• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Spotkania z Matką 13 lipca 1917

    dodane 16.03.2017 00:00

    Lipcowe zjawienie się Maryi można uznać za najważniejsze. Treść tych objawień nazywa się często tajemnicą fatimską. Ich trzecia część została ujawniona dopiero w 2000 roku decyzją Jana Pawła II.

    Tego dnia na miejscu objawień zgromadziło się już około 2 tys. ludzi, którzy modlili się i śpiewali. Siostra Łucja relacjonuje: „13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria, do dębu skalnego, gdy odmówiliśmy Różaniec z ludźmi licznie zebranymi, zobaczyliśmy znany już blask światła, a następnie Matkę Boską na dębie skalnym.

    – Czego sobie Pani ode mnie życzy? – zapytałam.

    – Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali Różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać.

    – Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest, i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje.

    – Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.

    Potem przedłożyłam kilka próśb, nie pamiętam, jakie to były. Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała, że trzeba odmawiać Różaniec, aby w ciągu roku te łaski otrzymać. I w dalszym ciągu mówiła: – Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: »O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi«”.

    Po tych słowach następuje widzenie, nazwane tajemnicą fatimską, które składa się z trzech części. Pierwsza zawiera wizję piekła, druga mówi o nabożeństwie do Serca Jezusa, trzecia (ujawniona dopiero w 2000 r.) to wizja cierpień Kościoła i Ojca Świętego. Oto relacja Łucji:

    Pierwsza i druga tajemnica

    „Pani Nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi, widzieliśmy w tym morzu demony i dusze, jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi żarzącymi się węgielkami w ludzkiej postaci. Unosiły się w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu. Padały na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, bez wagi, w stanie nieważkości, wśród bolesnego wycia i rozpaczliwego krzyku. Na ich widok można by ogłupieć i umrzeć ze strachu. Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt. Lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia. Następnie podnieśliśmy oczy ku naszej Pani, która nam powiedziała z dobrocią i ze smutkiem: »Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Sprawiedliwi będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary, itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie Różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia«”.

    trzecia tajemnica

    Małe „itd.”, zamieszczone w relacji Łucji, kryje trzecią część fatimskiej tajemnicy, którą pominęła ona w przytoczonej relacji. W 1943 roku wizjonerka ciężko zachorowała w klasztorze. Na polecenie swojego biskupa spisała 3 stycznia 1944 roku tekst trzeciej części. Koperta z tekstem była przechowywana najpierw w siedzibie biskupa, a od 1957 roku w tajnym archiwum Świętego Oficjum. Jan Paweł II ogłosił decyzję o ujawnieniu tajemnicy podczas beatyfikacji Hiacynty i Franciszka w 2000 roku. Oto treść tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej:

    „Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się, wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku. Anioł, wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, pokuta, pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg, coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim: biskupa odzianego w biel. Mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty. Wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zruj­nowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cier­pieniem, szedł, modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napo­tykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wiel­kiego krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugo­dzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami krzyża były dwa anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga”.

    opracował ks. Tomasz Jaklewicz

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół