• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Gdy syn pani premier zostaje księdzem

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 27.05.2017 17:25

    Święcenia kapłańskie ks. Tymoteusza Szydły są, śmiem twierdzić, wydarzeniem znamiennym i symbolicznym.

    Syn polskiej premier Beaty Szydło został księdzem. Prawdopodobieństwo, że coś podobnego zdarzy się jakiemuś zachodniemu przywódcy, jest mniejsze niż szansa, że mu przez okno do zupy wpadnie meteoryt. Tym bardziej, że przywódcy ci w ogóle dzieci za często nie mają (o czym niedawno pisaliśmy TUTAJ).

    Jednak nawet gdyby mieli dużo dzieci, nieznacznie tylko poprawiłyby się ich szanse, bo w tych krajach odsetek duchownych w odniesieniu do ogółu społeczeństwa ogląda się przez silny mikroskop. Wątpliwe zresztą, żeby oni chcieli mieć takie szanse. No, gdyby jeszcze księdzem została ich córka, najchętniej lesbijka, to może by to jakoś przełknęli. Ale tak, normalnie, szowinistycznie i klerofaszystowsko? Co by ludzie powiedzieli? Jaki by to był przykład?

    Święcenia kapłańskie ks. Tymoteusza Szydły są więc na tle innych państw kontynentu, śmiem twierdzić, wydarzeniem znamiennym i symbolicznym.

    Raz dlatego, że przez pół wieku panowania w Polsce komunizmu nie byłoby to w ogóle możliwe. Bo choć księży na metr kwadratowy przypadało u nas dużo, to zjawisko to absolutnie nie mogłoby wystąpić na jakimkolwiek metrze kwadratowym instytucji władzy. Gdyby ktoś wtedy miał syna księdza, to nie byłby nie tylko premierem czy pierwszym sekretarzem, ale nawet podrzędnym działaczem partyjnym.

    Dwa dlatego, że to zdarzenie coś jednak mówi o Polsce obecnego czasu. Coś, czego nie chcieliby słyszeć na salonach Europy – to mianowicie, że chrześcijaństwo u nas owocuje i że jego konkretne owoce pojawiają się w każdym środowisku. Nawet w najbliższej rodzinie osoby dzierżącej ster władzy. To dobre świadectwo.

    Szczęść Boże księdzu Tymoteuszowi i pozostałym neoprezbiterom. Bądźcie kapłanami na wzór Serca Jezusowego. I przenigdy nie uwierzcie jazgotowi świata, że nie jesteście potrzebni. Ludzie was potrzebują, niezależnie od tego, czy o tym wiedzą (jak w Polsce) czy nie wiedzą (jak na Zachodzie). I gratulacje dla Pani Premier.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      29.05.2017 17:13
      Szczęsc Boźe p Premier jej rządowi I synowi nowemu księdzu
    • Gość
      30.05.2017 10:56
      też mi wydarzenie - a pani premier kłąmie na każdym kroku
      doceń 25
    • Katarzyna
      14.06.2017 15:10
      Nie widzę, żadnej wartości w tym, że syn Pani Premier zostanie księdzem. Na pewno dodatkowo nie legitymizuje to jej władzy. Jaki to będzie miało wpływ na skuteczność jej rządu? Żaden. Błagam, co to za argumenty... są ważniejsze tematy.
    • hm
      16.06.2017 15:57
      panie Franciszku mam dla pana ciekawą info : w lutym 1951 roku syn urzędującego wtedy pierwszego kanclerza drugiej Republiki Niemiec Konrada Adenauera Paul Adenauer odprawił swoją prymicyjną mszę św . Czasami warto więcej poczytać i wtedy człowiek staje się mniej pośmiewny. Pozdrawiam .
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół