• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Więcej niż opowiadanie


    ks. Tomasz Jaklewicz


    GN 04/2016 |

    dodane 23.01.2016 17:00

    „Wielu już starało się ułożyć opowiadanie…” 


    1 Słowo „opowiadanie” (z gr. diegesis) oznacza uporządkowaną relację w odróżnieniu od przypadkowego zestawienia anegdot czy myśli. Łukasz jasno określa swoje zamiary. Sam „zbadał dokładnie wszystko od pierwszej chwili”. Powołuje się na inne próby opisania historii Jezusa, na świadków i „sługi słowa”, a więc chce być wierny źródłom, zarazem jednak mając ambicję napisania własnego dzieła. Chce „opisać po kolei”, czyli nadać swojej opowieści pewną logiczną strukturę. Cel jest taki, aby czytelnik „mógł przekonać się o całkowitej pewności nauk”. Wszyscy ewangeliści zgodziliby się z tym wstępem Łukasza. Ewangelie powstały w trzech etapach: a) najpierw jest sam Jezus, Jego słowa i znaki, które czynił; b) potem są świadkowie, „słudzy słowa”, którzy głoszą to, co widzieli i usłyszeli, powstają pierwsze „robocze” notatki, ale dominuje przekaz ustny na zasadzie świadectwa; c) w końcu następuje spisanie całościowej relacji według autorskiego klucza. Na każdym etapie chodzi ostatecznie o wzbudzenie wiary adresatów. Wiara nie wyklucza racjonalności. Przeciwnie, wiara w Chrystusa nie opiera się na baśni, na czystej idei, ale na historii, na faktach. Oczywiście trzeba zaufać świadkom, ale ich opowieść ma bardzo solidne podstawy.

    

2 Nie wiemy, kim był „dostojny Teofil”. To imię oznacza „miłośnik Boga”. Więc jest też pewnym symbolem. Kiedy biorę do ręki Ewangelię, gdy karmię nią pewność swojej wiary, wtedy i ja staję się „dostojnym miłośnikiem Boga”. To jest czwarty etap „powstawania” Ewangelii. Kiedy żyje ona we mnie, jest światłem dla mojej drogi. A potem etap piąty… kiedy to ja z kolei staję się przynaglony jak św. Łukasz, by znaleźć „swojego” Teofila, czyli kogoś, komu mogę tak opowiedzieć o Jezusie, by nabrał pewności, że warto na Nim oprzeć życie. 


    3 „Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei…” Przeskakujemy teraz do czwartego rozdziału Ewangelii. Widzimy Jezusa w Nazarecie. W dzień szabatu czyta w synagodze księgę proroka Izajasza. Wcześniej mowa jest o tym, że nauczał w galilejskich synagogach. Wszystko to dzieje się w „mocy Ducha”. Zarówno czytanie słowa Bożego, jak i głoszenie tego słowa jest dziełem Ducha Świętego. On (Duch) niesie słowo Boga, On pozwala je rozumieć i daje moc, by Je głosić. To, o czym mowa w punktach 1 i 2, trzeba uzupełnić o ten element – moc Ducha Świętego. 



    4 „Dziś spełniły się te słowa Pisma…”. Jezus odnosi do siebie słowa mówiące o proroku namaszczonym Duchem, który niesie Dobrą Nowinę. Ostatecznie to sam Jezus jest Dobrą Nowiną. Ewangelia to nie tylko uporządkowana opowieść o Nim zapisana na papierze. Ewangelia daje Jezusa. Umożliwia spotkanie z Tym, który daje wolność, przejrzenie, łaskę. Chrześcijaństwo nie jest religią księgi, ale religią Słowa, które stało się ciałem i wciąż staje się ciałem. Gdzie w mocy Ducha głoszona jest Ewangelia, tam sam Jezus wychodzi nam na spotkanie, wyzwala i leczy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    przewiń w dół