• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Tu nie dobija się koni

    Barbara Gruszka-Zych Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    – Ogier idzie! – krzyczy właściciel sztuma. Tłum rozdyskutowanych mężczyzn rozstępuje się. Koń niczym model na wybiegu pręży pęciny i kark. Choć wydaje się, że nie ma warunków – jest rasy zimnokrwistej – krępy i szeroki.

    Stuka po betonie kopytami jak baba na szpilkach – dowcipkują oglądający. – Po 9 tys. za te gniade kobyły. 15 za białego ogiera – hodowcy przekrzykują rżenie koni. – Ale pani coś opuścimy – słyszę słowa zachęty. Na „Wstępach” – jarmarku końskim w Skaryszewie – trzeba mieć oczy z obu stron głowy. Prezentowane przez hodowców zwierzęta, podenerwowane obecnością tylu ludzi, znienacka stają dęba, wyrywają się, mocując z trzymającymi je na uwięzi. Jakiegoś mężczyznę niosą do karetki pogotowia z krwawiącą łydką, bo nie uskoczył w porę przed końskim kopytem.

    Dostępne jest 6% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • Gość
      22.03.2017 08:24
      Czytałam w Internecie, że one są tam także sprzedawane na rzeź. Jeśli tak jest to bardzo niedobrze i nie należy tego pochwalać. Kiedyś widziałam w prasie zdjęcia jak coś takiego wygląda. Brutalnie wepchnięte do ciężarówki (ostrym kijem w zad), jadą w ciasnocie, bez jedzenia i picia kilka dni do Francji albo Włoch z połamanymi nogami. Są bite łańcuchami do krwi => widziałam zdjęcie konia z zakrwawionymi oczami. Jak w ogóle można te piękne zwierzęta sprzedawać na mięso. Koń to zwierzę towarzyszące człowiekowi od zarania dziejów, patrz: Polscy Królowie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół