• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Koronowana Służąca

    dodane 17.08.2017 00:00

    O tym, po co drałować w pocie czoła w pielgrzymce i czy ikonom potrzebne są korony, mówi biskup Grzegorz Ryś, który przed obchodami 300. rocznicy koronacji jasnogórskiej ikony poprowadzi w Częstochowie nowennę.

    Marcin Jakimowicz: Po jakiego grzyba drałuje Ksiądz Biskup czwarty dzień w pocie czoła przy trzydziestopięciostopniowym upale?

    Bp Grzegorz Ryś: Pielgrzymka to element tego, co dawniej nazywało się pobożnością ludową, a co papież Franciszek nazywa „duchowością ludową”. To coś o wiele głębszego niż jedynie jakaś forma pobożności czy religijności. Duchowość to doświadczenie działania Ducha Świętego. Pielgrzymka to jedno z tych miejsc, gdzie owce mają swój węch, i byłoby dobrze, gdyby pasterze za nim poszli. Jeśli w pielgrzymce krakowskiej zbiera się około 8–9 tysięcy ludzi, to byłoby dobrze, gdyby pasterze poszli wraz z nimi. Ruszyłem na swą pierwszą pielgrzymkę, bo potrzeba było księdza. I dziś, po latach, chodzę z krakowską „szóstką” z tego samego powodu.

    Który raz?

    26.

    Bez przerwy?

    Bez przerwy. Wiesz dlaczego? Bo to jest kwintesencja Kościoła, czyli doświadczenie wspólnoty, która budowana jest na słowie Bożym i sakramentach...

    …i wspólnym zmęczeniu. Niektóre złe duchy wyrzuca się modlitwą i… potem?

    Większość ludzi, których widzisz dokoła, pielgrzymuje świadomie w takim duchu ofiary. Mają mocne intencje.

    Czy nie grozi to nadmiernym skupieniem się na swoim wysiłku, pocie, liczbie przebytych kilometrów, a nie na ofierze Jezusa?

    Taki wysiłek jest po to, by człowiek trochę osłabł, bo wtedy wreszcie Pan Bóg może działać. Po to jest ta droga na Jasną Górę. Po to jest post, asceza. Osłabiam siebie, by stanąć przed Bogiem i powiedzieć: „Jestem słaby. Ty musisz być silny”. Tyle i tylko tyle. Wszystko, co dzieje się na pielgrzymce, jest budowane wokół nauczania Jezusa, wokół Słowa i sakramentów. To On jest pierwszym nauczycielem. Idzie przed nami.

    Jasna Góra to miejsce wyjątkowe. Wystarczy pogadać z paulinami, którzy opowiadają, ile nawróceń dokonuje się w konfesjonałach…

    Tak. To jest prawdziwy cud. Jasna Góra ma najmądrzejszy obraz maryjny w Polsce. Mówię to, mając świadomość, że narażam się wielu ludziom. To jest obraz od początku do końca chrystocentryczny. Maryja pokazuje jednoznacznym gestem na Jezusa. Odkryłem w tym roku, że na wielu innych ikonach typu Hodegetria prawa ręka Maryi wskazuje księgę, słowo Boże. Maryja Jasnogórska wskazuje wprost na twarz Jezusa. Drogą jest Słowo, które jest wcielone. To niesamowicie ważne, bo jeśli jest wcielone, to znaczy, że jest możliwe: do spełnienia, do przeżycia, do wykonania. Mój mistrz, ks. Jan Kracik, mawiał, że gest prawej dłoni Maryi wskazującej na Jezusa streszcza wszystkie mariologie.

    Ponieważ będę w tym roku prowadził nowennę przed 300. rocznicą koronacji ikony, sporo ostatnio siedzę przed tym obrazem. Bardzo spodobało mi się określenie „Czarna Madonna”. Niewielu ludzi nad Wisłą wie, że ma ono źródło w Pieśni nad Pieśniami. „Śniada jestem, lecz piękna” − woła Oblubienica (Pnp 1,5). Kościół wielokrotnie odnosił to określenie do Maryi. Tak ją nazywał Grzegorz Wielki. To określenie pokazuje: nie skupiajcie się na tym, co zewnętrzne, „ciemne”, całe piękno i światło jest wewnątrz. Jasnogórska Maryja ma gwiazdę nad czołem – to symbol tego, że jest dziewicą.

    Jak rozumieć tradycję opowiadającą, że namalował jej św. Łukasz?

    Co mówi nam ta tradycja? Że każdy obraz maryjny jest właściwie „Łukaszowy”. To on pisał o Maryi najczęściej, pokazywał Ją jako uczennicę słowa, kobietę, która słucha słowa i nawet jeśli go nie rozumie, zachowuje je w sercu. Nazywał Ją po imieniu. Jan lub Paweł w Liście do Galatów piszą „Niewiasta”, Mateusz wymienia Ją w rodowodzie Jezusa. A Łukasz jest Nią zafascynowany. Każdy, kto chce namalować Maryję, musi wyjść z tego Łukaszowego portretu.

    Co oznaczała koronacja ikony? Dlaczego paulini uroczyście świętują 300. rocznicę tego wydarzenia? Czym był ten gest?

    Może to jest wydarzenie, które w ciągu 300 lat dopiero pokazywało swoje znaczenie? Nieraz jest tak, że prawdziwa waga wydarzeń uwidacznia się dopiero po czasie. Ile mogły znaczyć jasnogórskie korony w czasie zaborów? Jaką rangę zyskiwały? Myślę, że większą niż w samym 1717 roku. Stawały się dla Polaków czytelnym punktem odniesienia.

    Zastanawiałem się, czy koronacja była jedynie aktem dewocji, czy wydarzeniem w świecie wiary. Jeśli tym drugim, to znaczy, że papież Klemens XI objawił w 1717 roku to, co wcześniej uczynił sam Bóg, koronując Maryję w niebie. Bóg na oczach całego nieba objawił Jej królewską godność. Jest ona zadana i nam: każdy od chrztu nosi godność królewską. Jezus w Apokalipsie zapowiada: Temu, który zwycięża, dam zasiąść na mym tronie i będzie królował.

    Dziwna to królowa, która mówi o sobie „służąca”.

    I to są kluczowe słowa! Będę tu mówił konferencję zatytułowaną „Koronowana Służebnica”. To napięcie pokazuje, jakie mamy wypaczone i odwrócone kategorie władzy. Jezus bez owijania w bawełnę stwierdza: „nazywacie Mnie Nauczycielem i Panem i dobrze czynicie, bo nim jestem”, a jednocześnie dodaje: „nie przyszedłem, aby Mi służono, ale aby służyć”. Jak ktoś tak rozumie władzę, to nie ma się jej co wstydzić… Jesteśmy na służbie. A my się krygujemy: „Gdzież tam nam do króla…”. Dlaczego? Bo mamy kompletnie skrzywione pojęcie królowania.

    W akatyście śpiewamy, że Maryja jest „ochroną od wilków niewidzialnych”. To prawda czy pobożna metafora?

    I to, i to. Niepotrzebnie dziś tak mocno rozdzielamy te światy. To prawda wyrażona metaforycznie. Marcin Jakimowicz nie jest owieczką, tylko człowiekiem, ale przecież ma pasterza, którym jest Jezus Chrystus.

    Mówi się, że człowiek odmawiający Różaniec jest niewidzialny dla demonów. Ma Ksiądz Biskup takie doświadczenie?

    Ja mam doświadczenie takie, że jeśli mnie nachodzą pokusy (a nachodzą!), to najczęściej reaguję krótką modlitwą maryjną. Nie kombinuję. Bardzo pomaga. Każdemu polecam.

    Niektórzy naiwni zwolennicy intronizacji twierdzili, że rozwiąże ona wszelkie problemy Rzeczpospolitej. A co się działo po ogłoszeniu przez Jana Kazimierza 1 kwietnia 1656 roku Maryi Królową Polski? Nie było pasma sukcesów. Polityczny chaos, zabory, wojny, komunizm.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      14.09.2017 13:16
      "Po jakiego grzyba", "drałuje"... Stary chłop, a jak dziecko! Nikt Panu Jakimowiczowi nie powiedział, że dziś młodzież tak nie mówi? Jak się chce być tak "cool" i luzackim, to trzeba trochę więcej wiedzieć na temat języka dzieciaków, a nie udawać.
      doceń 11
    • Gość
      14.09.2017 23:16
      W Nazarecie jest grota Zwiastowania, i ona musiała być w ogrodzie, bo są na niej jeszcze widoczne delikatne malunki kwiatów, przypominające mi róże. Czy była w pobliżu studnia - nie wiem , ale jeśli w tamtym klimacie był ogród, to musiało być niedaleko jakieś źródło wody. Nie uświadamiamy sobie tego najczęsciej, ale Zwiastowanie, to przecież moment Wcielenia, gdy Słowo stało się Ciałem. Można powiedzieć, że praktycznie już wtedy, tą wolną decyzją Maryi, dokonało się Zbawienie zaplanowane przez Boga.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół