Niewdzięczni uchodźcy

dodane 18.01.2016 12:48

Stefan Sękowski /Die Welt

Są roszczeniowi, agresywni i chamscy. Niemiecka pracownica socjalna opowiada o pracy z uchodźcami.

Niewdzięczni uchodźcy   Henryk Przondziono /Foto Gość Ośrodek dla uchodźców w Berlinie

Opada pierwotny entuzjazm Niemców związany z pomocą imigrantom. Pewna pracownica socjalna, która na jesieni ubiegłego roku zatrudniła się w ośrodku dla uchodźców w Hamburgu (chce pozostać anonimowa) opowiedziała dziennikowi „Die Welt” o swojej pracy. – Kiedy w końcu otrzymałam list ze zgodą, cieszyłam się jak szalona; w końcu mogę pomagać nie tylko teoretycznie, ale także zrobić coś praktycznego dla uchodźców – mówi gazecie.

Rzeczywistość okazała się nie tak różowa. Kobieta odpowiada za kontakt z uchodźcami, ma rozwiązywać ich problemy bytowe, wspierać przy procesie azylowym, czy umawiać z lekarzami. – I wtedy do mojego biura przyszli pierwsi uchodźcy, którym miałam doradzać. Po pierwszych kilku wizytach zauważyłam, że moje idealistyczne i pozytywne wyobrażenia na temat ich zachowania mocno różni się od rzeczywistości – tłumaczy. – Przede wszystkim wielu z nich jest skrajnie roszczeniowych. Przychodzą do mnie i żądają, bym im zaraz załatwiła mieszkanie, świetny samochód, a najlepiej rzeczywiście dobrą pracę, bo przecież muszę, w końcu po to tu jestem i po to tu przyszli. Gdy odmawiam i próbuję im wytłumaczyć, że tak się nie da, często stają się głośni, a nawet agresywni. Niedawno pewien Afgańczyk groził, że się zabije. Kilku Syryjczyków i grupa Afgańczyków stwierdziła, że będą prowadzić strajk głodowy do czasu, aż im pomogę przenieść się gdzie indziej. Do mojej pochodzącej z krajów arabskich koleżanki ktoś kiedyś krzyknął: „zetniemy Ciebie!”. Z takich przyczyn policja przyjeżdża do nas kilka razy w tygodniu – opowiada.

Imigranci bywają także nieterminowi, ale najgorsze dla niej jest to, jak traktują kobiety. Nie traktują ich poważnie, nie słuchają, pytania stawiają głównie mężczyznom. Bywają też namolni. – Gwiżdżą za nami i wołają za nami w obcym języku, czego zazwyczaj ja i moje koleżanki nie rozumiemy. To jest bardzo nieprzyjemne. Niedawno wchodziłam po stromych schodach. Kilku mężczyzn biegło za mną, wchodziło po schodach, śmiali się cały czas i – jak podejrzewam – mówili o mnie i coś do mnie wołali – żali się. Sytuacja pogorszyła się w ostatnich dniach, kiedy do ośrodka dołączyli imigranci z Afryki Północnej. – Kilku mężczyzn szło za moją koleżanką na stację metra i napastowało nawet w samej kolejce. Wolę sobie tego oszczędzić i jeżdżę samochodem – mówi. Zmieniła także swoje zachowanie: ubiera się tylko w szerokie spodnie i koszule zakrywające całą górną część ciała. – Od oficjeli i tak nie można oczekiwać żadnej pomocy – mówi. I, choć nie chciałaby rzucać tej pracy, poważnie się nad tym zastanawia.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | IMIGRACJA, NIEMCY, UCHODŹCY

Przeczytaj komentarze | 11 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 tyk 19.01.2016 11:50
Niezalogowany użytkownik @Anna Panna: ironia ma być srednio-czytelna. W pełni czytelny ma być sarkazm, a to nie to samo:). Ktoś na dole miał wątpliwości, więc chyba jednak nie było tak zupełnie nieczytelnie;). Chciałem zobaczyć, czy pojawią się raczej głosy poparcia, czy potępienia. Na szczęście, poparcia nie ma aż tak dużo, więc chyba nie jest z narodem aż tak źle. Niemniej, ktoś "mnie" poparł, także... Też się dziwię, że tym nie walnęła, swoją drogą. Zresztą, prawda taka, że niektórym nie da się pomóc i tyle. To stary problem: dawać na wódkę, czy nie dawać na wódkę?
Plusów: 0 Anna Panna 19.01.2016 11:27
Niezalogowany użytkownik @tyk

Kiedy piszesz ironicznie, ironia musi być bardziej czytelna. Inaczej chybia celu.

A swoją drogą, dziwię się, że ta kobieta nie zrezygnowała.
Plusów: 4 tyk 19.01.2016 10:02
Niezalogowany użytkownik Oczywiście, pisałem ironicznie. Chciałem pokazać, jak obrzydliwe rzeczy można pisać pod płaszczykiem szlachetnej moralności. O heroizmie się nie poucza. Ostatnio przecież na tym portalu padły słowa, że chrzescijanin nie powinien bać się śmierci i obawa przed zamachami terrorystycznymi ze strony migrantów to grzech. Proszę państwa: jeżeli kobieta idzie gdzieś na wolontartai, to ma prawo wymagać pewnego poziomu traktowania, który jest proporcjonalny do godności człowieka. Kochaj bliźniego - ale kochaj i siebie. Tak to idzie. Wymagania od ludzi bohaterstwa jest pseudo-chrześcijańskie.
Plusów: 2 Krzysiek 19.01.2016 09:56
Niezalogowany użytkownik >>zatrudniła się w ośrodku dla uchodźców w Hamburgu (chce pozostać anonimowa) << Droga Pani, DLACZEGO w swoim DOMU, w swoim własnym kraju, wykonując pożyteczna pracę chce Pani pozostać ANONIMOWA? Czy to wynika ze skromności, tego aby się nie obnosić, że Pani będąc u SIEBIE służy i pomaga innym, którzy korzystają z Pani GOŚCINY?

wszystkie komentarze >