• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • A jeśli dziecko będzie żyło? - To zależy, kto będzie z tobą w pokoju...

    Ludwika Kopytowska Ludwika Kopytowska /LifeSiteNews

    dodane 30.03.2017 15:12

    David Daleiden i Sandra Merritt z organizacji Centrum Medycznego Progresu (CMP) udawali pracowników medycznych i z ukrytą kamerą przeprowadzili rozmowę z dr DeShawn Taylor, wieloletnią dyrektor medyczną Planned Parenthood w Arizonie, a obecnie pracownicą ds. zaopatrzenia Planned Parenthood w Los Angeles.

    Podawali się za pracowników ośrodka medycznego, którzy zajmują się kupnem części ciał dzieci zamordowanych w trakcie aborcji. Dr Taylor podczas rozmowy z nimi wyraziła entuzjazm wobec idei nawiązania współpracy z ich organizacją. Z prowadzonej w bardzo luźnej, przyjacielskiej atmosferze rozmowie można wywnioskować, że takie praktyki jak sprzedawanie części ciał dzieci z aborcji są na porządku dziennym i w ogóle jej nie zszokowały. Co więcej powiedziała, że w zależności od tego, jakie części ciała organizacja potrzebuje, tak stara się przeprowadzać aborcję, aby nie uszkodzić tej tkanki, której żąda usługobiorca - bo przecież najlepsza jest taka tkanka, która jest nieuszkodzona.

    Opowiadała także, jak trudno jej było z początku przeprowadzać aborcje, które polegają na miażdżeniu szczypcami główki dziecka. Bolał ją przy tym biceps i zaczęła chodzić na siłownię, żeby usprawnić mięśnie. O wiele łatwiej jest jej przeprowadzać aborcję, kiedy najpierw wstrzykuje się zabójczy zastrzyk uśmiercający prosto w serce dziecka. Wówczas zmiażdżenie ciałka dziecka wymaga mniejszego wysiłku. Przyznała, że taki zastrzyk jest bardzo pomocny.

    Następnie opowiadała o praktykach, jakie mają miejsce w trakcie aborcji. Udawani pracownicy medyczni wykazali zainteresowanie i zapytali, co w takim razie robi, kiedy "płód" lub to "coś", jak nazywała dziecko doktor, "okazuje znaki życia".

    "W Arizonie jeśli płód daje znaki życia, musimy przetransportować go do szpitala" - powiedziała Taylor. Jeden z działaczy pro life zapytał, jakie mają standardy na zbadania funkcji życiowych płodu.

    "Cóż, chodzi o to, że przede wszystkim musisz sprawdzić, kto jest w tobą w pokoju, co nie?" - powiedziała dwuznacznie doktor.

    Opowiadała także, że przeprowadza aborcje do 24. tygodnia ciąży - gdzie urodzone w takim samym wieku wcześniaki są w stanie przeżyć w inkubatorze. Dodała też, że do takich aborcji mają ludzi, którzy załatwiają aborcjonistom papierkową robotę związaną ze świadectwem zgonu płodu. "Kiedy wysyłają nam e-maile, to nazywają je 'dziećmi' - dziecko takie a takie. Przecież to przerażające!" - powiedziała Taylor.

    Dla przypomnienia: tak wygląda "zabieg" aborcji, o którym mówiła doktor.

    Aborcja w 2. trymestrze ciąży
    ChnNewspl
    Cała rozmowa z dr Taylor:

    Planned Parenthood Abortionist: "Pay Attention to Who's In the Room" to Deal With Infants Born Alive
    The Center for Medical Progress

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: ABORCJA

    Zobacz także

    • Gość
      30.03.2017 22:22
      Powinny to obejrzeć wszystkie osoby , które domagają się! aborcji jako osobistego wyboru.
      doceń 14
    • Katarzyna Uroda
      30.03.2017 23:04
      Hitler by się nie powstydzil. Daj im Boże opamietanie...
      doceń 12
    • Gość
      30.03.2017 23:46
      Jezus mówi że gdy przeprowadzana jest aborcja to cale niebo się trzęsie
    • Gość
      31.03.2017 09:00
      Widzę tu poważną kandydaturę do nagrody im. doktora Mengele
      doceń 10
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół