• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Unia zdecydowała

    Jakub Jałowiczor Jakub Jałowiczor

    dodane 09.03.2017 18:13

    Ponowny wybór Tuska potwierdza, że w UE coraz mniej znaczą państwa narodowe. Przynajmniej te, które akurat nie są Niemcami.

    Zaskoczenia nie ma. 22 facetów biega po boisku, a na koniec wygrywają Niemcy – takie są zasady haratania w gałę. Jacek Saryusz-Wolski miał minimalne szanse na wybór. Pytanie brzmiało, czy Polska położy się Rejtanem, albo czy coś ugra. Rejtana nie było, a czy udało się coś wywalczyć, tego na razie nie wiemy.

    Opozycja może być zadowolona. To dla niej pierwsze zwycięstwo od dawna, nawet jeśli przedłużenie pobytu Donalda nie przełoży się bezpośrednio na jej sytuację (chyba, że liczyć sytuację Grzegorza Schetyny w PO – szef Platformy nie musi się obawiać, że jego największy rywal wróci do Polski). Rząd z kolei sporo w ostatnich dniach zainwestował w walkę z Donaldem Tuskiem. Porażka nigdy chluby nie przynosi, ale być może irytacja wyborców na to, jak obcesowo obeszła się z Polską reszta Unii skłoni ich ku rządowi, a nie przeciw niemu. Tego dowiemy się pewnie w ciągu kilku dni. Kłopotem jest na pewno to, że Polska w głosowaniu została sama i nie wsparł jej nawet żaden z krajów naszego regionu.

    Wybór Tuska nie oznacza zmiany kierunku, w jakim zmierza Unia Europejska. Potwierdza raczej to, że w UE coraz mniej znaczą państwa narodowe (przynajmniej te, które akurat nie są Niemcami). Przed wyborem mówiono, że szefem Rady Europejskiej powinien zostać były premier lub prezydent. W rzeczywistości w traktatach nie ma o tym ani słowa. Donald Tusk jest dopiero drugim szefem RE w historii, trudno więc też mówić o jakimś utartym zwyczaju. Zwyczajem było to, że poszczególne państwa same zgłaszały kandydatury swoich obywateli na różne funkcje. Tym razem Europa przeszła do porządku dziennego nad stanowiskiem kraju, z którego pochodzi kandydat. To może być najpoważniejszy skutek decyzji, jaka zapadła na brukselskim szczycie.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • passenger
      09.03.2017 22:42
      Czyli jeśli wszyscy poza Polską są w Unii jednomyślni to jest to dyktando Niemiec. A równość i demokracja jest tylko wtedy jeśli wszyscy w Unii mieliby ulec kaprysowi jednego polskiego polityka? Panie Redaktorze, litości...
      doceń 21
    • Gość
      10.03.2017 06:33
      wreszcie wstaliśmy z kolan , reszta Unii jeszcze klęczy
    • Gość
      10.03.2017 08:46
      Proszę Was, czy ktoś te felietony przed publikacją czyta? Niedawno kompletnie amatorski p. red. Dziedziny, a teraz cos takiego.. Odnsoze czasem wrazenie, ze p. red. Grajewski jest jedyna osobą, ktora moze sie o sprawach zagr. kompetentnie wypowiadac.. Czy ktos zauwazyl,ze Tuska poparl nawet Orban?? I to przed szczytem, tak ze bylo wiadomo ze nic z tego nie wyjdzie. Ochlonmy troche, kazdy z nas chce, zeby Polsce bylo jak najlepiej, ale to nie znaczy, ze mozemy o wszystkim decydowac w Europie samodzielnie - tu trzeba miesiecy i lat budowania relacji, a czesto oferowania cos za cos. I jeszcze jedna sprawa - fakt, w traktatach nie jest napisane, ze przew. RE musi byc b. szefem rządu lub glowa panstwa, ale jest logiczne, ze akurat posiedzenia tego typyu osób powinien prowadzic ktos taki. Zeby nie bylo, uwazam ze J. Saryusz-Wolski bylby (będzie?) swietnym komisarzem czy szefem MSZ. Zreszta sadze, ze o te stanowiska tak naprawde gral.
      doceń 11
    • Gość
      10.03.2017 11:33
      Czy po tym skandalu ten tygodnik i hierarchia kościelna zrozumiały, ze tak nachalne popieranie PIS jest strzałem samobójczym dla Kościoła w Polsce?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół