• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wielki Post: Czas na radość

    ks. Marek Dziewiecki

    dodane 10.02.2016 13:00

    Karnawał był czasem zabawy, a Wielki Post to czas szukania radości, jakiej ten świat dać nie może.

    Taka radość jest owocem umacniania miłości do Boga przez modlitwę, miłości do samego sobie przez post od tego, co oddala od świętości oraz miłości do bliźnich przez stawanie się dla nich ofiarnym darem. 

    Nie jestem doskonały

    Wielki Post jest nam potrzebny z tego oczywistego powodu, że nikt z nas nie jest Bogiem. Żaden człowiek nie radzi sobie w sposób doskonały z codziennymi zadaniami i wyzwaniami. Czasem okazujemy się – zwykle bez złej woli – wręcz niemiłosierni wobec innych ludzi i samych siebie. Mimo to, niektórzy sądzą, że niepotrzebny jest taki czas, który nazywamy Wielkim Postem. Są i tacy, którzy nie próbują nawet włączyć się w ten okres zamyślenia i dyscypliny. Każdy z tych ludzi dorabia sobie wtedy jakąś ideologię, by usprawiedliwić swoją postawę. Po grzechu pierworodnym człowiek stał się mistrzem w manipulowaniu myśleniem i w oszukiwaniu samego siebie. Z niejednych ust słyszymy twierdzenie, że modlitwa, post  i jałmużna to dziwactwo, bezduszna asceza, bezsensowne umartwienie, a w najlepszym przypadku to niepotrzebna rezygnacja z radości życia.

    Tego typu przekonania są głoszone zwykle przez tych, którzy próbują ukryć własne lenistwo, własne uzależnienia i słabości. Wielki Post nie jest interesującą propozycją również dla ideologów, czyli dla ludzi, którzy nie chcą czy nie potrafią żyć w świecie rzeczywistym i dlatego stają się mistrzami od funkcjonowania w świecie fikcji czy demagogii. Wielki Post nie interesuje ponadto tych, którzy nie mają aspiracji, by zrozumieć własną tajemnicę. Z Wielkiego Postu muszą kpić ci, którzy nie potrafią funkcjonować bez alkoholu czy innych substancji zniekształcających ludzką świadomość oraz niszczących ludzką wolność. Tego typu ludzi może uratować już tylko ich dotkliwe, osobiste cierpienie.

    Szansa dla realistów

    Wielki Post jest cenną propozycją wyłącznie dla realistów, a zatem dla tych, którzy mają odwagę uznawać prawdę o sobie i o otaczającej nas rzeczywistości. Tacy ludzie wiedzą, że Jezus ma rację wtedy, gdy wzywa nas do nawrócenia i czujności, do modlitwy, postu i ofiarności. Wiemy o tym, że karmienie się zdrową żywnością jest możliwe wtedy, gdy najpierw uwolnimy się od toksycznych pokarmów. Podobnie karmienie się tym, co zdrowe psychicznie, moralnie czy duchowo jest możliwe wtedy, gdy pościmy od szkodliwych bodźców, rozmów czy kontaktów. Z Wielkiego Postu są w stanie korzystać jedynie ludzie pokorni, czyli ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, że jeszcze nie w pełni rozumieją własną tajemnicę, że są dla samych siebie zagrożeniem, że przynajmniej czasami wyrządzają krzywdę sobie i bliźnim, począwszy od bliskich. Wielki Post jest sensowną propozycją dla tych, którzy nie boją się ciszy i refleksji, i dla których ważniejsze jest to, kim są, niż to, co posiadają..

    Dla ludzi dojrzałych Wielki Post to najpierw post od tego, co przeszkadza w rozwoju i szczęściu. To post od hałasu i naiwności. To post od grzechu i słabości. To post od agresji i krzywdy. To post od buntu i rozpaczy. To post od bezmyślności i szukania doraźnej przyjemności za cenę długotrwałego cierpienia. To post od egoizmu i przesadnego skupiania się na samym sobie. To post od smutku i bezradności. To post od pychy i poczucia samowystarczalności. Przede wszystkim to post, który karmi. To post, który pozwala nam zaspokoić nasze największe duchowe głody, a zwłaszcza głód szczęścia, głód ulgi w cierpieniu i dług miłosierdzia, gdy w czymś zawiniliśmy wobec Boga i człowieka.

    Potrójna miłość

    Praktyki Wielkiego Postu to czas wzrastania w potrójnej miłości: do Boga, do samego siebie i do bliźniego. Po grzechu pierworodnym wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu rozregulowani – cieleśnie, psychicznie, moralnie, społecznie. A miłość to najlepszy regulator człowieka. To najlepsza terapia i najlepsze lekarstwo na wszystkie nasze słabości i grzechy. To najpierw miłość do Boga, którą pogłębiamy przez modlitwę. Im częściej się modlimy oraz im więcej zawierzamy Bogu w modlitwie, tym bardziej umacniamy przyjaźń z Tym, który nas rozumie, kocha i uczy kochać.

    Wielki Post to także szansa na wzrastanie w miłości do człowieka: do samego siebie i do bliźnich. Dzięki postowi i wielkopostnej dyscyplinie człowiek staje się panem, a nie niewolnikiem samego siebie. To pierwszy warunek, by dojrzale kochać siebie. Z kolei jałmużna to znak mojej wrażliwości na sytuację i potrzeby drugiego człowieka. Bez tej wrażliwości nie jestem w stanie kochać bliźnich, bo nie odkrywam, że oni potrzebują bardziej mnie niż jałmużny, czyli bardziej tego, kim jestem niż tego, co posiadam.

    Wielki Post to czas intensywnego karmienia się Bogiem, Jego prawdą i miłością, a także Jego świętością i wolnością. Wielkopostna modlitwa, refleksja, dyscyplina i ofiarność nie jest celem samym w sobie. To wszystko przygotowuje nas do spotkania ze Zmartwychwstałym. Z Tym, w którym mogą zmartwychwstać nasze najgłębsze pragnienia i aspiracje. Wielki Post to czas nawrócenia. A nawrócić się to nauczyć się kochać. To stać się najpiękniejszą, czyli Bożą wersją samego siebie. To w taki sposób postępować, by stawać się ofiarnym, wiernym i radosnym darem dla innych. To otworzyć drzwi Chrystusowi i Jego miłości. To uczyć się myśleć i kochać jak Chrystus. Jego prawda wyzwala nas ze zła, a Jego miłość czyni nas silniejszą od naszych słabości.

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI | WIELKI POST

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Beata
      10.02.2016 21:50
      Co to za kompletne bzdury? Nie ma żadnych bogów, Jezusów i innych bajkowych postaci. To my jesteśmy bogami, a radować się musimy cały czas, musimy ekstremalnie korzystać z życia, bo ono jest krótkie, a następnego nie będzie.
      Niech żyje nauka i humanizm! XXI wiek, najwyższy czas skończyć z zaściankiem, głupotą, niewiedzą i zabobonkami.
    • Do Beaty
      11.02.2016 10:42
      Pani Beato, istnieje Jezusa jest udokumentowane historycznie w sposób niezbity. W zabobonki to wierzą nie uczniowie Jezusa, lecz ci, którzy wierzą we wróżki czy horoskopy. A ekstremalnie korzystają z życia ci, którzy się tym życiem zabawiają aż do popadania w alkoholizm, narkomanię czy erotomanię. Oni najbardziej czują się bogami, ale tylko na początku "korzystania" z życia. A później żyć im się odechciewa...
    • koli
      11.02.2016 11:15
      Dziękuję - bardzo proszę Ojca o czeęstsze pisanie artykułów w Gościu! Potrzebujemy tego. Z Bogiem!
    • Do "Gościa"
      12.02.2016 16:32
      Wydaje mi się, że uogólnienia są błędem. Słyszałem sporo księży komentujących tę przypowieść i z ust żadnego nie słyszałem takich uproszczeń, o jakich pisze "Maluczki" i "Gość".
      Syn marnotrawny zasługuje na szacunek dopiero wtedy, gdy radykalnie się zmienia, uznaje swoje grzechy i wraca do ojca, by ciężko pracować ("uczyń mnie choćby jednym z najemników"). Natomiast starszy syn zdradza, że nie kocha, czyli przeżywa kryzys, bo nie cieszy się z powrotu nawróconego brata ani z tego, że ojciec przestał cierpieć. Ten starszy syn to symbol tych, którzy formalnie nie odchodzą od Boga, małżonka, dzieci, ale nie kochają i dlatego sami nie są szczęśliwi, ani nie potrafią świętować z tymi, którzy kochają. Na szczęście także starszy syn może jeszcze się nawrócić, kochać i świętować...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół