Nowy numer 16/2018 Archiwum

Po owocach poznacie… łódzkich jezuitów

Słyszałem od kapłanów: ten charyzmatyczny styl nie do końca mi odpowiada, ale liczne spowiedzi świadczą, że jest to Boże dzieło.

Dostaje się ostatnio jezuitom w Łodzi, którzy od 30 lat prowadzą centrum ewangelizacyjno-formacyjne Mocni w Duchu (wcześniej pod nazwą: Ośrodek Odnowy w Duchu Świętym). Inicjatorem i wieloletnim dyrektorem ośrodka był charyzmatyczny jezuita, o. Józef Kozłowski, w opinii wielu człowiek święty. Za co się więc dostaje jezuitom, którzy kontynuują jego dzieło? Przede wszystkim za sposób sprawowania liturgii, formy modlitwy w kościele. Ostatnio falę komentarzy wzbudził ślub, podczas którego głośno grano, żywiołowo śpiewano, klaskano, tańczono, a kapłan jezuita rapował: „Jezu, jesteś moim wyborem, moim życiem i moim wzorem… Wybieram Ciebie, Duchu Święty, z Tobą jestem wniebowzięty”. Rozumiem, że są ludzie, którym takie formy modlitwy w świątyni nie odpowiadają. Że preferują organy, śpiew gregoriański albo ciszę. Jednak zaciekłość ataków, szczególnie w internecie, zaskakuje. I smuci. Padają bardzo mocne słowa: bluźnierstwo, profanacja, protestantyzacja… Są tacy, którzy domagają się skasowania jezuitów. Cóż powiedzieć wobec tej nawały jak najsurowszych osądów? Jezus powiedział, że „po owocach ich poznacie”. Wymieńmy zatem niektóre owoce, jakie przyniósł i przynosi ośrodek jezuitów. Narodziło się w nim wiele powołań kapłańskich i zakonnych, w tym 13 jezuitów. Z Mocnych w Duchu wywodzi się 8 dziewic konsekrowanych, a 7 innych kobiet przygotowuje się do złożenia ślubów. Na Mszach o uzdrowienie, podczas których jest dużo śpiewu, klaskania i podrygiwania, spowiada z reguły 6–8 kapłanów. Każdy w czasie kilku godzin trwania liturgii i modlitwy spowiada 30–50 osób. Słyszałem od kapłanów: ten charyzmatyczny styl nie do końca mi odpowiada, ale liczne spowiedzi świadczą, że jest to Boże dzieło. Mocni w Duchu prowadzą rocznie 13–15 rekolekcji parafialnych, 10 serii rekolekcji ignacjańskich. W tych ostatnich uczestniczy co roku ok. 1200 osób. To swoiste połączenie wrażliwości charyzmatycznej z porządkiem duchowości ignacjańskiej. To nie jest płytka, ulotna wesołkowatość religijna. To historie wielu ludzi, którzy przez Mocnych w Duchu powrócili do Boga, podjęli konkretne życiowe wybory i trwają wiernie w Kościele. Widzieli to kolejni biskupi w Łodzi, którzy błogosławili ewangelizacyjno-duszpasterskiej pracy jezuitów.

« 1 »
oceń artykuł
  • krzyszgan
    03.12.2017 14:56
    Patrząc na dane statystyczne - szału nie ma. Trąca propagandą sukcesu . . . http://www.iskk.pl/images/stories/Instytut/dokumenty/AnnuariumStatisticum2016.pdf (tab.8); http://www.iskk.pl/images/stories/Instytut/dane/PRS2012.pdf (tab.11); http://www.iskk.pl/kosciolnaswiecie/211-praktyki-niedzielne-polakow-dominicantes.html(mapy)
    doceń 0
  • Wszystko na chwałę Bożą
    04.12.2017 07:20
    Kochani łączmy się w Panu w miłości.Prawa ,przepisy gdzie Miłość ,Bóg ,służba drugiemu człowiekowi.Jeśli te działania przybliżają ludzi do Boga.To chwała .Działanie Ducha Świętego nie raz nie dwa nas zaskoczyły.Bracia radujmy się w Panu
  • Gość Marek
    04.12.2017 19:31
    Prawdziwa historia: młody człowiek odchodzi od Boga, popada w nałogi, czasem zagląda do kościoła. Styka się z jednym z młodzieżowych ruchów odnowy, bardzo wzrusza się na rekolekcjach, wraca do modlitwy i praktyk religijnych. Mijają lata. Mimo, że jest w tym ruchu, słabnie, pojawiają się nowe nałogi poczucie beznadziejności. To m.in. skutek szukania Boga na drodze jakichś doznań, o których ciągle słyszy świadectwa w tym ruchu. Pojawia się rozdarcie między pragnieniem życia wiarą, tak jak inni, pragnieniem może i cudów, np. proroctw czy uzdrowień, a codziennością, która jest tak monotonna i pełna brudu. Jest znowu na skraju załamania. Wtedy ktoś podsuwa mu strony internetowe z tradycyjnym, tzn. przedsoborowym nauczaniem wiary. Teraz dopiero zaczyna rozumieć o co chodzi w wierze i czym jest liturgia Mszy św. - powtórzeniem zbawczej Ofiary Pana Jezusa na krzyżu, z której płyną wszystkie łaski, także te, których doznał. Dostrzega straszliwe spłycenie współczesnych nabożeństw, rozumie, że bezsensem jest szukanie nadzwyczajnych przeżyć. Zaczyna modlić się Różańcem i odkrywa wielką pomoc płynącą od Matki Bożej. Jest przekonany, że nauki głoszone we wcześniejszym ruchu odnowy są bardzo spłycone, ale wie, że przez ten ruch został jakoś poprowadzony do wiary katolickiej. W międzyczasie część grupy odnowy występuje z Kościoła i zakłada własny zbór.

    Druga historia - prawdopodobna: człowiek wpada w złe towarzystwo, które nu jednak imponuje, chcąc okazać wdzięczność kolegom pomaga im w dilerce narkotykami. Po pewnym czasie zostaje zatrzymany na gorącym uczynku - ma pecha. Trafia do więzienia, gdzie ma więcej czasu na przemyślenia. Przychodzi kapłan, z którym coraz chętniej rozmawia, a po kilku miesiącach ze skruchą przystępuje do spowiedzi. Trwa w wierze mimo trudności.

    Morał: Pan Bóg troszczy się o nas w swoim miłosierdziu. Nasze wybory i decyzje też mają znaczenie. Są rzeczy obiektywnie złe, ale nawet gdy człowiek je popełni, póki żyje, może liczyć na ratunek. Wielcy święci radzą wołać o pomoc do Matki Bożej w takich sytuacjach.
  • Greg
    05.12.2017 03:38
    Jezuita powinien znać św. Ignacowe reguły rozróżniania duchów. Wg nich nie jest decydująca popularność, masowość itp., lecz faktyczny kierunek danego zjawiska, tzn. zgodność z obiektywnymi normami Bożymi i kościelnymi. Konkretnie: Jest możliwe, a nawet dość prawdopodobne, że ludzie się dlatego tam spowiadają, ponieważ oczekują i dostają w spowiedzi potwierdzenie swojego skrzywienia paraprotestanckiego. Spowiedź spowiedzi nie równa, także dlatego, że różni są spowiednicy. Także sama liczba powołań czyli wstąpień do seminarium czy zakonu również niewiele znaczy, jeśli w tym zakonie znajduje to, co w tej wspólnocie, a co jest obiektywnie fałszywe. Ponadto jakość powołania poznaje się dopiero z czasem, głównie w wytrwaniu.
    doceń 3