Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Celibatariusz jak filozof?

Ksiądz profesor Mariusz Rosik, wrocławski biblista, w swym świetnym komentarzu do Pierwszego Listu do Koryntian, analizując czytany dziś fragment Pawłowej korespondencji, zwraca uwagę na terminologiczną zbieżność.

Użyty przez św. Pawła „rzeczownik merimna wyraża ideę troski, rozterki… Paweł chciałby, aby Koryntianie byli od nich wolni”. I zauważa, że podobny termin, ale w formie przymiotnika, który brzmi merimnous, poprzedzony literą alfa, która nadaje sens zaprzeczenia, czyli amerimnous, znaczy „beztroski”, „pozbawiony trosk”.

I takiego terminu używają rzymscy filozofowie, stoicy, w I wieku – Seneka i Epiktet. Pierwszy z nich w dialogu „De vita beata” (O życiu szczęśliwym) „uważa, że celibatariusz jest wolny od trosk związanych z życiem małżeńskim i rodzinnym, i dlatego może poświęcić się filozofii” – komentuje ks. Rosik.

Św. Paweł był obeznany ze stoicyzmem, a w jego listach można znaleźć tego liczne dowody, jak choćby katalogi cnót i wad czy tzw. tablice małżeńskie, określające obowiązki członków rodziny. Jednakże dla Apostoła Narodów życie szczęśliwe to nie doczesność, ale życie wieczne, życie z Panem na zawsze. Stąd nie chodzi mu o jakieś swobodne uprawianie filozofii, pozbawione trosk głowy rodziny, ale o ważną zachętę. Znów przywołajmy komentarz ks. Rosika: „Apostoł zachęca wszystkich, tak mężczyzn, jak kobiety, tak zamężnych, jak żyjących samotnie, by służyli Bogu we własnym stanie, tak jak zostali powołani”.

Tu, w doczesności, w takim czy innym stanie, w małżeństwie i poza nim, nie będziemy nigdy wolni od uwarunkowań, od realnej walki o zbawienie. Bo doczesność ma swe pułapki, a o nich także pisze św. Paweł.

Dla św. Pawła istotne jest to, by będąc chrześcijaninem, „troszczyć się o sprawy Pana i przypodobać się Panu”. A wszystko po to, by „godnie trwając przy Panu”, zasłużyć na życie wieczne, na zbawienie. Tylko pozornie łatwiej o to celibatariuszom. Brak rodzinnych trosk, owa beztroska, amerimnousia, zamiast duchowego wzrostu może rodzić wewnętrzne rozleniwienie. I tego najbardziej muszą się strzec celibatariusze.

« 1 »
oceń artykuł