• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Smutek Oscarów

    Edward Kabiesz

    dodane 29.02.2016 13:14

    Moi faworyci przegrali. Wygrał „Spotlight” Toma McCarthy’ego.

    Czy „Spotlight”, opowieść o aferze pedofilskiej w Bostnie, był najlepszym filmem tegorocznego konkursu? Film McCarthy’ego jest solidnie udokumentowaną opowieścią o zespole dziennikarzy dziennika Boston Globe, którzy ujawnili aferę pedofilską  w archidiecezji bostońskiej. To film  nie tylko o samej aferze, ale również o próbach tuszowania jej nie tylko przez samych księży, ale przez prawników, ludzi  władzy i dziennikarzy. Najmocniejszą stroną filmu jest obraz pracy specjalnego zespołu dziennikarskiego zajmującego się dochodzeniem w sprawie molestowania. O ile sam temat budzi emocje, to film już nie bardzo. A te przecież w kinie są ważne. Film trąci publicystyką i nie mam wątpliwości, że jury, przyznając Oscara, kierowało się nie tylko względami artystycznymi. Producent „Spotlight” odbierając Oscara  wyraził nadzieję, że „ten głos dojdzie do Watykanu”. Na szczęście doszedł już jakiś czas temu.

    Za najlepszą rolę kobiecą Oscara odebrała  Brie Larson za rolę w filmie „Pokój" Lenny Abrahamsona. Jak najbardziej zasłużenie. „Pokój, który obok „Brooklynu” był moim faworytem, to zrealizowany perfekcyjnie pod każdym względem dramat będący hymnem na temat miłości macierzyńskiej i więzi rodzinnych. Film sięga do drastycznych, szeroko nagłaśnianych w mediach historii uwięzienia kobiet przez zdeprawowanych porywaczy, którzy więzili je latami, traktując jak seksualne niewolnice. Reżysera  nie interesują jednak sensacyjne i bulwersujące aspekty tych historii, chociaż napięcia w filmie Abrahamsona nie brakuje. Uważny widz filmu odkryje w nim też wiele symboli i podtekstów nawiązujących do Biblii. To film, który daje nadzieję.

    W kategorii najlepszy obraz nieanglojęzyczny Oscara zdobył poświęcony „Syn Szawła" Węgra Laszlo Nemesa. Kiedy obejrzałem go po raz pierwszy, nie miałem wątpliwości, że na Oscara zasługuje. Węgierski reżyser wykazał się sporą odwagą podejmując temat omijany do tej pory przez twórców filmowych fabuł. Chodzi o żydowskich więźniów kierowanych do tzw. Sonderkommando. Problem ten budzi  kontrowersje, a członkowie Sonderkommando, którzy przeżyli, przez dłuższy czas nie mieli odwagi, aby opowiadać o swych losach nawet najbliższej rodzinie. Piętnowano ich jako uczestników mordów. Primo Levi, pisarz i były więzień obozu, zaliczył Sonderkommanda w Auschwitz i innych obozach do „skrajnych przypadków kolaboracji”. Podobnym rygoryzmem wykazała się Hannah Arendt, która do grona kolaborantów zaliczyła policję żydowską i warszawski Judenrat.   

    Nemes nie epatuje widza drastycznymi obrazami, które byłyby dla widza zbyt trudne do zniesienia. Reżyser osiągnął to, zawężając przestrzeń, w której rozgrywają się wydarzenia, wyłącznie do tego, co rozgrywa się w bezpośrednim otoczeniu bohatera filmu. To, co pokazuje na ekranie, jest jednak i tak wymowne.

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI | FILM, OSCARY, SPOTLIGHT

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Savonarola
      02.03.2016 01:59
      Dla przecietnego katolika to musi byc bolesne,ze film ukazujacy prawde o koscielnych zboczencach zostal nagrodzony Oscarem.Takie sprawy do niedawna po prostu przemilczano.Tematu nie bylo i nagle okazalo sie ,ze swiety,powszechny Kosciol wcale taki swiety nie jest,ze sa w nim rachunki krzywd i duzo zepsucia moralnego.
    • LiliaWodna
      03.03.2016 15:05
      Drogi Panie Edwardzie,
      Bardzo szanuje i cenie panskie recenzje filmowe, ale bardzo zasmucilo mnie pominiecie informacji o tym, ze Spotlight mowi o aferze pedofilskiej w Bostonie... WSROD KSIEZY KOSCIOLA KATOLICKIEGO w notce o Oscarach w biezacym GN, co jest przeciez kluczowa informacja o filmie, szczegolnie interesujaca czytelnika katolickiego tygodnika. Mam nadzieje, ze uslyszymy o tym filmie jeszcze na lamach GN - w postaci pelnej recenzji, na ktora co by nie bylo zasluguje wielokrotnie nagradzany film o tematyce zwiazanej z katolicyzmem. Moim zdaniem wartosc artystyczna filmu jest bardzo przecietna, ale moze pelnic on tez role edukacyjna dla rodzicow dzieci i doroslych ofiar tego strasznego grzechu, ktore moze skloni on do szukania sprawiedliwosci (i ochrony obecnych dzieci przed drapiezcami seksualnymi).
    • JAWA25
      03.03.2016 17:02
      A czy "oscar" ma jakieś znaczenie? Podobnie jak "nobel"? Oglądam/czytam sobie to co chcę, a jakieś tam "jury" niech sobie przyznaje.
    • faworyt
      06.03.2016 15:02
      Wiec trzeba było napisać o Pana faworytach bo kryteria przydzielania nagród Oscara są znane
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół