2018 17:08
    Byc moze opis dotyczy dzieci resortowych i pochodzacych z tzw.uprzywilejowanej kasty?
    doceń 3
  • Anna
    09.02.2018 15:37
    A mnie się wydaje, że niestety dużo w tej krytyce prawdy, a powodem - nie mniej niż dobrobyt - jest rewolucja w wychowaniu. "Rodzicielstwo bliskości", "podążanie za dzieckiem", 'wychowanie przez zabawę", "najpierw prawa dziecka i szanowanie jego granic"... - wszystko to brzmi bardzo pięknie, ale z moich obserwacji wynika, że skutkuje wychowaniem młodych dorosłych, dla których najwyższymi wartościami są "tolerancja", "poczucie własnej wartości", "kreatywność" i "samorealizacja". Żadna z nich nie ma odniesienia do czegoś większego niż ja sam (skoro mama zawsze podąża za mną, to chyba nie ma nic ważniejszego, prawda?).
    doceń 2

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy