• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Posłowie Nowoczesnej ukarani za niegłosowanie za aborcją

    PAP

    dodane 11.01.2018 10:53

    Klub Nowoczesnej ukarał naganą i karą finansową w wysokości 1000 zł posłów, którzy nie brali udziału w głosowaniu nad projektem liberalizującym prawo aborcyjne. "Przepraszam za tę niedopuszczalną sytuację" - powiedziała szefowa klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz.

    Według nieoficjalnych informacji PAP w związku z tym głosowaniem sześcioro posłów Nowoczesnej rozważa opuszczenie klubu partii. Są to rzeczniczka Paulina Hennig-Kloska, sekretarz partii Adam Szłapka, posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Schmidt, Krzysztof Mieszkowski oraz Monika Rosa.

    Sejm w środę zdecydował, że obywatelski projekt komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", zakładający liberalizację obowiązujących przepisów ws. aborcji, nie będzie procedowany. W głosowaniu w tej sprawie nie wzięło udziału 10 posłów Nowoczesnej: Adam Cyrański, Barbara Dolniak, Paweł Kobyliński, Jerzy Meysztowicz, Mirosław Pampuch, Marek Ruciński, Marek Sowa, Elżbieta Stępień, Krzysztof Truskolaski i Kornelia Wróblewska.

    Na sali obrad nie było tylko jednej posłanki spośród 10 parlamentarzystów Nowoczesnej niebiorących udziału w głosowaniu - wicemarszałek Sejmu Barbary Dolniak, a co za tym idzie, nie zostanie ona ukarana.

    Jeden z ukaranych w czwartek posłów Nowoczesnej Marek Sowa powiedział PAP, że ze spokojem podchodzi do decyzji klubu. "Nie mam problemu z decyzją klubu, szanuję ją" - podkreślił.

    Szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że brak udziału w głosowaniu nad tym projektem posłów Nowoczesnej to sytuacja niedopuszczalna. "Przepraszam za tę niedopuszczalną sytuację, w której opozycji zabrakło kilku głosów, aby skierować projekt obywatelski do prac komisyjnych" - mówiła.

    Poseł Piotr Misiło poinformował, że zwołany w trybie pilnym klub Nowoczesnej podjął decyzję o ukaraniu posłów, którzy będąc na sali plenarnej, nie oddali głosu. "Postanowiliśmy jednomyślnie, jako klub, ukarać te osoby karą nagany oraz karami finansowymi" - oświadczył. Kara wynosić będzie 1000 zł" - napisał na Twitterze inny poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński.

    Zembaczyński na konferencji poinformował z kolei, że klub podjął też w czwartek decyzję o powołaniu rzecznika dyscyplinarnego klubu. Kto będzie pełnił tę funkcję, klub zdecyduje w najbliższym czasie.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Anna Panna
      11.01.2018 15:01
      Dobrze, że zagłosowali przeciw, ale Broń Boże nie wolno ich przyjmować do PiS.
    • Stanisław_Miłosz
      11.01.2018 15:04
      Od początku największymi zamordystami są liberałowie. Ale i tak jest duży postęp: we francuskiej rewolucji "wdową" (zapewne od tego masoni zwą sami siebie "dziećmi wdowy"), czyli gilotyną liberałowie obcinali nie liberalne ale i liberalne łby (skąd się wzięło powiedzenie, że rewolucje pożerają własne dzieci), a dziś tylko liberalną kasę. I wcale nie za sobjawy sumienia, tylko za niesubordynację - jak to u masonów, jak się weszło (nawet nie wiedząc w co się weszło), to już do końca, do samego końca w piekle. Co najwyżej można się "uśpić", ale też tylko gdy "zwierzchność" zezwoli.

    • MarcinB-om
      11.01.2018 17:09
      Niby nowoczesna, a metody jakby znane. A to ponoć premier Kaczyński decyduje o wszystkim, a w PiS była swoboda głosowania. Niezależnie od oceny tej swobody, ale była.
    • Kocór
      11.01.2018 20:01
      Kornelia Wróblewska również powiedziała dziennikarzom, że przyjmuje karę, którą nałożył na nią klub. Według niej, 1000-złotowa kara pieniężna ma zostać przeznaczona na jakiś cel charytatywny, być może na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
      Posłanka mówiła, że była świadoma rekomendacji klubu dotyczącej środowych głosowań, z drugiej jednak strony zwróciła uwagę, że do tej pory w Nowoczesnej nie obowiązywała dyscyplina w kwestiach światopoglądowych. "Ja się bardzo mocno do ostatniej chwili zastanawiałam, bo są to dla mnie osobiście - jako teologa i matki - bardzo trudne kwestie. W ostatniej chwili zmieniłam zdanie" - tłumaczyła Wróblewska Jak dodała, wpływ na jej decyzję miały m.in. słowa Barbary Nowackiej ze środowej debaty o tym, że płód jest "zlepkiem komórek". "Mnie to osobiście dotknęło, ponieważ ja urodziłam niedawno córkę. Ja wiem, że 12-tygodniowy płód, to nie jest wyłącznie zlepek komórek, tylko to już jest dziecko, tu już bije serce, powoli czuć ruchy" - mówiła posłanka Nowoczesnej.

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół