• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Mamo, nie wierzę

    Marcin Jakimowicz

    |

    GN 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    Niedaleko pada jabłko od jabłoni – powtarzamy. A jeśli spadnie daleko? I zbuntowane dziecko pobożnych rodziców zacznie omijać kościół szerokim łukiem, reagować alergicznie na słowo „modlitwa”? Co zrobić? Dyskutować? Walczyć? Przeczekać?

    Wiara nie jest dziedziczna – zaczęło się od tego prostego stwierdzenia, które usłyszeliśmy od ks. Wojciecha Węgrzyniaka na redakcyjnych rekolekcjach „Gościa Niedzielnego”. Hasło niby znane, a jednak wywołało na korytarzu gorącą dyskusję. Nie przekazujemy wiary?

    Wzrok wbity w ziemię

    Pamiętam scenę z jednego z nowicjatów zakonnych. Mistrz nowicjatu pyta dwudziestu chłopaków: „Słuchajcie, kto z was miał w miarę dobrą relację z ojcem? Podnoszą się… trzy dłonie. Siedemnastu facetów czerwieni się i spuszcza głowy, patrząc w ziemię. 17:3 – ta smutna statystyka zrobiła na mnie wrażenie. Bezdyskusyjnie najczęstszą przyczyną decydującą o wyborach nastolatków porzucających Kościół jest brak relacji w rodzinie, w której wyrośli. Potwierdzają to i duszpasterze, i psychologowie.

    Dostępne jest 5% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Agnieszka - mama
      06.10.2017 14:09
      Dyskutować? Walczyć? Przeczekać? Nic z tych rzeczy - zrobić rachunek sumienia i prosić Boga o pokazanie gdzie się popełniło błąd który sprawił że nie byliśmy apostołami miłości Boga dla naszych dzieci i czemu nie zobaczyło ono Jego światła w nas. Muszę sprawdzić zaraz w papierowym wydaniu czy doszliście do takich samych wniosków ;-) Pozdrawiam!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół