• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Była gwiazdą Hollywood, całowała się z Elvisem i poszła do zakonu

    Małgorzata Gajos /elvis.com.au

    dodane 10.10.2017 17:00

    Dolores Hart - niezwykła historia zwykłej zakonnicy.

    W ogromne zdumienie musiała wprawić aktorski świat Hollywood, gdy oświadczyła, że wstępuje do zakonu sióstr benedyktynek. Można powiedzieć, że miała świat u stóp. Była rozpoznawana, dwukrotnie zagrała u boku Elvisa Presleya, była zaręczona, przygotowywała się do ślubu i rzuciła wszystko, by odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa.  

    Urodziła się 20 października 1938 roku w Chicago - jedyne dziecko Berta and Harriett Hicksów, których małżeństwo niestety się rozpadło. W wieku 10 lat stała się katoliczką. W wieku 11 lat zamieszkała w Beverly Hills. Po szkole średniej zaczęła uczęszczać do Marymount College.  W 1957 roku wystąpiła u boku Elvisa Preslaya w filmie Loving you. Był to jej debiut. Następnie zagrała w dwóch filmach, by znów spotkać się z Elvisem na planie King Creole

    W trakcie swojej kariery ludzie często pytali: "Jak to jest całować się z Elvisem?". "Pocałunek trwał może 15 sekund. Ten trwa 40 lat" - chichocze na wspomnienie. 

    W 1960 roku zagrała w Where the boys are - komedii o szkolnych koleżankach, które wyjeżdżają na Florydę podczas wiosennej przerwy. Rok później zagrała świętą Klarę w filmie Franciszek z Asyżu. Poznała wtedy Jana XXIII. To spotkanie miało duży wpływ na jej powołanie. Przedstawiła się: "Jestem Dolores Hart, aktorka grająca Klarę", na to papież po włosku odpowiedział: "Tu sei Chiara!" (Ty jesteś Klarą). Myślała, że papież coś źle zrozumiał, więc powiedziała, że tylko odgrywa postać Klary, w odpowiedzi usłyszała: "Nie! Ty jesteś Klarą!".

    Na jej powołanie miał wpływ także pobyt w opactwie Regina Laudis w 1959 roku. Jej koleżanka zasugerowała pobyt u sióstr, by mogła odpocząć. Wracała tam kilkakrotnie. Spytała nawet matkę przełożoną, czy ma powołanie. W odpowiedzi usłyszała: "Nie, wracaj do swoich filmów. Jesteś za młoda".  

    Zagrała jeszcze w kilku filmach. Poznała Dona Robinsona, który jej się oświadczył. W trakcie trwania narzeczeństwa Don zauważył, że coś nie gra pomiędzy nimi. - Kochasz mnie? - zapytał. - Oczywiście - padła odpowiedź. - Coś w tobie nie jest ze mną - powiedział. Po tej rozmowie wróciła do domu o 1 w nocy. O 6 rano miała już lot do Regina Laudis. Zdała sobie sprawę, że pragnie wstąpić do zakonu i to Jezus ma być jej oblubieńcem. Don szybko zorientował się, że ich plany małżeńskie się nie ziszczą i był bardzo wyrozumiały. - Nie każda miłość musi zakończyć się przy ołtarzu - powiedział. Nigdy się nie ożenił. Przyjeżdżał do Dolores na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Starał się jak najwięcej pomóc wspólnocie.  

    Dolores wstąpiła do zakonu w 1963 roku. Obecnie jest matką przełożoną. Nigdy tak na dobre nie pożegnała się z Hollywood. Zagrała jeszcze w krótkim filmie dokumentalnym God is bigger than Elvis. Utwór został nominowany do Oscara w 2012 roku i siostra pojawiła się nawet na czerwonym dywanie. 

    Napisała także autobiografię The Ear of the Heart: An Actress’ Journey From Hollywood to Holy Vows, w której opowiada o staniu się katoliczką, o karierze w Hollywood i pójściu za Panem. 

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • gut
      10.10.2017 20:38
      Niezwykła i prosta historia! ;-)
    • Gosc
      11.10.2017 09:38
      Piekna kobieta! Pan Bog tez ma dobry gust ;-))
    • JAWA25
      11.10.2017 10:06
      Jezus ma być jej oblubieńcem? Jezus jest Oblubieńcem Kościoła.
    • Żartem
      11.10.2017 18:28
      Przeczytawszy tytuł tego artykułu, nasunęła mi się myśl: a może Elvis kiepsko całował?😜
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół