• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Karki w białych kołnierzykach

    Jakub Jałowiczor

    |

    GN 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Znikające spółki, cysterny na fałszywych papierach, szykanowanie funkcjonariuszy, którzy próbowali interweniować – do niedawna Polska była rajem dla mafii VAT-owskich.

    Jeśli powstanie sejmowa komisja do zbadania działalności mafii VAT-owskich, będzie miała bardzo dużo pracy.

    Na karuzeli

    – Można mówić o przełomie w walce z mafiami VAT-owskimi – uważa Maciej Ginel z firmy doradczej PwC, wcześniej wieloletni pracownik działów kontroli w Ministerstwie Finansów i innych państwowych urzędach. – Ostatnie działania są niezwykle skuteczne – dodaje. Media regularnie donoszą o aresztowaniach osób wyłudzających VAT. Pod koniec stycznia policja rozbiła grupę, która mogła wyłudzić 35 mln zł przy okazji handlu kawą. Wśród zatrzymanych znaleźli się Andrzej Z., ps. Słowik, Leszek D., ps. Wańka, i Janusz P., ps. Parasol, czyli bossowie dawnego „Pruszkowa”.

    Jak działają VAT-owscy oszuści? Najprostszym sposobem jest zwykłe uniknięcie płacenia podatku. Firma X sprzedaje towar wart 10 tys. zł. Do tego dolicza 23 proc. podatku, więc klient płaci 12,3 tys. zł. Firma X powinna oddać 2,3 tys. zł fiskusowi, ale tego nie robi. Takie przestępstwo jest jednak łatwe do wykrycia. Inny sposób to pozorowanie eksportu. Firma zapisuje w dokumentach, że sprzedała towar za granicę, do państwa należącego do UE. Nie trzeba wtedy płacić VAT-u. W rzeczywistości towar sprzedawany jest w Polsce, więc fiskus powinien dostać swoją część. Podatku jednak nikt nie płaci.

    Najbardziej skomplikowana i dochodowa jest tzw. karuzela. Firma 1 kupuje telefony za granicą, w państwie UE. Taka transakcja nie jest obłożona VAT-em. Następnie sprzedaje telefony firmie 2 już w Polsce. Powinna zapłacić podatek, ale zamiast to zrobić, znika. Korzystając z prawa, firma 2 odlicza sobie podatek, który wliczony był w cenę towaru. Aparaty sprzedaje kolejnemu przedsiębiorstwu. Firma 2 też może zniknąć. Pośredników, z których składa się łańcuch, może być nawet kilkudziesięciu. Im więcej, tym trudniej wykryć oszustwo. Czasami w proceder zostają wplątane uczciwe firmy, które nie mają świadomości, że sprzedawca za chwilę rozpłynie się w powietrzu. Bywa jednak i tak, że wszystkie przedsiębiorstwa karuzeli należą do tej samej grupy ludzi. Spółki mogą istnieć tylko na papierze, a prezesami są bezdomni, którzy wiedzą tylko tyle, że ktoś im zapłacił i podsunął dokumenty do podpisania. Kontrolerzy Krajowej Administracji Skarbowej wykryli niedawno sytuację, kiedy oszuści symulowali handel sprzętem elektronicznym, który leżał w magazynie. Podpisywano jedynie faktury, według których firma X sprzedawała firmie Y, a firma Y – firmie Z itd.

    Oszusta nie przelicytujesz

    Z ustaleń NIK wynika, że w ostatnich latach proceder nasilał się. W 2013 r. kontrolerzy skarbowi wykryli fikcyjne faktury na kwotę blisko 20 mld zł. Rok później były to 34 mld zł, a w 2015 r. – 82 mld zł. Wartość podatków, których nie zapłacono, wyniosła zatem w 2013 r. 2,3 mld zł, a w I półroczu 2015 r. – 4,5 mld zł. Na przestrzeni lat kwoty wynosiły zatem dziesiątki miliardów złotych. Zdaniem wicepremiera Mateusza Morawieckiego za rządów poprzedniej ekipy Skarb Państwa stracił astronomiczną sumę 220 mld złotych.

    Faktyczne straty nie kończą się na niezapłaconych podatkach. – Przestępczość podatkowa to zjawisko bardzo szkodliwe również ze względu na zaburzenie zasad zdrowej konkurencji, z możliwością eliminacji z rynku uczciwych przedsiębiorców – tłumaczą przedstawiciele Krajowej Administracji Skarbowej. Kilka lat temu Polska Unia Dystrybutorów Stali alarmowała, że z powodu nieuczciwej sprzedaży prętów stalowych budżet traci przynajmniej 300 mln zł rocznie. Koncern hutniczy Arcelor Mittal donosił, że nie ma szans z nieuczciwymi konkurentami, bo dzięki uniknięciu VAT-u mogli oni sprzedawać pręty znacznie taniej.

    Miliardy wyciekają

    Handel paliwem był do niedawna najbardziej dochodowy. Było tak: do Polski wjeżdżała cysterna z benzyną. Zgodnie z prawem właściciel musiał zapłacić akcyzę i VAT, ale zwykle robił to dopiero podczas rozliczeń dokonywanych raz na kwartał. Miał zatem dużo czasu na dokonanie oszustwa. Wystawiano np. dokumenty świadczące o tym, że transport przez Polskę tylko przejechał, więc podatki będą zapłacone w Niemczech albo Czechach. W rzeczywistości paliwo sprzedawano na polskich stacjach. Można też było wpisać w dokumentach, że przywieziono np. olej opałowy, podczas gdy w cysternach znajdowała się benzyna. Wykrycie oszustwa po kilku miesiącach było bardzo trudne. Według naszych rozmówców procederem zajmowały się nie tylko zorganizowane grupy, ale i duże firmy paliwowe, które oprócz prowadzenia normalnej działalności dorabiały sobie w nieuczciwy sposób. Jak mówi Sławomir Siwy ze związku zawodowego Celnicy PL, funkcjonariusze Służby Celnej nie mieli możliwości walki z oszustami. Przewoźnicy posiadali dokumenty, ale bez współpracy z innymi służbami pojedynczy celnik nie mógł udowodnić, że są fałszywe. Jeśli zatrzymał cysternę, firma mogła pozwać Skarb Państwa o odszkodowanie. Do tego dochodziły wysokie koszty przechowywania transportu, dlatego celnik narażał się na postępowanie dyscyplinarne. – Funkcjonariusze, którzy próbowali coś zrobić, natrafiali na opór. Dochodziło nawet do szykanowania celników. Co gorsza, ludzie za to odpowiedzialni nadal pracują w państwowych urzędach – tłumaczy Sławomir Siwy.

    Nowy biznes don Corleone

    Wyłudzenia podatku VAT nie są polskim wynalazkiem. Możliwość zarobienia wielkich pieniędzy sprawiła, że przestępstwa VAT-owskie stały się domeną grup zajmujących się dotąd przemytem czy haraczami. Pod koniec lipca w Mediolanie zatrzymano dokonujących wyłudzeń ludzi związanych z Sacra Corona Unita, mafią z Apulii. Kalabryjska ‘ndrangheta popełniała przestępstwa karuzelowe, wykorzystując firmy działające w Hongkongu. W Danii na wyłudzeniach VAT-u zarabiały osoby powiązane z Państwem Islamskim. Jak zauważa Marcin Ginel, przykład „Pruszkowa” handlującego kawą pokazuje, jakiego pokroju ludzie zajmują się tym procederem w Polsce. Jak dodaje, przestępstw VAT-owskich dokonywały też zwykłe firmy, ale ich właścicieli odstraszyły działania podjęte przez rząd: podwyższenie kar nawet do 25 lat więzienia, utworzenie KAS, czyli jednej dużej służby skarbowej, a także nasilenie kontroli cystern z paliwem i skrócenie czasu na zapłacenie VAT-u i akcyzy za benzynę do 5 dni. NIK w raporcie z 2015 r. zwracał jednak uwagę, że dotychczas zmiany prawne przeprowadzano bardzo opornie. Komisja śledcza, jeśli powstanie, powinna ustalić, dlaczego tak się działo. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół