• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • To nie teatr

    Jacek Dziedzina

    |

    GN 47/2017

    dodane 23.11.2017 00:00

    Liturgia nie jest zakładnikiem przepisów liturgicznych, ale nie może również padać ofiarą naszego „widzimisię”.

    Proszę was, Msza to nie jest spektakl, to przyjście na spotkanie z męką, śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Pana”. Takie słowa padły niedawno z ust papieża Franciszka. Mówił to w kontekście używania telefonów do nagrywania filmów w czasie Eucharystii. „Jakie to przykre. Powiem wam, że bardzo mnie smuci to, gdy odprawiam Mszę na placu czy w bazylice i widzę tyle podniesionych telefonów komórkowych, i to nie tylko przez wiernych, ale także przez księży i biskupów” – dodał papież. Niektórzy byli zdziwieni, pytając, „w czym to właściwie przeszkadza”, podczas gdy inni wyrażali wdzięczność papieżowi za zwrócenie uwagi na to, że liturgia jest jednak czymś innym niż zwykłe zgromadzenie. W soborowej Konstytucji o liturgii świętej „Sacrosantum concilium” czytamy, że czynności liturgiczne „nie są prywatnymi czynnościami, lecz uroczyście sprawowanymi czynnościami Kościoła, który jest »sakramentem jedności«, czyli ludem świętym, zjednoczonym i zorganizowanym pod zwierzchnictwem biskupów” (KL 26). Wynika z tego wniosek, że uroczysty i publiczny charakter liturgii nie pozwala na dowolne jej kształtowanie i ignorowanie przepisów. Można powiedzieć, że liturgia jest najbardziej niezwykłym „zjawiskiem”, jakiego można doświadczyć na tym świecie. Nie ma bowiem bardziej intymnej rzeczywistości, która zarazem nie należałaby do sfery prywatnej.

    Dostępne jest 18% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół