• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wiedza życiowa

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    |

    GN 50/2017

    dodane 14.12.2017 00:00

    Jeśli coś nie jest teologiczne, to nie jest nawet logiczne.

    Niedawno na Mszy św. kaznodzieja powiedział: „Najważniejszą wiedzą jest teologia”.

    – Prowokacyjnie to brzmi – pomyślałem. Cóż, takie czasy. Ongiś, gdy powstawały uniwersytety, tak by to nie brzmiało. To byłby wręcz banał, bo wtedy prymat teologii był oczywisty. Zaczynało się od teologii, wszystko inne było potem. Było jasne, że jeśli coś nie koncentruje się na Bogu, to w ogóle nie umie się skoncentrować. I że jeśli coś nie tłumaczy się Bogiem, to nie znajduje wytłumaczenia. To jest wciąż aktualne, bo to, że ktoś w Boga nie wierzy lub się z Nim nie liczy, zupełnie nie zmienia faktu, że On jest i liczyć się z Nim należy.

    Wszystko zaczyna się więc od teologii i na niej się kończy. I nie chodzi tylko o gałąź wiedzy, nie tylko o studia, lecz o teologię powszechną. Bo tak jak każdy ma swoją filozofię, tak też każdy ma swoją teologię. Tyle tylko, że nieraz trudno ją nazwać chrześcijańską. Czasem ona nagle ożywa, tak jak w przypadku umierającego nastolatka, którego kiedyś odwiedzał z sakramentami znajomy ksiądz. Chłopak wysoki, przystojny, ale z terminem najdalej do trzech miesięcy. – Ciekawa rzecz – z całej wiedzy, jaką do tej pory nabyłem, teraz znaczenie ma dla mnie tylko to, co było na religii – powiedział księdzu ten młodzian. Chłopak odkrył to, co jest istotą Adwentu: że Chrystus naprawdę przychodzi. W takim momencie wszystko nabiera właściwych proporcji. Wtedy okazuje się, że jeśli jest jakaś życiowa wiedza, to jest nią właśnie szeroko pojęta teologia. Wszystko inne jest mało życiowe lub całkiem nieżyciowe.

    Owszem, dobrze jest z tym umierać, ale jeszcze lepiej tym żyć. Tak to działa: kto przyjmuje Jezusa za swojego Pana, ze zdziwieniem widzi, że On jest już i po doczesnej stronie życia. I czuje ten ktoś, że ogrzewa go to, co wyglądało na zimne, a pociąga to, co uchodziło za odpychające. I przekonuje się, że Ewangelia mówi prawdę w każdym swoim fragmencie i że stosuje się dokładnie do wszystkiego: do wesela i pogrzebu, do mistyki i polityki, do nędzy i pieniędzy, do sporów i amorów. I porwie go to, po co nie chciał sięgnąć długim kijem: Eucharystia, modlitwa, Biblia. I zaczyna się zachowywać jak szczęśliwy człowiek z psalmu, który „ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą” (Ps 1,2).

    Bóg i Jego prawo – to jest najlepszy obiekt bezustannych rozmyślań. To nie są jałowe marzenia o złotej rybce – to nauka łowienia u genialnego Rybaka.

    Gdy dzieci tego świata w bezsenne noce przewracają się na łóżkach, licząc owce, ludzie Ewangelii rozmawiają z Pasterzem. Gdy jedni i drudzy wstaną, różnica będzie wyraźna – w życiu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • PT
      16.12.2017 08:51
      @Gość
      "I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże." --

      Cytujesz nie na temat w całej tej dyskusji. Jeśli jednak już to robisz, toj warto byłoby zacytować cały odpowiedni fragment, bo jest on bardzo jednoznaczny i pozycjonuje całą dyskusję. Cały spór wokół Amoris Laetitia jest tak naprawdę sporem o podważenie naucza Jezusa Chrystusa. Chociaż Franciszek oskarża osoby nie przyjmujące tej nieszczęsnej adhortacji o faryzeizm, to jednak sam jest dokładnie w tym nurcie podważając prawo Boże w sprawie małżeństwa. Rzecz ciekawa, że Chrystus właśnie krytykował w tym fragmencie Ewangelii podejście faryzeuszy do małżeństwa, które jest bardzo podobne do AL (Radocha z Amorów).


    • gregg84
      16.12.2017 20:29
      "Tak to działa: kto przyjmuje Jezusa za swojego Pana, ze zdziwieniem widzi, że On jest już i po doczesnej stronie życia. I czuje ten ktoś, że ogrzewa go to, co wyglądało na zimne, a pociąga to, co uchodziło za odpychające. I przekonuje się, że Ewangelia mówi prawdę w każdym swoim fragmencie i że stosuje się dokładnie do wszystkiego: do wesela i pogrzebu, do mistyki i polityki, do nędzy i pieniędzy, do sporów i amorów".

      No nie spodziewałem się, że u red. Kucharczaka znajdę taki trafny opis procesu zaczarowywania swojego umysłu myśleniem teologicznym... Nie dziwota, że po takim zabiegu na samym sobie już wszystko zaczyna się i kończy na teologii u tych, którzy się mu poddali...
      doceń 16
    • Gość
      17.12.2017 14:32
      "I przekonuje się, że Ewangelia mówi prawdę w każdym swoim fragmencie i że stosuje się dokładnie do wszystkiego..." - to mam okrywać się swoimi włosami czy mam golić głowę w końcu? Pogubiłam się które słowa św. Pawła mam stosować co do kwestii przyzwoitego wyglądu kobiet i kwestii fryzjerstwa....
      doceń 18
    • Gość Marek
      18.12.2017 19:57
      Widać tu, że protestanci lubią redaktora Kucharczaka.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół