• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bez małżeństwa inne sakramenty mogą okazać się niepotrzebne

    dodane 21.03.2017 12:24

    Mamy rozwinięte duszpasterstwo rodzin (Domowy Kościół), a nawet duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych, a o małżeństwach sakramentalnych jakby trochę zapomniano.

    Prawdopodobnie, co trzecie małżeństwo zawarte w tym roku zakończy się rozwodem. Prawdopodobnie w przyszłym roku o 15 procent spadnie liczba zawartych związków małżeńskich. Coraz częściej młodzi ludzie decydują się na życie w tzw. wolnym związku. Modne stają się konkubinaty, a małżeństwo jako instytucja staje się obecnie bardziej „obiektem pożądania” osób homoseksualnych niż heteroseksualnych.

    Małżeństwo – instytucja, na której opiera się cywilizacja – zdaje się być obecnie w poważnym kryzysie. I co gorsza – kryzys w tej sferze społecznej może mieć poważniejsze skutki niż wszystkie kryzysy gospodarcze razem wzięte. To przecież dobre małżeństwa są „inkubatorami” dobrych rodzin i – w perspektywie – dobrych, prawidłowo ukształtowanych społecznie obywateli. Skutki źle funkcjonujących małżeństw i rodzin często są odczuwalne w przyszłych pokoleniach, bo generują kolejne źle funkcjonujące małżeństwa i rodziny.

    Dla ludzi wierzących małżeństwo to nie tylko „instytucja” w sensie społecznym, ale coś niezmiernie wyjątkowego – jest to związek sakramentalny, w którym dwoje ludzi – kobieta i mężczyzna stają się nierozerwalnie „jednym ciałem”. Sakrament małżeństwa, mimo, że „ostatni” na liście sakramentów, w rzeczywistości jest sakramentem źródłowym. Bez małżeństwa inne sakramenty mogą okazać się niepotrzebne – bo nie będzie komu udzielać chrztów, komunii św., spowiedzi, bierzmowania czy kapłaństwa. Mimo, że małżeństwo jest tak istotnym sakramentem – trzeba z przykrością przyznać, że owoc tego sakramentu jest trochę zaniedbany duszpastersko. Mamy rozwinięte duszpasterstwo rodzin (Domowy Kościół), a nawet duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych, a o małżeństwach sakramentalnych jakby trochę zapomniano. A małżeństwo to przecież nie to samo co rodzina. Zwrócił na to uwagę Jan Paweł II, pisząc w swojej książce „Miłość i odpowiedzialność” następujące słowa: „Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że małżeństwo należy traktować tylko i wyłącznie jako środek do celu, którym jest rodzina. Jakkolwiek bowiem małżeństwo naturalną drogą prowadzi do jej zaistnienia i powinno być na nią otwarte, to jednak przez to samo małżeństwo bynajmniej nie zatraca się w rodzinie. Zachowuje ono swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny”.

    Można zadać pytanie – po co tworzyć nową formę duszpasterstwa, skoro życie Kościoła bazuje na małżeństwach sakramentalnych i uwaga Kościoła jest mocno skoncentrowana na małżeństwie i rodzinie. Analizując duszpasterskie zaangażowanie Kościoła w „podobny” sakrament, jakim jest kapłaństwo, można łatwo sobie na to pytanie odpowiedzieć. Kapłaństwo poprzedzone jest kilkuletnim okresem przygotowania w seminarium, a potem przez kolejne lata prowadzona jest formacja młodych kapłanów. A jak jest w przypadku małżeństwa? Kilka nauk przedślubnych – ślub w kościele i… codzienne, nieraz trudne i skomplikowane życie, w którym bardzo łatwo zagubić istotę tego sakramentu. Młodzi ludzie, którzy mieli szczęście zdobyć pewną formację wiary poprzez udział we wspólnotach kościelnych (oaza, ministranci czy duszpasterstwo akademickie) mają większe szanse na zrozumienie wielkości i głębi tego sakramentu oraz jego pielęgnację i rozwijanie. Innym pozostają wzorce z własnych domów rodzinnych – jeżeli mieli szczęście wychowywać się w dobrze funkcjonujących rodzinach. Ale tych „szczęściarzy” jest coraz mniej i dlatego potrzeba utworzenia duszpasterstwa małżeństw w parafiach jest chyba znakiem czasu.

    Potrzeba taka jest coraz wyraźniej artykułowana przez świeckich. Należy tu szczególnie wspomnieć pana Mieczysław Guzewicza – autora wielu książek o tematyce małżeńskiej, który od kilku lat promuje ideę duszpasterstwa małżeństw. W wielu parafiach w Polsce powstają przy akceptacji proboszczów pierwsze grupy duszpasterstwa małżeństw, które stanowią bardzo oczekiwane uzupełnienie oferty duszpasterskiej. Czym różni się idea duszpasterstwa małżeństw od tego, co oferują obecne od dawna w Kościele takie ruchy jak Domowy Kościół czy Spotkania Małżeńskie?

    Domowy Kościół, będący gałęzią rodzinną ruchu Światło-Życie to bardzo ważna propozycja formacyjna dla osób chcących kontynuować lub rozpocząć oazową duchowość w życiu małżeńskim i rodzinnym. Formuła Domowego Kościoła, opierająca się na ścisłej realizacji programu formacyjnego, spotkaniu w domach tzw. kręgów, obowiązku uczestnictwa w rekolekcjach wakacyjnych – sprawia, że wielu małżonków poszukujących swojego miejsca w parafii obawia się wchodzenia we wspólnotę wymagającą ścisłej dyscypliny formacyjnej i duchowej. Pozostają więc na boku ze swoimi małżeńskimi problemami, pytaniami, wątpliwościami i codziennymi troskami.

    Z kolei Spotkania Małżeńskie, zwane również Dialogami Małżeńskimi, to bardzo potrzebny w Kościele ruch rekolekcyjny, ukierunkowany na pogłębienie więzi małżeńskiej i rozwiązywanie problemów małżeńskich, realizowany poprzez warsztatowo-terapeutyczne dialogi między dwojgiem małżonków. Ta formuła jednak również nie do końca spełnia oczekiwania wielu małżeństw, które poszukują jedynie spotkania w grupie innych katolickich małżeństw sakramentalnych, aby pod przewodnictwem kapłana odnaleźć się w codziennej rzeczywistości i umocnić swoją wiarę.

    Duszpasterstwo małżeństw nie ma więc być konkurencją dla funkcjonujących już w Kościele ruchów skoncentrowanych na małżeństwie i rodzinie. Ma być raczej uzupełnieniem i poszerzeniem oddziaływania duszpasterskiego w parafii. Ta forma duszpasterstwa wpisuje się doskonale w dzieło Nowej Ewangelizacji, bo jest szansą na aktywne włączenie w życie parafii małżonków, których aktywność religijna obecnie ogranicza się jedynie do wspólnego, świątecznego uczestnictwa we Mszy św.

    Stworzenie w parafii możliwości spotkań małżeństw sakramentalnych, w ramach których można się lepiej wzajemnie poznać, podzielić swoimi doświadczeniami, wątpliwościami, uczestniczyć wspólnie we Mszy św., posłuchać ciekawej konferencji, podyskutować na aktualne tematy – może zaowocować poszerzeniem i umocnieniem wspólnoty parafialnej.

    Od siedmiu lat wspólnota Duszpasterstwa Małżeństw spotyka się w Parafii Podwyższenia Krzyża Św. i Matki Boskiej Uzdrowienia Chorych w Katowicach na Osiedlu Tysiąclecia Dolnym. W ramach Duszpasterstwa spotyka się już dziesięć małżeństw – spotkania są dwa raz w miesiącu. Bardzo ciekawym i integrującym czynnikiem są wspólne wyjazdy małżeńskie o charakterze rekolekcyjnym lub weekendy wycieczkowe połączone ze wspólnym przeżywaniem Eucharystii. Spotkania nie mają sztywnego scenariusza – zazwyczaj jest to konferencja wygłaszana przez Księdza Opiekuna, połączona z dialogiem i dyskusją małżonków. Obecna formuła przewiduje, że jedno ze spotkań w miesiącu ma charakter bardziej formacyjny (wykład, rozważania, adoracja) drugie spotkanie w miesiącu to spotkanie o charakterze towarzyskim połączone ze wspólnym świętowaniem rocznic (urodziny, imieniny, rocznice ślubu itp). Jako swoich patronów wspólnota obrała święte małżeństwo Luigi i Maria Beltrame Quattrocchi, których liturgiczne wspomnienie przypada na dzień 25 listopada – na pamiątkę zawarcia przez nich sakramentalnego związku małżeńskiego. W tym dniu parafialna wspólnota Duszpasterstwa Małżeństw będzie obchodziła swoje święto połączone z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich w trakcie Mszy Św. Mamy nadzieję, że ten artykuł zachęci innych małżonków do prób utworzenia w swoich parafiach tej formy duszpasterstwa lub do uczestnictwa w spotkaniach w Parafii na Os. Tysiąclecia – Dolnym w Katowicach.

    Bogusław

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Bogusław
      05.04.2017 00:13
      Odczytywanie Duszpasterstwa Małżeństw jako „opozycji” czy „konkurencji” w stosunku do innych form duszpasterstwa kierowanego do małżonków – jest dużym nieporozumieniem i wynika chyba z niezbyt uważnej lektury artykułu. Natomiast twierdzenie, że artykuł zawiera krytykę innych form duszpasterstwa jest po prostu nieprawdą. Nie zamierzam prowadzić polemiki z osobami konfrontującymi Domowy Kościół z Duszpasterstwem Małżeństw – bo tu zupełnie nie chodzi o konfrontację. Opinię o tego typu sporach wyraził chyba jednoznacznie św. Paweł w 1 Liście do Koryntian: „ Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony?” (1 Kor 1, 12-13). Taka forma duszpasterstwa w naszej parafii narodziła się z potrzeb i oczekiwań małżonków, a to że trwa i rozwija się już prawie osiem lat stanowi chyba wystarczający dowód na to, że była potrzebna. Myślę, że tą potrzebę i oczekiwania wiernych zauważyli również biskupi w świetle analizy adhortacji „Amoris laetitia”, bo na 375 zebraniu KEP jasno zwrócili uwagę na konieczność wprowadzenia nowych form duszpasterstwa małżeństwa na terenie każdej parafii (http://gosc.pl/doc/3747347.Ks-Drag-Episkopat-przygotuje-stanowisko-ws-duszpasterstwa).
    • Gość
      18.04.2017 23:26
      Na czym polega ta "nowość" Duszpasterstwa Małżeństw w stosunku do tych już istniejących??? Niech działają oczywiście - oby wszyscy wierni byli zaangażowani w jakieś duszpasterstwo, ale bez sugerowania, że proponują jakieś szczególnie innowacyjne formy... W dodatku pisanie, że program Domowego Kościoła wymagający spotkań 1 raz w miesiącu jest bardziej sformalizowany niż program Duszpasterstwa Małżeństw wymagający 4 spotkań świadczy albo o nieznajomości tego, o czym się pisze albo o złej woli piszącego. Podobnie jak twierdzenie, że Domowy Kościów to duszpasterstwo rodzin a nie małżeństw. Proszę Pana, normalnie to jest tak, że do domowego Kościoła trafiają i małżeństwa bez dzieci i małżeństwa z dziećmi czyli rodziny - w każdym przypadku to są jednak małżeństwa...
    • Bogusław
      19.04.2017 23:47
      Muszę przyznać, że jestem bardzo zdziwiony mało sympatyczną, a nawet powiedziałbym, agresywną reakcją (zapewne) członków Domowego Kościoła na tekst artykułu. Posądzanie kogoś o złe intencje, brak wiedzy, płytkość czy tworzenie opozycji(!) – na podstawie tekstu, w którego treści trudno doszukać się uzasadnienia dla takich stwierdzeń – jest chyba mało chrześcijańskie. Jak pisałem wcześniej – nie chciałem prowadzić polemiki w stylu konfrontacyjnym, bo takie podejście oznacza zupełne niezrozumienie istoty sprawy. Jednak szacunek zarówno wobec krytyków jak i innych osób czytających ten tekst wymaga kilku słów wyjaśnienia.
      Po pierwsze – to nie brak wiedzy na temat DK był inspiracją do opisania Duszpasterstwa Małżeństw. Było wręcz odwrotnie – z ruchem oazowym byliśmy z żoną związani od roku 1980 i doskonale znamy zasady funkcjonowania DK. O ile 10 -15 lat temu młodzież, która masowo uczestniczyła w Oazie - po zawarciu związku małżeńskiego bez problemu odnajdowała się w DK, o tyle dzisiaj zasady funkcjonowania Domowego Kościoła dla wielu małżeństw w parafii są już „ekstremalną formą zaangażowania duchowego”. I nie są to opinie wzięte z sufitu – słyszeliśmy od wielu małżeństw, że dobrze byłoby się spotykać w gronie małżonków z księdzem – ale nie w ramach formacji Domowego Kościoła, tylko tak bardziej „na luzie”, żeby porozmawiać o małżeńskich problemach – tych duchowych i bardziej przyziemnych. Tak powstało Duszpasterstwo Małżeństw, które spotykało się początkowo raz w miesiącu a tematy spotkań dyktowało codzienne życie małżonków. Potem zdarzały się wspólne weekendowe wyjazdy z księdzem opiekunem, bez sztywnego scenariusza (punkty stałe to: Eucharystia i długie rozmowy przy stole o wszystkim). To, że spotykamy się obecnie dwa razy w miesiącu, wynika z dojrzewania wspólnoty i potrzeby częstszego kontaktu z podziałem na bardziej merytoryczny (duchowy) i bardziej towarzyski charakter.
      I tak dochodzimy do drugiego „zarzutu” – gdzie ta nowość?? Czy Nowa Ewangelizacja polega na głoszeniu innej, nowej Ewangelii? Czy na tak popularnych ostatnio Kursach Alfa głosi się inny, nowy Kerygmat? Oczywiście, że nie! W Kościele Treść zostaje niezmienna – może a właściwie powinna zmieniać się forma ewangelizacji, tak aby trafić z Dobrą Nowiną do współczesnego człowieka. Dlatego też w tekście wyraźnie napisałem (…)„Duszpasterstwo małżeństw nie ma więc być konkurencją dla funkcjonujących już w Kościele ruchów skoncentrowanych na małżeństwie i rodzinie. Ma być raczej uzupełnieniem i poszerzeniem oddziaływania duszpasterskiego w parafii. Ta forma duszpasterstwa wpisuje się doskonale w dzieło Nowej Ewangelizacji, bo jest szansą na aktywne włączenie w życie parafii małżonków, których aktywność religijna obecnie ogranicza się jedynie do wspólnego, świątecznego uczestnictwa we Mszy św.”(…)
      I niechby wszyscy uczestnicy Duszpasterstwa Małżeństw, oswoiwszy się z Kościołem wspólnotowym -weszli docelowo do Domowego Kościoła i tam dalej się formowali – nie jest przecież ważne czy jesteśmy Pawła czy Apollosa, ważne byśmy byli Chrystusa (por. 1 Kor 1, 12-13)
    • Gość
      02.05.2017 01:22
      Autor stawia tezę o braku duszpasterstwa małżeństw, którego nie dostrzega w DK, w którym jakoby był. Cóż nie pierwszy to, który twierdzi, że w Oazie za ciężko, ale dlaczego nazywać DK duszpasterstwem rodzin z wyraźnym brakiem formacji małżeńskiej. Chcesz się Pan spotykać na pogawędkach z księdzem, bez wymagań i bez zobowiązań OK. Proszę jednak nie wprowadzać w błąd na tak zacnym portalu jak GN. Domowy Kościół Ruchu Światło - Życie to przede wszystkim duszpasterstwo małżonków, dla ich świętości i jedności. Różnica Pańskiej propozycji leży tylko w tym, że nie stoi za nią Sługa Boży o uznanej heroiczności cnót, a jedynie pragnienia drogi prostszej i przestronnej. Polecam uznane przez Kościół wspólnoty - trudniej się tam zgubić.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół