• facebook
  • twitter
  • Newsletter
  • rss
  • Niewdzięczni uchodźcy

    Stefan Sękowski /Die Welt

    dodane 18.01.2016 12:48

    Są roszczeniowi, agresywni i chamscy. Niemiecka pracownica socjalna opowiada o pracy z uchodźcami.

    Opada pierwotny entuzjazm Niemców związany z pomocą imigrantom. Pewna pracownica socjalna, która na jesieni ubiegłego roku zatrudniła się w ośrodku dla uchodźców w Hamburgu (chce pozostać anonimowa) opowiedziała dziennikowi „Die Welt” o swojej pracy. – Kiedy w końcu otrzymałam list ze zgodą, cieszyłam się jak szalona; w końcu mogę pomagać nie tylko teoretycznie, ale także zrobić coś praktycznego dla uchodźców – mówi gazecie.

    Rzeczywistość okazała się nie tak różowa. Kobieta odpowiada za kontakt z uchodźcami, ma rozwiązywać ich problemy bytowe, wspierać przy procesie azylowym, czy umawiać z lekarzami. – I wtedy do mojego biura przyszli pierwsi uchodźcy, którym miałam doradzać. Po pierwszych kilku wizytach zauważyłam, że moje idealistyczne i pozytywne wyobrażenia na temat ich zachowania mocno różni się od rzeczywistości – tłumaczy. – Przede wszystkim wielu z nich jest skrajnie roszczeniowych. Przychodzą do mnie i żądają, bym im zaraz załatwiła mieszkanie, świetny samochód, a najlepiej rzeczywiście dobrą pracę, bo przecież muszę, w końcu po to tu jestem i po to tu przyszli. Gdy odmawiam i próbuję im wytłumaczyć, że tak się nie da, często stają się głośni, a nawet agresywni. Niedawno pewien Afgańczyk groził, że się zabije. Kilku Syryjczyków i grupa Afgańczyków stwierdziła, że będą prowadzić strajk głodowy do czasu, aż im pomogę przenieść się gdzie indziej. Do mojej pochodzącej z krajów arabskich koleżanki ktoś kiedyś krzyknął: „zetniemy Ciebie!”. Z takich przyczyn policja przyjeżdża do nas kilka razy w tygodniu – opowiada.

    Imigranci bywają także nieterminowi, ale najgorsze dla niej jest to, jak traktują kobiety. Nie traktują ich poważnie, nie słuchają, pytania stawiają głównie mężczyznom. Bywają też namolni. – Gwiżdżą za nami i wołają za nami w obcym języku, czego zazwyczaj ja i moje koleżanki nie rozumiemy. To jest bardzo nieprzyjemne. Niedawno wchodziłam po stromych schodach. Kilku mężczyzn biegło za mną, wchodziło po schodach, śmiali się cały czas i – jak podejrzewam – mówili o mnie i coś do mnie wołali – żali się. Sytuacja pogorszyła się w ostatnich dniach, kiedy do ośrodka dołączyli imigranci z Afryki Północnej. – Kilku mężczyzn szło za moją koleżanką na stację metra i napastowało nawet w samej kolejce. Wolę sobie tego oszczędzić i jeżdżę samochodem – mówi. Zmieniła także swoje zachowanie: ubiera się tylko w szerokie spodnie i koszule zakrywające całą górną część ciała. – Od oficjeli i tak nie można oczekiwać żadnej pomocy – mówi. I, choć nie chciałaby rzucać tej pracy, poważnie się nad tym zastanawia.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • tyk
      18.01.2016 14:32
      Prawdziwy chrzescijanin pomaga nie szukając nagrody. Ta pani daje bardzo zły przykład, jest zupełnie pozbawiona miłosierdzia.
    • w swoim domu
      18.01.2016 15:27
      obrona naszych domów i państwa to nie tylko nasze prawo, to nasz obowiązek
      doceń 14
    • tyk
      18.01.2016 16:57
      Ty to na poważnie czy na żarty???
    • Krzysiek
      19.01.2016 09:56
      >>zatrudniła się w ośrodku dla uchodźców w Hamburgu (chce pozostać anonimowa) << Droga Pani, DLACZEGO w swoim DOMU, w swoim własnym kraju, wykonując pożyteczna pracę chce Pani pozostać ANONIMOWA? Czy to wynika ze skromności, tego aby się nie obnosić, że Pani będąc u SIEBIE służy i pomaga innym, którzy korzystają z Pani GOŚCINY?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół