• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Stygmatyk z Calvo

    Joanna Bątkiewicz-Brożek

    |

    GN 27/2016

    dodane 30.06.2016 00:00

    W Wielkim Tygodniu przeżywa fizycznie mękę Chrystusa. Nosi stygmaty – co piątek rany na jego rękach, nogach i boku otwierają się. Ma dar bilokacji, uzdrawiania, czyta w ludzkich sercach. Zrobił pierwsze w historii zdjęcie Jezusowi. Brat Elia niedawno odwiedził Polskę.

    Mówią o nim „brat pocieszenia” lub „drugi ojciec Pio”. Wielu porównuje jego historię do życia św. Franciszka z Asyżu. Brat Elia, 54-letni zakonnik – pierwotnie w zakonie kapucynów – w 2000 r. założył wspólnotę Apostołów Bożych (Apostoli di Dio) w Calvo, w Umbrii. Sam o sobie mówi „osiołek Boga”. Kościół przygląda się mu od początku. Zakonnika przyjął Benedykt XVI, a niebawem spotka się on z papieżem Franciszkiem.

    W autentyczność tej historii wielu nie potrafi uwierzyć. Mimo że męka Elii została sfilmowana, są setki świadków, a zakonnik był wielokrotnie badany przez lekarzy, którzy potwierdzili jego poczytalność i nadprzyrodzony charakter ran. Ale pokora, z jaką podchodzi on do swojej misji, jego skromność i posłuszeństwo wobec każdej decyzji Kościoła rozpraszają wątpliwości. A tysiące osób po spotkaniu z nim odczuwa stały pokój w sercu. Wielu wraca do Boga, sakramentów, do modlitwy, całkowicie zmieniając swoje życie. – Pan Bóg wyznaczył mu cel: ma m.in. pobudzić w nas wiarę! Przypomnieć, że jesteśmy dziećmi Boga – mówi ks. Marco Belladelli, duchowy opiekun Elii wyznaczony przez biskupa diecezji Umbria Terni.

    Przyjmij te stygmaty

    Rok 1962. Francavilla Fontana w prowincji Brindisi na północy Włoch. 20 lutego przychodzi na świat Cataldo Elia. Chłopczyk jest ósmym dzieckiem Pompei Argenteri i Carmela Elii. Po dwóch tygodniach niemowlę nagle przestaje jeść. Jest pierwszy dzień Wielkiego Postu. Mama myśli, że coś jest nie tak z jej naturalnym pokarmem, więc podaje synkowi butelkę. Ale dziecko wypluwa mleko. Rodzice biegną do pediatry. „Przygotujcie mu trumnę” – słyszą. Jednak mijają dni, a dziecko żyje, mimo że nie je. W Wielką Sobotę wszystko wraca do normy. – To trwa całe jego życie. Cokolwiek brat Elia weźmie do ust w Wielkim Poście, wymiotuje. Jego organizm to odrzuca. Co roku traci wtedy 15 kg – opowiada ks. Marco.

    Wokół dziecka zaczynają dziać się inne niewytłumaczalne rzeczy. – Kiedy ma 7 lat, widzi anioły. Woła mamę, ale ona uderza go w twarz z krzykiem: „Oszalałeś!”. Kiedy Cataldo ma 10 lat, gra z kolegami w piłkę – ciągnie opowieść ojciec duchowny stygmatyka. – Na ulicy podchodzi do niego kobieta: „Wejdź do kościoła i odmów Różaniec”. Kiedy Cataldo pojawia się w wejściu, ksiądz woła: „Chodź, poprowadzisz dziś Różaniec”. Po modlitwie duchowny wręcza mu medalik z Matką Bożą. „Ja tę panią przed chwilą spotkałem” – reaguje dziecko. Innym razem jego kolega ulega wypadkowi. Żelazny pręt wbija się w jego ciało. Zanim przyjedzie pogotowie, Cataldo wyciąga żelazo z ciała kolegi, przykłada ręce do tryskających krwią ran. Chłopak jest ocalony, bez śladów i blizn.

    Cataldo kończy 18 lat, przeprowadza się do Mediolanu. Pracuje jako listonosz. Pewnego dnia ma doręczyć paczkę do zakonu kapucynów. Kiedy wchodzi do środka, czuje, że to jest miejsce dla niego. Rozmawia długo z przełożonym. Tego samego dnia składa wypowiedzenie na poczcie. W 1985 r. wiosną wstępuje do nowicjatu Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w prowincji Lombardii i przyjmuje imię Fra Elia (brat Elia), od swojego nazwiska. W 1990 r. składa pierwsze śluby. I wtedy zaczyna się jego kalwaria. Jest 11 lutego 1990 r. Elia ma 28 lat. Otrzymuje stygmaty. – Dostał je w obecności innych braci, w czasie zajęć z liturgiki – opowiada ks. Belladelli na spotkaniu w klasztorze franciszkanów w Wieliczce. – Czyta brewiarz. Z czoła brata Elii zaczynają kapać krople krwi. Bracia wzywają pogotowie. Lekarze zabierają Elię do szpitala, ale nie potrafią wyjaśnić, co się dzieje. Obandażowanego pacjenta odwożą do zakonu. Na jego rękach pojawiają się rany. Wtedy jeden z braci mówi: „Elia, otrzymałeś stygmaty. Musisz z tym żyć”. Elia przerażony biegnie do kaplicy, otwiera tabernakulum i krzyczy: „Boże, weź to ode mnie! Nie dam rady!”. Potem wybiega z klasztoru. Biegnie przed siebie, aż do urwiska skalnego. Chce się rzucić w dół. I wtedy jakaś ogromna siła rzuca nim o trawę. Przerażony upada. Staje przed nim Matka Boża: „Przyjmij te stygmaty, weź udział w męce Mojego Syna. On Cię o to prosi”. Brat Elia wraca przed tabernakulum. Klęka. Bracia widzą, jak Elię otacza światło. Przez kolejnych osiem miesięcy nie umie pogodzić się ze stygmatami. – Modliłem się, żeby Bóg mi je zabrał, bo nie zasługuję na nie. By dał je jakiemuś kapłanowi. Jestem tylko zwykłym bratem – opowiada brat Elia.

    – To nie jest proste życie, bo on nie chce być w centrum uwagi. Poza tym jest ciągłym obiektem ataków diabła. Sam widziałem, jak Zły rzucał nim o ścianę. Innym razem, kiedy Elia mył podłogę w kościele, nagle rzuciły się na niego wszystkie ławki. Raz Zły dusił go jako wąż – opowiada ks. Marco. – Elia jest często wyczerpany. Wtedy Bóg posyła do niego anioła. Raz zapytał Matkę Bożą, dlaczego musi to wszystko znosić. Odpowiedziała: „Tak uwalniasz wiele dusz od potępienia”.

    Jezus jest żywy

    Zakonnik ukrywa stygmaty pod długimi rękawami białego habitu. Nie chce wzbudzać sensacji. – Jutro muszę założyć koszulę z dłuższym rękawem – mówi brat Elia. A ks. Marco, widząc moje zdziwienie, kiedy Elia odsłania ranę, wyjaśnia: – Stygmaty otwierają się co piątek, będą krwawić. Ale niczego po nim nie będzie widać, zawsze jest pogodny.

    W 1990 roku Elia po raz pierwszy w Wielkim Tygodniu przeżywa pasję Chrystusa. Wszystko zaczyna się w Wielki Piątek rano. Wysoka gorączka, Elia traci siły. Po godzinie 14 zaczyna odczuwać biczowanie, jego plecy zaczynają broczyć krwią. Ma podbite oczy i opuchniętą twarz, jak spoliczkowany Jezus. Traci przytomność po godzinie 15. Zaczyna umierać, jak Chrystus. To powtarza się od 26 lat.

    Jak można przeżyć agonię Chrystusa? – pytam brata Elię. – Przeżywam to spokojnie, choć czuję cierpienie. Ono nie jest dla mnie, a dla ludzi. Bo Jezus żyje i jest prawdziwy! Nie jestem wtedy sam. Mój Anioł Stróż Lechitiel bierze mnie za rękę i doświadczam oderwania duszy od ciała. Widzę, co się dzieje z moim ciałem, z boku. Czuję cierpienie, ale jest mi lżej – odpowiada stygmatyk.

    Przez całą noc czuwają przy nim bracia ze wspólnoty i księża oraz kilku świeckich. Trwa modlitwa. W tym czasie kilkakrotnie wymieniane są prześcieradła nasączone krwią. W Wielką Sobotę rany powoli znikają, wieczorem pozostają już tylko stygmaty. W Niedzielę Zmartwychwstania rano Elia wstaje jak gdyby nigdy nic. – Kiedy powiedziałem Jezusowi „tak”, nie wiedziałem, co mnie czeka. Powiedz Bogu „tak” w życiu, a on poprowadzi Cię w nieznane i piękne. To tak jak z sakramentem małżeństwa. Mówisz „tak”, ale nie wiesz, co cię czeka.

    – Ale brat cierpi – mówię. –  Cierpienie przeżywane z Jezusem zmienia człowieka całkowicie. To rodzaj transformacji. Tak Bóg człowieka czyni silnym – wyjaśnia Elia.

    Nie krzycz i nie przeklinaj

    W ostatni weekend każdego miesiąca pod klasztor w Calvo w Umbrii podjeżdżają dziesiątki autokarów. – Około 1500 osób w jeden dzień – opowiada Fiorella Turolli, oficjalna biografka brata Elii (anioł wskazał ją bratu Elii jako osobę, która otworzy mu drzwi w wielu miejscach; Fiorella napisała biografię Elii, którą przełożono na wiele języków – niebawem ukaże się w Polsce). – Elia modli się nad każdym, do późnych godzin nocnych – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      13.01.2017 09:21
      Piękne... Choć na pierwszy rzut oka szokuje. Ale wychowana przez DA u karmelitów poznałam takie osoby jak Miriam od J.U. czy po prostu Teresę Wielką. One by się nie dziwiły... ;)
    • Gość
      20.04.2017 08:31
      Duża część artykułu jest skopiowana z blgoa (wobroniewiaryitradycji.wordpress.com) ale dobrze, że propagujecie Brata Elię.
    • JAWA25
      29.04.2017 18:36
      "Zrobił pierwsze w historii zdjęcie Jezusowi" i co jeszcze?
    • Anna
      29.05.2017 08:13
      Czy możecie podać konto na które można wpłacić pieniądze dla fundacji brata Eliasza i jak opisac przelew ( na stronie jest tylko Włoskie tłumaczenie)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół