Turysta na smyczy państwa

Turysta na smyczy państwa

Wojciech Teister

Zamiast zakazywać zimowych wyjść w Tatry, lepiej edukować (w szkole, telewizji, sieci) o pięknie i niebezpieczeństwach gór oraz odpowiedzialnej turystyce górskiej.

Po czarnej serii kilkunastu wypadków śmiertelnych w okresie świąteczno-noworocznym w Tatrach powracają w Polsce pomysły zaczerpnięte ze słowackiej strony gór - by Tatry były na zimę zamykane. Póki takie koncepcje krążą wyłącznie wśród internautów, póty nie ma sensu się nimi przejmować. W momencie, w którym takie głosy docierają ze strony rządowej (np. ze strony ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka), sprawa staje się poważna.

Błaszczak powiedział na antenie RMF-FM, że rozważa wywieszanie czerwonej flagi (oznaczającej zamknięcie szlaku), gdy warunki pogodowe są złe. Nie ma jeszcze gotowego projektu, jednak planowane są konsultacje społeczne w tej sprawie.

Jeszcze tego samego dnia TOPR i TPN wydali wspólne oświadczenie, w którym wyrażają swój sceptycyzm wobec takiego rozwiązania. Możemy w nim przeczytać:

"Ograniczenie dostępu do gór jest w naszej opinii trudne i niepotrzebne. Naszą wątpliwość budzą kryteria zamykania szlaków (...), w górach ryzyko wypadku będzie istniało zawsze".

TOPR i TPN zamiast zakazów proponują inne rozwiązanie: edukację. Nie chodzi jedynie o tablice informacyjne w samych Tatrach, ale o szeroko zakrojoną edukacje społeczną:

"Jedną z przyczyn wypadków w Tatrach jest brak wiedzy turystów na temat właściwych zachowań w górach typu alpejskiego" - podkreślają autorzy oświadczenia. Wielu turystom, którzy nie mają w Tatrach dużego doświadczenia, wydaje się, że Tatry są jak Beskidy czy Bieszczady, tylko wyższe. Nic bardziej mylnego - charakterystyka tych gór jest zupełnie inna, możemy spotkać się w nich z zupełnie innymi zagrożeniami.

W tym kontekście wartym rozważenia pomysłem byłoby wprowadzenie np. do programu szkolnych lekcji wychowawczych, tematu odpowiedzialnej turystyki górskiej. Doskonale uzupełniałoby to pomysł ministra sportu i turystyki Witolda Bańki, który chce promować wśród Polaków turystykę krajową.

TOPR od kilku lat przygotowuje serię filmów dokumentalnych o bezpieczeństwie w górach pod tytułem "Akademia Górska TOPR". De facto materiały audiowizualne już istnieją. Przedstawianie ich w klasach szkół ponadgimnazjalnych nie pociągnęłoby za sobą praktycznie żadnych dodatkowych kosztów. Można stworzyć serię krótkich filmów emitowanych co jakiś czas w Telewizji Publicznej (w końcu wychowanie do odpowiedzialnych zachowań mieści się w ramach jej misji, prawda?) i internecie. Koncepcji jest wiele. Każda z nich lepsza niż zakaz. Zakazy podnoszą bezpieczeństwo w znacznie mniejszym stopniu niż świadomość istniejącego niebezpieczeństwa i warunków na szlakach.

Naczelnik TOPR Jan Krzysztof sprzeciwia się również wprowadzaniu odpłatnych akcji ratunkowych. Jego zdaniem takie rozwiązanie doprowadzi do sytuacji, w której turyści w tarapatach mogą obawiać się prosić o pomoc.

Rozwiązania, które proponuje TOPR i TPN nie tylko wynikają z wieloletniego doświadczenia pracy w górach i doskonałej znajomości specyfiki turystyki tatrzańskiej, ale są też zdecydowanie bliższe intuicjom polskich turystów. Pomysły zamykania Tatr postulują najczęściej ci, którzy z górami mają niewiele wspólnego. Dobrze by było, aby rząd wsłuchiwał się także w tej sytuacji w głos środowisk bezpośrednio zainteresowanych tematem. Zakładanie turystom smyczy w postaci prawnych zakazów ani nie zwiększy ich bezpieczeństwa, ani nie uczyni ich szczęśliwszymi (wręcz przeciwnie, bo zabierze się ludziom przestrzeń niesamowitego doświadczenia wolności), ani nie przysporzy rządowi poparcia w środowisku miłośników górskich wędrówek. Autorzy ewentualnego zakazu zostaną zapamiętani w środowiskach turystycznych na długie lata. I o tym rząd również powinien pamiętać.

I na koniec jeszcze krótkie statystyki, w ramach ciekawostki: W 2015 r. tylko w lipcu i sierpniu w Polsce na otwartych zbiornikach wodnych doszło do 270 utonięć (dane policji). W całym 2015 r. w polskich Tatrach zginęło... 13 osób. Nikt nie postuluje jednak powszechnego zakazu kąpieli latem. W tragicznym okresie świąteczno-noworocznym, na 14 śmiertelnych wypadków w całych Tatrach, aż 8 miało miejsce po słowackiej stronie gór, gdzie obowiązuje zakaz zimowych wycieczek.

 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 10 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 JAWA25 15.03.2016 23:51
"Zamiast zakazywać (...) lepiej edukować" alternatywa źle postawiona, przecież jedno drugiego nie wyklucza. Na zasadzie wolnych skojarzeń - to tak jakby gwałcicieli nie karać a zamiast tego edukować zgwałconych. Czy pijanych kierowców ostawić w spokoju, a przejechanych pouczać żeby nie przechodzili jak pijany nadjeżdża. Lub jak twierdził RPO Janusz Kochanowski: neonazistów nie ma za co karać, co najwyżej edukować społeczeństwo nt. wojny i okupacji.
Plusów: 0 Hydrus 26.01.2016 11:18
Gdyby zakazy były skuteczne, to nie powinno być, w takim razie, wypadków drogowych, czy ludzi porażonych prądem.
Trzeba edukować.
Plusów: 3 Anna Panna 16.01.2016 21:32
Niezalogowany użytkownik Panie Redaktorze, a po cóż mamy czerwone światła na ulicach, znaki "Stop", szlabany przy przejazdach kolejowych, trupie czaszki na urządzeniach pod napięciem?

Po co zakazywać - wystarczy edukować!
Plusów: 4 Anka 16.01.2016 21:25
Niezalogowany użytkownik Nie jestem za zamknięciem Tatr na zimę, ale uważam, że zamykanie niektórych szlaków w określonych warunkach jest uzasadnione. A edukacja, cóż... niestety, to latem w wypadkach giną niedoświadczeni turyści, zimą w góry idą zwykle ci, którzy uważają się za doświadczonych (często są dobrze wyposażeni, mają raki, czakan, także liny...) - i tacy właśnie giną. Nie edukacji im brakuje, a... pokory... Niestety, ten typ jest odporny na edukację...

wszystkie komentarze >