• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Inaczej

    Marcin Jakimowicz Marcin Jakimowicz

    dodane 29.09.2017 11:23

    A jeśli przyjdzie inaczej niż dotąd? Co wtedy? Odrzucisz Go, bo nie jesteś przyzwyczajony do formy, jaką wybrał?

    Geniusz Eliasza polegał na tym, że ten prorok widział wcześniej moc Boga objawiającego się w piorunach czy trzęsieniu ziemi, a jednak doświadczając tych zjawisk po raz kolejny, wiedział: tym razem to nie On. Tym razem przyszedł w lekkim powiewie.

    Bóg jest najbardziej kreatywną Osobą wszechświata. Nie stosuje zasady Ctrl+C, Ctrl+V, nie powiela utartych schematów. Gdy przemawiał do Mojżesza Izraelici nie mogli dotknąć góry objawienia. Dlaczego? Bo padali trupem. „Wyznacz ludowi granicę dookoła i zapowiedz: nie ważcie się wstępować na górę lub dotykać jej podnóża. Kto by bowiem dotknął góry, musi umrzeć (…) Trzeciego dnia z nastaniem poranka rozległy się grzmoty z błyskawicami, ciężka chmura zawisła nad górą i zabrzmiał potężny dźwięk trąby... A Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga. Góra Synaj kurzyła się cała w dymach, gdyż Jahwe zstąpił na nią w ogniu (Wj 19,12-18).

    Eliasz miał (jak nikt dotąd!) doświadczenie Pana przychodzącego w ogniu. „A wówczas spadł ogień od Pana z nieba i strawił żertwę i drwa oraz kamienie”.

    Tym razem było inaczej. Ukryty w jaskini prorok widział zjawiska, które dotąd towarzyszyły Bożej obecności ale rozpoznał; nie było w nich Pana. Jak głęboką mieli relację, jak silne więzy ich łączyły!

    Bóg może działać inaczej niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. – Gdy słyszę głosy, że Kościół zanegował prawa, które obowiązywały przez wieki, opowiadam 15 rozdział Dziejów Apostolskich. To klasyczna karta pokazująca otwartość apostołów na nowy powiew Ducha – opowiadał mi przed tygodniem ks. dr Wojciech Węgrzyniak (polecam cały wywiad w najnowszym numerze „Gościa”!). – Poganie uwierzyli w Chrystusa i wśród uczniów rozgorzał ostry spór o to, czy trzeba ich obrzezać. Argumentów „za” było zdecydowanie więcej. Bóg powiedział do Abrahama, że każdy musi być obrzezany. Potwierdził to przez Mojżesza. Kto nie był obrzezany był „ekskomunikowany” czyli wyłączony ze wspólnoty. Jeśli przyjmiemy, że Abraham żył w XVIII wieku przed Chrystusem, to znaczy, że tradycja obrzezania miała 1800 lat. Kawał czasu! Sam Jezus został obrzezany, co więcej, zapowiedział, że nie zmieni się ani jota w prawie. Wszystkie, jeśli nie większość argumentów były więc za obrzezaniem. A jednak… Po rozmowach i modlitwie apostołowie napisali: „Postanowiliśmy, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne” (Dz 18,28). Nie musicie być obrzezani. To był przewrót kopernikański. Jakim prawem złamali 1800-letnią tradycję i prawo? – zapyta ktoś oburzony. Prawem Ducha Świętego. To On kieruje Kościołem. I On ma prawo ustanawiać prawa na Nowym Synaju, którym jest Kościół. On naprawdę go prowadzi! Widzi dalej, głębiej, szerzej…

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • PTaraski
      30.09.2017 09:02
      @PP, Zapomniałeś o najważniejszym: Kapłaństwo ST zostało zastąpione przez Jedynego Wiecznego Kapłana Jezusa Chrystusa, dzisiaj Księża mają udział w tym Kapłaństwie, a nie lewici. Podobnie ofiary bezkrwawe i krwawe ST zostały zastąpione jedyną doskonałą ofiarą złożoną na krzyżu przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. Ta ofiara jest dzisiaj bezkrwawo uobecniana w czasie mszy święte.
    • Adamigo
      30.09.2017 22:40
      Jako katolik poproszę rozwinąć ten 18 rozdział. Co JEST konieczne? Dlaczego dziś jednak jakoś NIE JEST? Punkt wyjścia jest dobry, jakieś uzasadnienie (raczej w komentarzach niż samym artykule) dlaczego "ani jota" okazuje się jednak sporą wyrwą brzmi dość przekonująco - ale skoro uczniowie, a raczej "my i Duch Święty" dają nową wykładnię, kto i ją zmienił? Kiedy? Ciekawi mnie to z punktu widzenia historycznego, już nie o moją małą wiarę tylko tu chodzi.
    • Fryderyk
      01.10.2017 08:55
      Nieoczekiwane - Jack London http://cyfroteka.pl/ebooki/Nieoczekiwane-ebook/p14901i36631
    • Artik
      02.10.2017 11:56
      Może tylko ja tak mam ale czytając artykuł odnoszę wrażenie, że autor delikatnie ociera się o temat papieskiego amoris laetitia, które jest mocno krytykowane wewnątrz Kościoła gdzie wręcz zarzuca się Papieżowi odejście od nauki Jezusa. Szczególnie ta część o obrzezaniu tak mi się skojarzyła. Jeżeli tak jest jak myślę to uważam to za perfidne i podstępne zmiękczanie katolickiego spojrzenia na małżeństwo i grzech związany z łamaniem przysięgi o czym mówił wprost sam Jezus Chrystus. Jeżeli się mylę to tak naprawdę nie wiem o czym jest ten artykuł bo oczywiste jest że Bóg działa w życiu ludzkości w różny sposób.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół